Upadłam na piasek i patrzyłam z przerażeniem na mojego prześladowce. Rzucił się na mnie i uderzył mocno w twarz. Próbował mnie całować, ale ja robiłam wszystko byleby temu zapobiec. Odpychałam go ile się dało na marne. Rozebrał mnie całkowicie. Teraz juz mógł robić ze mną co chciał. Każdy jego ruch wywoływał u mnie straszny ból.
W końcu mnie zostawił. Tak zrobił to... tak zgwałcił mnie i odszedł. Znów zaczęłam głośno płakać i leżałam w bezruchu na piasku. Byłam wykończona. Moje gardło ledwo dawało radę, nic nie jem już chyba schudłam ze 3 kilo. Ledwo żyje. Patrzyłam jak fale uderzają w wielki kamień przy brzegu i powoli zamykałam oczy mając nadzieję, że już na zawsze...
***
Dziewczyna leżała na kolanach swojego ukochanego wiedząc, że teraz już nikt i nic na świecie ich nie rozłączy. Mogli sobie wszystko powiedzieć. W jego objęciach czuła się taka bezpieczna i wolna...
***
Niestety ten sen był taki krótki jednak na dworze jest już ciemno i zimno. Szare chmury zasłoniły słońce i lunął deszcz. Nie miałam najmniejszego zamiaru się tym przejmować. Leżałam na piasku patrząc na wzburzone morze.
- Miley proszę wejdź do środka Mike nie ma, bo wyszedł gdzieś, chodź bo będziesz chora - poprosił J.(kazał na siebie mówić J. więc mówię J.)
- Skoro go nie ma to pomóż mi się stąd wydostać ! - krzyknęłam żeby mógł mnie usłyszeć, w końcu morze nie było zbyt spokojne.
- Nie mogę, chciałbym
- To skoro nie możesz mi pomóc to idź stąd - no co się tak patrzy niech spierdala !
- Proszę cię chodź !
- Nie ! Będą tu czekać, aż zdechne !
- Wolisz czekać, aż wróci Mike i zaciągnie cie tam siłą?- czułam, ze on próbuje mnie wystraszyć
- Mam nadzieję, że nie dożyje tego momentu - odpowiedziałam bez żadnych emocji, bez przekonania. J. głośno westchnął i odszedł. Tępo patrzyłam na morze mając nadzieję, że zaraz obudzę się i będę obok Justina, będziemy razem szczęśliwi.
3 godziny później
W końcu wrócił Mike i wmusił mi żeby coś zjadła. Nie miałam siły ani najmniejszej ochoty by to robić, ale nie miałam też siły bronić się jeśli znów chciałby co mi zrobić. Potem znów poszłam na tą jebaną plaże. Teraz nie poszłam w to samo miejsce. Co prawda teren, który był wyznaczony siatka nie był zbyt wielki, ale podeszłam do ogrodzenia i rozglądałam się zastanawiając jak się stąd wydostać. Wokół jest tylko piasek, piasek, piasek i woda..
2 tygodnie później
Ze mną jest coraz gorzej jestem na skraju wytrzymania. Tracę nadzieję, że kiedykolwiek jeszcze zobaczę Ushera, Chrisa, Jess i co najważniejsze i najbardziej bolesne - Justina. Mike zrobił się ostatnio bardo agresywny, kilka razy doszło już do gwałtu - znów czuje się jak dziwka, cały czas drze się na mnie i bije. Można powiedzieć, że umieram kiedyś się odchudzałam, ale jeszcze nigdy w ciągu 3 tygodni nie udało mi się schudnąć 15 kilo. No tak bynajmniej stwierdził Mike, dlatego też teraz wmusza mi jedzenie, bo nagle "martwi" się, że mogę tu umrzeć. A bardzo bym się cieszyła...
Oczami Justina
Martwię się o Miley już dawno zgłosiliśmy jej zaginięcie, specjalnie dlatego Usher wrócił do nas. Wszyscy jej szukamy. To jest okropne. Zostawiła mnie na plaży, a ja głupi pozwoliłem jej odejść, gdyby nie to byłaby tutaj razem ze mną moi fani martwią się o nią i o mnie. Praktycznie całe dnie przesiaduję w domu i nic nie jem. Co jeśli nigdy już nie zdążę jej powiedzieć jak bardzo ją kocham ?
- Justin ! Już wiem, wiem gdzie ona może być ! - wydarł się Chris wpadając na mnie
- Chris jeśli chcesz tylko mnie pocieszyć to odpuść sobie ja chcę ja naprawdę odnaleźć - powiedziałem łamiącym głosem
- Tym razem jestem na 70% pewien - powiedział
- To na co czekasz mów ! - wydarłem się, miałem nadzieję, że wreszcie powie coś sensownego
- Mówiłeś, że Miley prześladował psychiczny były, tak ? - pokiwałem twierdząco głową, jeśli to miała być jaka aluzja to się nie udało. - Wiec ? - spytałem
- Wiec na pewno on ma coś do tej sprawy ! - krzyknął
- Musimy to zgłosić, niech szukają go wszędzie, chce wiedzieć o nim wszystko ! - kiedy tylko skończyłem mówić wybiegłem z domu i popędziłem do samochodu, z piskiem opon podjechałem pod komisariat. Zacząłem wyjaśniać chaotycznie i tłumaczyć.
- Dobrze proszę powtórzyć jeszcze raz imię, nazwisko i kim jest ten człowiek - poprosił
- Mike Black, 20 lat, jest chirurgiem, mieszkał w Polsce we Wrocławiu, ukończył studia medyczne w Krakowie - wszystko to wiedziałem bo kiedy wracaliśmy ze szpitala dużo mi o nim opowiadała
- Już sprawdzam go w bazie danych - powiedział i coś tam wpisywał w komputerze
- Musicie go znaleźć
- Czy to ten meżczyzna ? - spytał wskazując a ekran monitora
- Tak dokładnie to on - odpowiedziałem - Zapłace ile będziecie chcieli tylko na litość boką znajdżcie ją ! - krzyknąłem
- Przykro mi to stwierdzić, ale osoba o tym nazwisku zmarła w wieku 17 lat, nie żyje już 3 lata.........
____________________________________________________________
No wiem, dziwna końcówka, ale starałam się. Uwiercie mi ja mam 200 pomysłów na minute i przez to rozdziały są wgl. nie zrozumiałe. Przy okazji sorki, ze krótki, ale na tel. jest ciężko pisać. Jutro w samolocie napewno cos napiszę, bo lubie pisać w takich miejscach ;d.
W końcu mnie zostawił. Tak zrobił to... tak zgwałcił mnie i odszedł. Znów zaczęłam głośno płakać i leżałam w bezruchu na piasku. Byłam wykończona. Moje gardło ledwo dawało radę, nic nie jem już chyba schudłam ze 3 kilo. Ledwo żyje. Patrzyłam jak fale uderzają w wielki kamień przy brzegu i powoli zamykałam oczy mając nadzieję, że już na zawsze...
***
Dziewczyna leżała na kolanach swojego ukochanego wiedząc, że teraz już nikt i nic na świecie ich nie rozłączy. Mogli sobie wszystko powiedzieć. W jego objęciach czuła się taka bezpieczna i wolna...
***
Niestety ten sen był taki krótki jednak na dworze jest już ciemno i zimno. Szare chmury zasłoniły słońce i lunął deszcz. Nie miałam najmniejszego zamiaru się tym przejmować. Leżałam na piasku patrząc na wzburzone morze.
- Miley proszę wejdź do środka Mike nie ma, bo wyszedł gdzieś, chodź bo będziesz chora - poprosił J.(kazał na siebie mówić J. więc mówię J.)
- Skoro go nie ma to pomóż mi się stąd wydostać ! - krzyknęłam żeby mógł mnie usłyszeć, w końcu morze nie było zbyt spokojne.
- Nie mogę, chciałbym
- To skoro nie możesz mi pomóc to idź stąd - no co się tak patrzy niech spierdala !
- Proszę cię chodź !
- Nie ! Będą tu czekać, aż zdechne !
- Wolisz czekać, aż wróci Mike i zaciągnie cie tam siłą?- czułam, ze on próbuje mnie wystraszyć
- Mam nadzieję, że nie dożyje tego momentu - odpowiedziałam bez żadnych emocji, bez przekonania. J. głośno westchnął i odszedł. Tępo patrzyłam na morze mając nadzieję, że zaraz obudzę się i będę obok Justina, będziemy razem szczęśliwi.
3 godziny później
W końcu wrócił Mike i wmusił mi żeby coś zjadła. Nie miałam siły ani najmniejszej ochoty by to robić, ale nie miałam też siły bronić się jeśli znów chciałby co mi zrobić. Potem znów poszłam na tą jebaną plaże. Teraz nie poszłam w to samo miejsce. Co prawda teren, który był wyznaczony siatka nie był zbyt wielki, ale podeszłam do ogrodzenia i rozglądałam się zastanawiając jak się stąd wydostać. Wokół jest tylko piasek, piasek, piasek i woda..
2 tygodnie później
Ze mną jest coraz gorzej jestem na skraju wytrzymania. Tracę nadzieję, że kiedykolwiek jeszcze zobaczę Ushera, Chrisa, Jess i co najważniejsze i najbardziej bolesne - Justina. Mike zrobił się ostatnio bardo agresywny, kilka razy doszło już do gwałtu - znów czuje się jak dziwka, cały czas drze się na mnie i bije. Można powiedzieć, że umieram kiedyś się odchudzałam, ale jeszcze nigdy w ciągu 3 tygodni nie udało mi się schudnąć 15 kilo. No tak bynajmniej stwierdził Mike, dlatego też teraz wmusza mi jedzenie, bo nagle "martwi" się, że mogę tu umrzeć. A bardzo bym się cieszyła...
Oczami Justina
Martwię się o Miley już dawno zgłosiliśmy jej zaginięcie, specjalnie dlatego Usher wrócił do nas. Wszyscy jej szukamy. To jest okropne. Zostawiła mnie na plaży, a ja głupi pozwoliłem jej odejść, gdyby nie to byłaby tutaj razem ze mną moi fani martwią się o nią i o mnie. Praktycznie całe dnie przesiaduję w domu i nic nie jem. Co jeśli nigdy już nie zdążę jej powiedzieć jak bardzo ją kocham ?
- Justin ! Już wiem, wiem gdzie ona może być ! - wydarł się Chris wpadając na mnie
- Chris jeśli chcesz tylko mnie pocieszyć to odpuść sobie ja chcę ja naprawdę odnaleźć - powiedziałem łamiącym głosem
- Tym razem jestem na 70% pewien - powiedział
- To na co czekasz mów ! - wydarłem się, miałem nadzieję, że wreszcie powie coś sensownego
- Mówiłeś, że Miley prześladował psychiczny były, tak ? - pokiwałem twierdząco głową, jeśli to miała być jaka aluzja to się nie udało. - Wiec ? - spytałem
- Wiec na pewno on ma coś do tej sprawy ! - krzyknął
- Musimy to zgłosić, niech szukają go wszędzie, chce wiedzieć o nim wszystko ! - kiedy tylko skończyłem mówić wybiegłem z domu i popędziłem do samochodu, z piskiem opon podjechałem pod komisariat. Zacząłem wyjaśniać chaotycznie i tłumaczyć.
- Dobrze proszę powtórzyć jeszcze raz imię, nazwisko i kim jest ten człowiek - poprosił
- Mike Black, 20 lat, jest chirurgiem, mieszkał w Polsce we Wrocławiu, ukończył studia medyczne w Krakowie - wszystko to wiedziałem bo kiedy wracaliśmy ze szpitala dużo mi o nim opowiadała
- Już sprawdzam go w bazie danych - powiedział i coś tam wpisywał w komputerze
- Musicie go znaleźć
- Czy to ten meżczyzna ? - spytał wskazując a ekran monitora
- Tak dokładnie to on - odpowiedziałem - Zapłace ile będziecie chcieli tylko na litość boką znajdżcie ją ! - krzyknąłem
- Przykro mi to stwierdzić, ale osoba o tym nazwisku zmarła w wieku 17 lat, nie żyje już 3 lata.........
____________________________________________________________
No wiem, dziwna końcówka, ale starałam się. Uwiercie mi ja mam 200 pomysłów na minute i przez to rozdziały są wgl. nie zrozumiałe. Przy okazji sorki, ze krótki, ale na tel. jest ciężko pisać. Jutro w samolocie napewno cos napiszę, bo lubie pisać w takich miejscach ;d.
Tagi:
32
09.04.2012 o godz. 22:17
komentuj (13)
Pisane przy tym :
Tym razem obudziłam się już w znanym mi miejscu, ale nie sprawiło mi to żadnej radości. Miałam nadzieję, że to wszystko było tylko złym snem, jednak nie. Podniosłam delikatnie tłów. Teraz nie sprawiało mi to takiego bólu. W pokoju panował wieczny półmrok spowodowany zasłoniętymi, grubymi zasłonami na oknach. Zaczęłam się rozglądać, mój wzrok zatrzymał sie na krześle, na którym wczoraj opatrywał mnie Mike. Leżały tam jakieś ciuchy i kartka. Podniosłam się i podeszłam tam i wzięłam do ręki kartkę. Łazienka jest na korytarzu - Mike. Spojrzałam w lustro i ten widok nieco mnie przerażał. Sama siebie nie poznałam. Może to dlatego, że cała wczorajszą noc przepłakałam ? Wszyscy mają mnie za twardą i silną osobę, ale tak nie jest siebie oszukiwać nie będę. Eh. Teraz muszę zrobić coś z moim wyglądem, a potem się stąd wydostać. Wzięłam ubrania i wyszłam z pomieszczenia. Nie ciężko było znaleźć łazienkę, bo była naprzeciw pokoju i drzwi od niej były lekko uchylone, co za brak kultury -,-.. Pierwsze co zrobiłam po zamknięciu drzwi za sobą to rozejrzenie się wokół. Dobra nie ma na co czekać, Mike może jeszcze śpi, może uda mi się stąd wyjść. Odkręciłam delikatnie wodę w kranie tak aby nie hałasować. Przemyłam nią twarz, poprawiłam bandaż tak abym nie wyglądała jak jakieś nie udane zombie, zmieniłam ciuchy. Wyglądałam niewiele lepiej, ale zawsze coś. Mogę być pewna, że jestem na poddaszu, bo w łazience jest górne okno. Na dworze jest jeszcze nieco ciemno. To jest moja szansa. Wyszłam po cichu. Czułam się jak ninja ! Schody ! Schody to dobry znak, wiem gdzie idę chociaż.. Chyba. Bezszelestnie przedostałam się na dół. Od razu zrobiło mi się chłodniej. To dlatego, ze drzwi tarasowe były otwarte. To wszystko wydaje sie być zbyt łatwe. Jednak co mam robić trzeba spróbować. Prześlizgnęłam się przez nie i wylądowałam na tarasie z widokiem na MORZE ?! Gdzie ja kurwa jestem ?! Nagle poczułam ciepłe dłonie na moich biodrach przeszły mnie nieprzyjemne dreszcze.
- Myślałem, że jeszcze śpisz - odezwał się, zrzuciłam jego ręce z siebie i spytałam :
- Gdzie ty mnie kurwa wywiozłeś ??!
- Spokojnie, nie pamiętasz tego miejsca ? Tu zabrałem cię kiedy byliśmy razem - racja już pamiętam, to tu próbował mnie zgwałcić jak był pijany, ja głupia mu to wybaczyłam -,-
- Czyli my jesteśmy w Polsce ?!
- Tak, a dokładniej nad polskim morzem, wiem, że lubisz takie miejsca - miał racje, kochałam takie widoki, ale nie z taką osobą !! Z przerażeniem patrzyłam na fale rozbijające się o brzeg. Łzy napłynęły mi do oczu. Zaczęłam biec przed siebie, jeszcze odwróciłam sie aby sprawdzić, nie on za mną nie biegł. Dobiegłam do wody, a tam bezwładnie opadłam na piasek. Cały teren jest ogrodzony wysoką siatką. Nie mam jak stąd uciec. Zaczęłam głośno płakać. Podkurczyłam nogi pod siebie i dałam łzą otulić moje policzki. Zaczęłam krzyczeć najgłośniej jak potrafiłam i bluźnić. To uczucie, że mogę nigdy więcej nie zobaczyć osoby, którą kocham zupełnie mnie dołowało. Ta bezradność. Zero dostępu do świata. Krzyczałam coraz głośniej. Łzy leciały coraz szybciej.
- Już uspokój się - odezwał się ten debil stając obok mnie. Wstałam do niego, zaczęłam na niego bluźnić, sama nie wiedziałam, ze jestem do takich rzeczy zdolna. Zaczęłam okładać go rękoma i kopać.
Pół godziny później
- Dobrze, juz dobrze pójdę sobie, jak będziesz głodna lub coś to przyjdź - powiedział Mike, wreszcie przestał mnie uspokajać. Cały czas krzyczałam i biłam go. Nie mam już na nic kompletnie siły. Jestem w rozsypce. Kiedy on odchodził darłam się jeszcze na niego, kiedy juz zniknął za drzwiami opadłam bezsilnie na ziemie i zaczęłam płakać. Gardło bolało mnie bardziej niż kiedykolwiek w życiu. Leżałam na ciepłym piasku, już się nieco nagrzał, gdyż słońce wyszło i zrobiło się jasno. Nie przeżyję tak nawet tygodnia.
Tydzień później
Nadal tu tkwię jestem bezradna. Całe dnie spędzam na plaży i nie pozwalam żeby któryś z nich się do mnie chociażby zbliżył. Noce czasami też tu spędzam. Mike robić się nerwowy i groził mi, ale ja mam to gdzieś zdałam sobie sprawę, ze nie chcę żyć bez Justina. Tak cholernie mi go brakuje. A on pewnie myśli, że się obraziłam i nigdy mnie tu nikt nie znajdzie. Jestem załamana !
- Chodź coś zjeść - namawiał mnie Mike, który właśnie przyszedł.
- Odejdź ode mnie - syknęłam
- Od tygodnia nic nie jadłaś, to się źle skończy - powiedział
- Mam nadzieję, że umrę - powiedziała bez emocji
- Przestań idziemy masz coś zjeść - krzyknął
- Spierdalaj
- Pożałujesz tego - warknął wściekły. Pociągnął mnie za włosy do góry i zerwał ze mnie bluzkę i przyssał się do moich ust na co ja przywaliłam mu mocno w twarz. On tylko uśmiechnął się szyderczo i popchnął mnie na piasek...
____________________________________________________________
Może być ? Mnie osobiście się nie podoba, ale ocenę zostawiam Wam. Jutro są marne szanse, ze dodam rozdział, bo same wiecie mam święto ;)
Tym razem obudziłam się już w znanym mi miejscu, ale nie sprawiło mi to żadnej radości. Miałam nadzieję, że to wszystko było tylko złym snem, jednak nie. Podniosłam delikatnie tłów. Teraz nie sprawiało mi to takiego bólu. W pokoju panował wieczny półmrok spowodowany zasłoniętymi, grubymi zasłonami na oknach. Zaczęłam się rozglądać, mój wzrok zatrzymał sie na krześle, na którym wczoraj opatrywał mnie Mike. Leżały tam jakieś ciuchy i kartka. Podniosłam się i podeszłam tam i wzięłam do ręki kartkę. Łazienka jest na korytarzu - Mike. Spojrzałam w lustro i ten widok nieco mnie przerażał. Sama siebie nie poznałam. Może to dlatego, że cała wczorajszą noc przepłakałam ? Wszyscy mają mnie za twardą i silną osobę, ale tak nie jest siebie oszukiwać nie będę. Eh. Teraz muszę zrobić coś z moim wyglądem, a potem się stąd wydostać. Wzięłam ubrania i wyszłam z pomieszczenia. Nie ciężko było znaleźć łazienkę, bo była naprzeciw pokoju i drzwi od niej były lekko uchylone, co za brak kultury -,-.. Pierwsze co zrobiłam po zamknięciu drzwi za sobą to rozejrzenie się wokół. Dobra nie ma na co czekać, Mike może jeszcze śpi, może uda mi się stąd wyjść. Odkręciłam delikatnie wodę w kranie tak aby nie hałasować. Przemyłam nią twarz, poprawiłam bandaż tak abym nie wyglądała jak jakieś nie udane zombie, zmieniłam ciuchy. Wyglądałam niewiele lepiej, ale zawsze coś. Mogę być pewna, że jestem na poddaszu, bo w łazience jest górne okno. Na dworze jest jeszcze nieco ciemno. To jest moja szansa. Wyszłam po cichu. Czułam się jak ninja ! Schody ! Schody to dobry znak, wiem gdzie idę chociaż.. Chyba. Bezszelestnie przedostałam się na dół. Od razu zrobiło mi się chłodniej. To dlatego, ze drzwi tarasowe były otwarte. To wszystko wydaje sie być zbyt łatwe. Jednak co mam robić trzeba spróbować. Prześlizgnęłam się przez nie i wylądowałam na tarasie z widokiem na MORZE ?! Gdzie ja kurwa jestem ?! Nagle poczułam ciepłe dłonie na moich biodrach przeszły mnie nieprzyjemne dreszcze.
- Myślałem, że jeszcze śpisz - odezwał się, zrzuciłam jego ręce z siebie i spytałam :
- Gdzie ty mnie kurwa wywiozłeś ??!
- Spokojnie, nie pamiętasz tego miejsca ? Tu zabrałem cię kiedy byliśmy razem - racja już pamiętam, to tu próbował mnie zgwałcić jak był pijany, ja głupia mu to wybaczyłam -,-
- Czyli my jesteśmy w Polsce ?!
- Tak, a dokładniej nad polskim morzem, wiem, że lubisz takie miejsca - miał racje, kochałam takie widoki, ale nie z taką osobą !! Z przerażeniem patrzyłam na fale rozbijające się o brzeg. Łzy napłynęły mi do oczu. Zaczęłam biec przed siebie, jeszcze odwróciłam sie aby sprawdzić, nie on za mną nie biegł. Dobiegłam do wody, a tam bezwładnie opadłam na piasek. Cały teren jest ogrodzony wysoką siatką. Nie mam jak stąd uciec. Zaczęłam głośno płakać. Podkurczyłam nogi pod siebie i dałam łzą otulić moje policzki. Zaczęłam krzyczeć najgłośniej jak potrafiłam i bluźnić. To uczucie, że mogę nigdy więcej nie zobaczyć osoby, którą kocham zupełnie mnie dołowało. Ta bezradność. Zero dostępu do świata. Krzyczałam coraz głośniej. Łzy leciały coraz szybciej.
- Już uspokój się - odezwał się ten debil stając obok mnie. Wstałam do niego, zaczęłam na niego bluźnić, sama nie wiedziałam, ze jestem do takich rzeczy zdolna. Zaczęłam okładać go rękoma i kopać.
Pół godziny później
- Dobrze, juz dobrze pójdę sobie, jak będziesz głodna lub coś to przyjdź - powiedział Mike, wreszcie przestał mnie uspokajać. Cały czas krzyczałam i biłam go. Nie mam już na nic kompletnie siły. Jestem w rozsypce. Kiedy on odchodził darłam się jeszcze na niego, kiedy juz zniknął za drzwiami opadłam bezsilnie na ziemie i zaczęłam płakać. Gardło bolało mnie bardziej niż kiedykolwiek w życiu. Leżałam na ciepłym piasku, już się nieco nagrzał, gdyż słońce wyszło i zrobiło się jasno. Nie przeżyję tak nawet tygodnia.
Tydzień później
Nadal tu tkwię jestem bezradna. Całe dnie spędzam na plaży i nie pozwalam żeby któryś z nich się do mnie chociażby zbliżył. Noce czasami też tu spędzam. Mike robić się nerwowy i groził mi, ale ja mam to gdzieś zdałam sobie sprawę, ze nie chcę żyć bez Justina. Tak cholernie mi go brakuje. A on pewnie myśli, że się obraziłam i nigdy mnie tu nikt nie znajdzie. Jestem załamana !
- Chodź coś zjeść - namawiał mnie Mike, który właśnie przyszedł.
- Odejdź ode mnie - syknęłam
- Od tygodnia nic nie jadłaś, to się źle skończy - powiedział
- Mam nadzieję, że umrę - powiedziała bez emocji
- Przestań idziemy masz coś zjeść - krzyknął
- Spierdalaj
- Pożałujesz tego - warknął wściekły. Pociągnął mnie za włosy do góry i zerwał ze mnie bluzkę i przyssał się do moich ust na co ja przywaliłam mu mocno w twarz. On tylko uśmiechnął się szyderczo i popchnął mnie na piasek...
____________________________________________________________
Może być ? Mnie osobiście się nie podoba, ale ocenę zostawiam Wam. Jutro są marne szanse, ze dodam rozdział, bo same wiecie mam święto ;)
Tagi:
31
Obudziłam się w nieznanym mi miejscu, nie pamiętam jak sie tu znalazłam, nie mam pojęcia co ja tu robię. Podniosłam lekko głowę aby się rozjeżeć, ale zaraz znów ją opuściłam z powodu przeszywajacego bólu. Oczy przymykały mi się pod wpływem przyjemnego ciepła i panującego wokół półmroku. Czułam, że nie powinnam zasypiać, ale to było zbyt silniejsze ode mnie. Byłam zdana na bieg wydarzeń czyli po protu czekanie na to co się za mną stanie...
Nie wiem ile czasu już minęło, ale robi mi się powoli niedobrze jest ciemniej niż było. Czuję się bezbronna. Nie mam na nic siły i to mnie dobija. Jedne czego mogłam być pewna to, to, że jestem w pomiezczeniu, leżę na miękkim "czymś" i strasznie boli mnie głowa...Wsłuchiwałam się w tą głuchą ciszę, którą przerwały ciche lecz nieco szybkie kroki. Stawały się one coraz głośniejsze wreszcie lekkie światło wkradło się do pomieszczenia, w którym się znajdowałam. Nic nie widziałam światło było zbyt słabe, a moje powieki zbyt ciężkie by wyżej się podnieść. Zostało mi teraz czekać na to co się stanie. W końcu poczułam zimny oddech na twarzy. Chciałam się odezwać, ale było to zbyt ciężkie. Podniosłam powieki tak, aby widzieć cokolwiek. Znałam tą twarz i nie należała ona do Justina.
- Krew jeszcze cieknie, nie każ mi zawozić cie do szpitala, bo i tak tego nie zrobię - tak znam ten głos, tylko co ja tu robię ? Nagle światło oślepiło moją twarz, teraz byłam już pewna. Tak to Mike ! Podszedł do mnie ponownie i zaczął podnosić. Znów ten przeszywający ból. Posadził mnie na krześle przed lustrem. Dopiero teraz zobaczyłam w jak tragicznym stanie się znajduje. Całą twarz umazaną miałam własną krwią. Włosy również były we krwi. Z bólem podniosłam rękę i przyłożyłam ją do mojej potylicy. Od razu pożałowałam, palce były czerwone od świeżej krwi. Łzy popłynęły odruchowo, nie znosiłam widoku krwi, mdlałam na jej widok.
- Co ty mi zrobiłeś ? - spytałam kierując to pytanie do psychopaty uśmiechającego sie zza moich pleców. Każde słowo, które wypływało z mojego gardła sprawiało mi niesamowity ból.
- Mówiłem ci, że będziesz moja, nie chciałaś po dobroci to teraz masz za swoje - zaśmiał się. Po chwili do pomieszczenia wszedł jeszcze jeden mężczyzna, którego zupełnie nie kojarzyłam.
- Uuu stary przesadziłeś - odezwał się kiedy tylko mnie zobaczył, w ręku trzymał dość dużą torbę. Podszedł do nas i oni zaczęli o czymś mówić. Ja nawet nie miałam siły ich słuchać, czułam się jak przywiązana do krzesła. Bezradna i bezbronna. W końcu Mike wyszedł, a ten drugi zaczął do mnie podchodzić, w bólu odchyliłam się w drugą stronę.
- Nie musisz się mnie bać, chcę ci pomóc, przynajmniej w jakimś stopniu - powiedział przyjaznym głosem
- Przynajmniej wytłumaczę ci jak tu się znalazłaś, tak wiec, wsiadłaś wczoraj do taksówki, pamiętasz ? - pokiwałam lekko głową tak aby dało się znieść ten ból - to nie była taksówka był to samochód Mike, nie mogę ci pomóc się stąd wydostać, ale uwierz mi, że co wymyśle. Teraz musze iść on tu zaraz znów przyjdzie, nie bój się nic ci nie zrobi na razie - skończył mówić, to było nie do zniesienia, zostałam uprowadzona, okaleczona i jeszcze ten ból.. Własnie chłopaki wyminęli się w drzwiach. Mike podszedł do mnie, na jego twarzy nie było widać zadowolenia, raczej jakby smutek i współczucie. Podszedł do mnie nic nie mówiąc sięgnął torbę wcześniej przyniesiona przez tamtego gościa i wyją z niej wodę utlenioną, albo coś co tak wyglądało. Wziął też jakąś szmatkę i zaczął przemywać ranę co wywołało szczypanie. Syknęłam z bólu
- Przepraszam, ale nie chcę żeby wdało się zakażenie - mówił opiekuńczo, on coś kombinuje. Przemył mi juz zwykłą wodą twarz i przeczesał delikatnie włosy palcami. Nie było to dla mnie przyjemne, bo nie lubiłam jego dotyku. Mike wziął bandaż i opatrzył mi nim moją ranę.
- Czemu to robisz ? - spytałam teraz było to o wiele łatwiejsze.
- Bo chcę cie mieć dla siebie, ale skoro ty nie chcesz to postaram się chociaż zadbać o ciebie - powiedział
- Nie rozumiem
- Po prostu chcę twojego szczęścia
- To czemu mnie nie zostawisz, to właśnie da mi szczęście
- To właśnie w tobie kocham, normalna dziewczyna teraz płakałaby ze strachu w końcu zostałam porwana, a ty pytasz sie mnie czemu jestem miły. Kocham w tobie to podejście do wszystkiego takie nierealne. Zawsze spokojna i opanowana..
- Kto wie co by było gdybyś nie spieprzył sprawy - stwierdziłam
- Na pewno nie przeżyłabyś tych wszystkich okropnych wydarzeń, najpierw twoi rodzice, a potem James, ale to już wiesz, że to moja sprawa - powiedział
- Tak, ale teraz już tego nie naprawisz, nic nie możesz zrobić, wypuść mnie to nikt sie nie dowie - miałam nadzieję, że tak właśnie zrobi
- Już ci mówiłem, chcę mieć cie tylko dla siebie - odpowiedział
- Co ci to da ? Nie licz, że chociażby się do ciebie uśmiechnę. Co ty chcesz w ogóle osiągnąć? Teraz mało mnie nie zabiłeś! A zabiłeś już moich rodziców, zdradziłeś i zrobiłeś ze mnie dziwkę, na co liczysz ? - wiem, że go tylko denerwuję, ale to jedyny sposób.
- Masz rację dużo się nacierpiałaś przeze mnie, ale nie pozwolę ci teraz odejść. Teraz lepiej idź spać, bo rana musi się zagoić - stwierdził, na pewno wiedział o czym mówi, bo w końcu był lekarzem (a w sumie chirurgiem). Chciał pomóc mi wstać, ale odepchnęłam jego rękę. Sama wstałam, ale zaraz znów upadłam na ziemię.
- Pomogę ci - powiedział i podniósł mnie, przełożył mnie na łóżko - rano tu przyjdę...
____________________________________________________________
Wiem, ze rozdział jest nieco dziwny i lekko może szokować, ale no cóż.. Nie mam pojęcia czy pisze te rozdziały krótkie czy długie, bo jestem cały czas na telefonie. Jutro postaram się dodać kolejny, a teraz czekam na KOMY ;d
Nie wiem ile czasu już minęło, ale robi mi się powoli niedobrze jest ciemniej niż było. Czuję się bezbronna. Nie mam na nic siły i to mnie dobija. Jedne czego mogłam być pewna to, to, że jestem w pomiezczeniu, leżę na miękkim "czymś" i strasznie boli mnie głowa...Wsłuchiwałam się w tą głuchą ciszę, którą przerwały ciche lecz nieco szybkie kroki. Stawały się one coraz głośniejsze wreszcie lekkie światło wkradło się do pomieszczenia, w którym się znajdowałam. Nic nie widziałam światło było zbyt słabe, a moje powieki zbyt ciężkie by wyżej się podnieść. Zostało mi teraz czekać na to co się stanie. W końcu poczułam zimny oddech na twarzy. Chciałam się odezwać, ale było to zbyt ciężkie. Podniosłam powieki tak, aby widzieć cokolwiek. Znałam tą twarz i nie należała ona do Justina.
- Krew jeszcze cieknie, nie każ mi zawozić cie do szpitala, bo i tak tego nie zrobię - tak znam ten głos, tylko co ja tu robię ? Nagle światło oślepiło moją twarz, teraz byłam już pewna. Tak to Mike ! Podszedł do mnie ponownie i zaczął podnosić. Znów ten przeszywający ból. Posadził mnie na krześle przed lustrem. Dopiero teraz zobaczyłam w jak tragicznym stanie się znajduje. Całą twarz umazaną miałam własną krwią. Włosy również były we krwi. Z bólem podniosłam rękę i przyłożyłam ją do mojej potylicy. Od razu pożałowałam, palce były czerwone od świeżej krwi. Łzy popłynęły odruchowo, nie znosiłam widoku krwi, mdlałam na jej widok.
- Co ty mi zrobiłeś ? - spytałam kierując to pytanie do psychopaty uśmiechającego sie zza moich pleców. Każde słowo, które wypływało z mojego gardła sprawiało mi niesamowity ból.
- Mówiłem ci, że będziesz moja, nie chciałaś po dobroci to teraz masz za swoje - zaśmiał się. Po chwili do pomieszczenia wszedł jeszcze jeden mężczyzna, którego zupełnie nie kojarzyłam.
- Uuu stary przesadziłeś - odezwał się kiedy tylko mnie zobaczył, w ręku trzymał dość dużą torbę. Podszedł do nas i oni zaczęli o czymś mówić. Ja nawet nie miałam siły ich słuchać, czułam się jak przywiązana do krzesła. Bezradna i bezbronna. W końcu Mike wyszedł, a ten drugi zaczął do mnie podchodzić, w bólu odchyliłam się w drugą stronę.
- Nie musisz się mnie bać, chcę ci pomóc, przynajmniej w jakimś stopniu - powiedział przyjaznym głosem
- Przynajmniej wytłumaczę ci jak tu się znalazłaś, tak wiec, wsiadłaś wczoraj do taksówki, pamiętasz ? - pokiwałam lekko głową tak aby dało się znieść ten ból - to nie była taksówka był to samochód Mike, nie mogę ci pomóc się stąd wydostać, ale uwierz mi, że co wymyśle. Teraz musze iść on tu zaraz znów przyjdzie, nie bój się nic ci nie zrobi na razie - skończył mówić, to było nie do zniesienia, zostałam uprowadzona, okaleczona i jeszcze ten ból.. Własnie chłopaki wyminęli się w drzwiach. Mike podszedł do mnie, na jego twarzy nie było widać zadowolenia, raczej jakby smutek i współczucie. Podszedł do mnie nic nie mówiąc sięgnął torbę wcześniej przyniesiona przez tamtego gościa i wyją z niej wodę utlenioną, albo coś co tak wyglądało. Wziął też jakąś szmatkę i zaczął przemywać ranę co wywołało szczypanie. Syknęłam z bólu
- Przepraszam, ale nie chcę żeby wdało się zakażenie - mówił opiekuńczo, on coś kombinuje. Przemył mi juz zwykłą wodą twarz i przeczesał delikatnie włosy palcami. Nie było to dla mnie przyjemne, bo nie lubiłam jego dotyku. Mike wziął bandaż i opatrzył mi nim moją ranę.
- Czemu to robisz ? - spytałam teraz było to o wiele łatwiejsze.
- Bo chcę cie mieć dla siebie, ale skoro ty nie chcesz to postaram się chociaż zadbać o ciebie - powiedział
- Nie rozumiem
- Po prostu chcę twojego szczęścia
- To czemu mnie nie zostawisz, to właśnie da mi szczęście
- To właśnie w tobie kocham, normalna dziewczyna teraz płakałaby ze strachu w końcu zostałam porwana, a ty pytasz sie mnie czemu jestem miły. Kocham w tobie to podejście do wszystkiego takie nierealne. Zawsze spokojna i opanowana..
- Kto wie co by było gdybyś nie spieprzył sprawy - stwierdziłam
- Na pewno nie przeżyłabyś tych wszystkich okropnych wydarzeń, najpierw twoi rodzice, a potem James, ale to już wiesz, że to moja sprawa - powiedział
- Tak, ale teraz już tego nie naprawisz, nic nie możesz zrobić, wypuść mnie to nikt sie nie dowie - miałam nadzieję, że tak właśnie zrobi
- Już ci mówiłem, chcę mieć cie tylko dla siebie - odpowiedział
- Co ci to da ? Nie licz, że chociażby się do ciebie uśmiechnę. Co ty chcesz w ogóle osiągnąć? Teraz mało mnie nie zabiłeś! A zabiłeś już moich rodziców, zdradziłeś i zrobiłeś ze mnie dziwkę, na co liczysz ? - wiem, że go tylko denerwuję, ale to jedyny sposób.
- Masz rację dużo się nacierpiałaś przeze mnie, ale nie pozwolę ci teraz odejść. Teraz lepiej idź spać, bo rana musi się zagoić - stwierdził, na pewno wiedział o czym mówi, bo w końcu był lekarzem (a w sumie chirurgiem). Chciał pomóc mi wstać, ale odepchnęłam jego rękę. Sama wstałam, ale zaraz znów upadłam na ziemię.
- Pomogę ci - powiedział i podniósł mnie, przełożył mnie na łóżko - rano tu przyjdę...
____________________________________________________________
Wiem, ze rozdział jest nieco dziwny i lekko może szokować, ale no cóż.. Nie mam pojęcia czy pisze te rozdziały krótkie czy długie, bo jestem cały czas na telefonie. Jutro postaram się dodać kolejny, a teraz czekam na KOMY ;d
Tagi:
30
- Coś się stało ? - spytałam
- Tak, Scooter przylatuje tutaj - odpowiedział
- To jaki problem, ja będę u siebie, a wy sb gadajcie - powiedziałam, no nie miałam ochoty widzieć jego twarzy. Po tym wszystkim co się stało jakoś czuję do niego antysympatię..
- Ale..On do ciebie przyjeżdża - odpowiedział
- No to tak, mamy problem, bo ja go nie chcę widzieć - oznajmiłam
- Dobra dasz mu 5 minut jeśli coś będzie nie tak to możesz bez słowa odejść - zaproponował JB
- No dobra, a kiedy ma tu być ?
- Już jest
- Co ?
- No już przyjechał i jest na lotnisku, będzie tu za jakieś 10 minut - łaskawie mnie powiadomił..
- Dobrze wiedzieć, to ja idę do siebie, muszę się przebrać - oznajmiłam i skierowałam się ku drzwiom. Tak właśnie siedzieliśmy u Justina, to znaczy ja i Chris.Kiedy już weszłam do mojego domu od razu skierowałam się na górę aby się przebrać. Nie musiałabym tego robić gdyby nie to, że Chrisowi się nudziło i wylał na mnie cole.. Ale to było przez przypadek oczywiście.. Kiedy już przebrana i odświeżona wyszłam z toalety zobaczyłam Sccotera, Justina i oczywiście Chrisa. Patrzyłam na nich nieco zdziwionym wzrokiem.. Muszę chyba zacząć zamykać drzwi na klucz..
- To wy pogadajcie my będziemy na dole - oznajmił Justin ciągnąc za sobą Chrisa. Kiedy już wyszli Sccoter zabrał głos.
- Miło mi cię znowu widzieć - powiedział
- Ja nie podzielam twojego entuzjazmu
- Wiem, że nie miałaś ochoty mnie oglądać, ale chciałem cię przeprosić, to wszystko to był mój pomysł. Justinowi naprawdę na tobie zależało i nadal zależy - wytłumaczył
- Dobrze, że sobie to wyjaśniliśmy, coś jeszcze ? - spytałam z sarkazmem
- Wybaczasz i zapominamy o przeszłości ? - spytał z 'nadzieją'
- Nie wiem, skąd mam wiedzieć, że nie nagadasz czegoś znów Justinowi ? I znów może wpadniesz na jakiś genialny pomysł ? - zaczęłam podnosić głos
- Miley spokojnie - zaczął mnie uspokajać co jak zwykle wprawiało mnie w większą złość
- Ja mam być spokojna ?! Ja ?! Czy ty kurwa siebie słyszysz ?! - zaczęłam dość głośno krzyczeć. Zaczęłam coś jeszcze się wydzierać, a do pokoju wpadł zdezorientowany Justin. Patrzył się chwilę na to co się dzieje, aż postanowił interweniować.
- Wiecie co mam pomysł, chodźcie omówimy to razem na dole..- zaproponował Justin
- Nie idę nigdzie ! - zaczęłam jak zwykle się bulwersować
Ostatecznie znalazłam się na dole.. Justin trzymał mnie na kolanach żebym się nie kręciła. Pogadanka trwała gdzieś tak z pół godziny, aż wreszcie doszliśmy do porozumienia..Mniej więcej.. Powiedziałam, że pozwę Sccotera o próbę wykorzystania seksualnego. Tak wiem głupie, ale mówiłam to w złości.. Wcale nie mam takich zamiarów.. Justin zaproponował mi wyjście na plaże, jest już 20 wieczorem, ale to najlepsza pora - najmniej ludzi i najcieplejsza woda. Sccoter poszedł załatwiać jakieś swoje sprawy na mieście, a my poszliśmy się przebrać i naszykować. Upłynęło 20 minut i spotkaliśmy się przed domami. Postanowiliśmy iść na pieszo, bo plaża była w sumie dość blisko. Justin cały czas mówił mi, że pięknie wyglądam itp. to było miłe chociaż lekko przesłodzone. Czuję, że on się przed czymś denerwuje, taki MALEŃKI stresik. Doszliśmy w końcu na tą plażę, rozłożyłam koc i usiedliśmy na nim. I ponownie zaczęliśmy rozmowę.
- O czym tak zawzięcie myślisz ? - spytałam
- O tobie, o nas - odpowiedział
- Jakich nas ? Nie ma nas jesteś tylko ty i ja - powiedziałam jakby z rozczarowaniem
- Wiem, chciałbym to zmienić, ale... - nie dokończył, bo mu przerwałam
- Ale.. Czemu zawsze musi być jakieś ale ? - czemu on ma wątpliwości ?
- To nie takie proste, ja cię kocham i ty to wiesz, ale boję się, że ty już mi nie zaufasz, że nie chcesz na nowo zaczynać
- Justin, chciałam żebyś sam sie domyślał, ale skoro tak ciężko ci to idzie to ci powiem ! Tak kocham cie ! Tak znów ci ufam ! I tak owszem chce zaczynać od nowa! - kiedy już wykrzyczałam co chciałam wstałam i zaczęłam uciekać w stronę wyjścia z plaży. Biegłam przed siebie i patrząc na to czy on biegnie za mną, patrzy czy w ogóle ma to gdzieś. Wybiegłam na ulice i tam właśnie się zatrzymałam. Podeszłam do pierwszej lepszej taksówki na postoju i wsiadłam do niej. Powiedziałam gdzie ma jechać, a potem schowałam twarz w dłonie. Łzy powoli nawilżały moje dłonie. Czemu nigdy nic nie może być po mojej myśli ? Chciałam znów poczuć smak jego ust, ale on ma wątpliwości. Czy ze mną jest coś nie tak ? A może ma już inną tylko nie chce powiedzieć ? Racje to jest zbyt skomplikowana, a może powinnam się poddać i spróbować zapomnieć o nim ?
____________________________________________________________
Wiem, wiem.. Krótki i dupny, ale staram się zbyt rozdziały były jak najczęściej chyba mi to nie do końca wychodzi co wy na to ??
- Tak, Scooter przylatuje tutaj - odpowiedział
- To jaki problem, ja będę u siebie, a wy sb gadajcie - powiedziałam, no nie miałam ochoty widzieć jego twarzy. Po tym wszystkim co się stało jakoś czuję do niego antysympatię..
- Ale..On do ciebie przyjeżdża - odpowiedział
- No to tak, mamy problem, bo ja go nie chcę widzieć - oznajmiłam
- Dobra dasz mu 5 minut jeśli coś będzie nie tak to możesz bez słowa odejść - zaproponował JB
- No dobra, a kiedy ma tu być ?
- Już jest
- Co ?
- No już przyjechał i jest na lotnisku, będzie tu za jakieś 10 minut - łaskawie mnie powiadomił..
- Dobrze wiedzieć, to ja idę do siebie, muszę się przebrać - oznajmiłam i skierowałam się ku drzwiom. Tak właśnie siedzieliśmy u Justina, to znaczy ja i Chris.Kiedy już weszłam do mojego domu od razu skierowałam się na górę aby się przebrać. Nie musiałabym tego robić gdyby nie to, że Chrisowi się nudziło i wylał na mnie cole.. Ale to było przez przypadek oczywiście.. Kiedy już przebrana i odświeżona wyszłam z toalety zobaczyłam Sccotera, Justina i oczywiście Chrisa. Patrzyłam na nich nieco zdziwionym wzrokiem.. Muszę chyba zacząć zamykać drzwi na klucz..
- To wy pogadajcie my będziemy na dole - oznajmił Justin ciągnąc za sobą Chrisa. Kiedy już wyszli Sccoter zabrał głos.
- Miło mi cię znowu widzieć - powiedział
- Ja nie podzielam twojego entuzjazmu
- Wiem, że nie miałaś ochoty mnie oglądać, ale chciałem cię przeprosić, to wszystko to był mój pomysł. Justinowi naprawdę na tobie zależało i nadal zależy - wytłumaczył
- Dobrze, że sobie to wyjaśniliśmy, coś jeszcze ? - spytałam z sarkazmem
- Wybaczasz i zapominamy o przeszłości ? - spytał z 'nadzieją'
- Nie wiem, skąd mam wiedzieć, że nie nagadasz czegoś znów Justinowi ? I znów może wpadniesz na jakiś genialny pomysł ? - zaczęłam podnosić głos
- Miley spokojnie - zaczął mnie uspokajać co jak zwykle wprawiało mnie w większą złość
- Ja mam być spokojna ?! Ja ?! Czy ty kurwa siebie słyszysz ?! - zaczęłam dość głośno krzyczeć. Zaczęłam coś jeszcze się wydzierać, a do pokoju wpadł zdezorientowany Justin. Patrzył się chwilę na to co się dzieje, aż postanowił interweniować.
- Wiecie co mam pomysł, chodźcie omówimy to razem na dole..- zaproponował Justin
- Nie idę nigdzie ! - zaczęłam jak zwykle się bulwersować
Ostatecznie znalazłam się na dole.. Justin trzymał mnie na kolanach żebym się nie kręciła. Pogadanka trwała gdzieś tak z pół godziny, aż wreszcie doszliśmy do porozumienia..Mniej więcej.. Powiedziałam, że pozwę Sccotera o próbę wykorzystania seksualnego. Tak wiem głupie, ale mówiłam to w złości.. Wcale nie mam takich zamiarów.. Justin zaproponował mi wyjście na plaże, jest już 20 wieczorem, ale to najlepsza pora - najmniej ludzi i najcieplejsza woda. Sccoter poszedł załatwiać jakieś swoje sprawy na mieście, a my poszliśmy się przebrać i naszykować. Upłynęło 20 minut i spotkaliśmy się przed domami. Postanowiliśmy iść na pieszo, bo plaża była w sumie dość blisko. Justin cały czas mówił mi, że pięknie wyglądam itp. to było miłe chociaż lekko przesłodzone. Czuję, że on się przed czymś denerwuje, taki MALEŃKI stresik. Doszliśmy w końcu na tą plażę, rozłożyłam koc i usiedliśmy na nim. I ponownie zaczęliśmy rozmowę.
- O czym tak zawzięcie myślisz ? - spytałam
- O tobie, o nas - odpowiedział
- Jakich nas ? Nie ma nas jesteś tylko ty i ja - powiedziałam jakby z rozczarowaniem
- Wiem, chciałbym to zmienić, ale... - nie dokończył, bo mu przerwałam
- Ale.. Czemu zawsze musi być jakieś ale ? - czemu on ma wątpliwości ?
- To nie takie proste, ja cię kocham i ty to wiesz, ale boję się, że ty już mi nie zaufasz, że nie chcesz na nowo zaczynać
- Justin, chciałam żebyś sam sie domyślał, ale skoro tak ciężko ci to idzie to ci powiem ! Tak kocham cie ! Tak znów ci ufam ! I tak owszem chce zaczynać od nowa! - kiedy już wykrzyczałam co chciałam wstałam i zaczęłam uciekać w stronę wyjścia z plaży. Biegłam przed siebie i patrząc na to czy on biegnie za mną, patrzy czy w ogóle ma to gdzieś. Wybiegłam na ulice i tam właśnie się zatrzymałam. Podeszłam do pierwszej lepszej taksówki na postoju i wsiadłam do niej. Powiedziałam gdzie ma jechać, a potem schowałam twarz w dłonie. Łzy powoli nawilżały moje dłonie. Czemu nigdy nic nie może być po mojej myśli ? Chciałam znów poczuć smak jego ust, ale on ma wątpliwości. Czy ze mną jest coś nie tak ? A może ma już inną tylko nie chce powiedzieć ? Racje to jest zbyt skomplikowana, a może powinnam się poddać i spróbować zapomnieć o nim ?
____________________________________________________________
Wiem, wiem.. Krótki i dupny, ale staram się zbyt rozdziały były jak najczęściej chyba mi to nie do końca wychodzi co wy na to ??
Tagi:
29
NASTĘPNEGO DNIA RANO
Usłyszałam pukaniedo drzwi krzyknełam więc głośno "proszę", a po chwili zza drzwi wyłonił się Justin. Przywitaliśmy się buziakiem w policzek. Zdecydowałam, ze dam mu drugą szansę, ale dam mu się też pomęczyć, żeby wiedział, że bolało mnie to co powiedział. Niech wie, ze łatwo to on mieć nie będzie.
- Spakowana ? - spytał z uśmiechem, złapałam dwie duże walizki.
- Owszem - odpowiedziałam
- Daj to, nie będziesz przy mnie nic nosiła - oznajmił. Oddałam klucz do pokoju w recepcji i mogliśmy jechać na lotnisko. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
-Justinnnn muzyka się zepsuła - powiedziałam
- Nie muzyka tylko radio - zaśmiał się
- No mniejsza o to, skoro nie ma muzyki to musisz ja sam stworzyć - stwierdziłam
- Co masz na myśli ? - spytał
- No pośpiewaj - uśmiechnęłam się
- No nie wiem..
- No proooooosze - przeciągnęłam, Justin ostatecznie zaczął śpiewać. Tak minęła nam droga. Kiedy na lotnisku odbyliśmy wszystkie te odprawy itp. Napadli nas paparazzi. Robili mnóstwo zdjęć, ledwo cokolwiek widziałam, ten blask oślepia ! Co prawda było ich może ze czterech, ale ciężko było mi się skoncentrować.
- Możemy wam zadać kilka pytań ? - spytał jeden z fotoreporterów
- Dobrze, ale prosimy szybko, bo niedługo wylatujemy - odpowiedział Justin
- Tak więc. Czy jesteście znów parą ?
- Nie, ale się o to staram - odpowiedział Bieber, miło, że szczerze odpowiada
- Czyli nadal chcesz kontynuować związek z byłą prostytutką - zabolało mnie to pytanie, spuściłam smutny wzrok i wyczekiwałam na odpowiedź chłopaka.
- Nie znacie Miley, nie znacie jej historii, nie macie pojęcia co przeżyła, nic o niej nie wiecie ! A macie czelność ją tak nazywać ?! Ja sie pytam jakim kurwa prawem ?! Koniec pytań ! - powiedział zdenerwowany, oboje odwróciliśmy się i odeszliśmy.
- Czy oni w ogóle wstydu nie mają ?! Co za chamstwo ! Bezczelność - zaczął mówić do mnie zdenerwowany
- Spokojnie nic się nie stało - uspokoiłam go
- Nic ? Nie mów tak, słyszałaś to pytanie ? Ten koleś już nie będzie miał pracy, załatwię mu to ! - był serio wściekły, wziął to na serio. Nawet ja się tym, aż tak bardzo nie przejęłam.
- Justin ty nie możesz, uznajmy, że tym razem ma farta i mu odpuścisz - próbowałam jakoś załagodzić tę sprawę
- No dobrze niech będzie - odpowiedział. Usiedliśmy na plastikowych krzesełkach. Siedzieliśmy tam i gadaliśmy sobie, co jakiś czas jeszcze robiono nam zdjęcie, bądź proszono Justina o wspólną fote. Kiedy już mogliśmy wsiąść do samolotu i zająć miejsca czekałam już tylko, aż skończą się te turbulęcje. Kiedy tylko wznieśliśmy się na odpowiednią dla mojego snu wysokość zasnęłam...
Tydzień później
Co się zmieniło przez ten tydzień ? Można powiedzieć, ze wiele.. Jeśli chodzi o Justina to jest dla mnie bardzo miły, ale zachowuje się jakby chciałby być tylko moim przyjacielem, a ja chcę czegoś więcej. Zaczynam wątpić, że cokolwiek z tego wyjdzie. Co do Ushera.. Nie odbiera telefonu jak dzwonie, sam też się nie odzywa.. Co do Chrisa. Pogodził sie już z Justinem i znów jest jak było. Mam juz powoli dość Justina jako przyjaciela, chcę go tylko dla siebie i na wyłączność. Eh.. A może jemu już nie zależy ? Moje rozmyślania przerwał ich główny temat - Justin.
- Miley, mamy problem....
____________________________________________________________
Dobra.. Nie drzyjcie się na mnie ! Sorry.. Wiem beznadziejny rozdział, ale nie ma mnie w Polsce i piszę z jakiegoś z GÓWNA zwanego laptopem. Tak wkurwia mnie, bo ta klawiatura jest nie wygodna i zaraz ją rozpierdole (prawdy shift już nie działa -,-) Spoko.. Wracam około 10.04 czyli po przerwie świątecznej, nie wiem jak dalej bd dodawała rozdziały, ale się postaram ;d
Usłyszałam pukaniedo drzwi krzyknełam więc głośno "proszę", a po chwili zza drzwi wyłonił się Justin. Przywitaliśmy się buziakiem w policzek. Zdecydowałam, ze dam mu drugą szansę, ale dam mu się też pomęczyć, żeby wiedział, że bolało mnie to co powiedział. Niech wie, ze łatwo to on mieć nie będzie.
- Spakowana ? - spytał z uśmiechem, złapałam dwie duże walizki.
- Owszem - odpowiedziałam
- Daj to, nie będziesz przy mnie nic nosiła - oznajmił. Oddałam klucz do pokoju w recepcji i mogliśmy jechać na lotnisko. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
-Justinnnn muzyka się zepsuła - powiedziałam
- Nie muzyka tylko radio - zaśmiał się
- No mniejsza o to, skoro nie ma muzyki to musisz ja sam stworzyć - stwierdziłam
- Co masz na myśli ? - spytał
- No pośpiewaj - uśmiechnęłam się
- No nie wiem..
- No proooooosze - przeciągnęłam, Justin ostatecznie zaczął śpiewać. Tak minęła nam droga. Kiedy na lotnisku odbyliśmy wszystkie te odprawy itp. Napadli nas paparazzi. Robili mnóstwo zdjęć, ledwo cokolwiek widziałam, ten blask oślepia ! Co prawda było ich może ze czterech, ale ciężko było mi się skoncentrować.
- Możemy wam zadać kilka pytań ? - spytał jeden z fotoreporterów
- Dobrze, ale prosimy szybko, bo niedługo wylatujemy - odpowiedział Justin
- Tak więc. Czy jesteście znów parą ?
- Nie, ale się o to staram - odpowiedział Bieber, miło, że szczerze odpowiada
- Czyli nadal chcesz kontynuować związek z byłą prostytutką - zabolało mnie to pytanie, spuściłam smutny wzrok i wyczekiwałam na odpowiedź chłopaka.
- Nie znacie Miley, nie znacie jej historii, nie macie pojęcia co przeżyła, nic o niej nie wiecie ! A macie czelność ją tak nazywać ?! Ja sie pytam jakim kurwa prawem ?! Koniec pytań ! - powiedział zdenerwowany, oboje odwróciliśmy się i odeszliśmy.
- Czy oni w ogóle wstydu nie mają ?! Co za chamstwo ! Bezczelność - zaczął mówić do mnie zdenerwowany
- Spokojnie nic się nie stało - uspokoiłam go
- Nic ? Nie mów tak, słyszałaś to pytanie ? Ten koleś już nie będzie miał pracy, załatwię mu to ! - był serio wściekły, wziął to na serio. Nawet ja się tym, aż tak bardzo nie przejęłam.
- Justin ty nie możesz, uznajmy, że tym razem ma farta i mu odpuścisz - próbowałam jakoś załagodzić tę sprawę
- No dobrze niech będzie - odpowiedział. Usiedliśmy na plastikowych krzesełkach. Siedzieliśmy tam i gadaliśmy sobie, co jakiś czas jeszcze robiono nam zdjęcie, bądź proszono Justina o wspólną fote. Kiedy już mogliśmy wsiąść do samolotu i zająć miejsca czekałam już tylko, aż skończą się te turbulęcje. Kiedy tylko wznieśliśmy się na odpowiednią dla mojego snu wysokość zasnęłam...
Tydzień później
Co się zmieniło przez ten tydzień ? Można powiedzieć, ze wiele.. Jeśli chodzi o Justina to jest dla mnie bardzo miły, ale zachowuje się jakby chciałby być tylko moim przyjacielem, a ja chcę czegoś więcej. Zaczynam wątpić, że cokolwiek z tego wyjdzie. Co do Ushera.. Nie odbiera telefonu jak dzwonie, sam też się nie odzywa.. Co do Chrisa. Pogodził sie już z Justinem i znów jest jak było. Mam juz powoli dość Justina jako przyjaciela, chcę go tylko dla siebie i na wyłączność. Eh.. A może jemu już nie zależy ? Moje rozmyślania przerwał ich główny temat - Justin.
- Miley, mamy problem....
____________________________________________________________
Dobra.. Nie drzyjcie się na mnie ! Sorry.. Wiem beznadziejny rozdział, ale nie ma mnie w Polsce i piszę z jakiegoś z GÓWNA zwanego laptopem. Tak wkurwia mnie, bo ta klawiatura jest nie wygodna i zaraz ją rozpierdole (prawdy shift już nie działa -,-) Spoko.. Wracam około 10.04 czyli po przerwie świątecznej, nie wiem jak dalej bd dodawała rozdziały, ale się postaram ;d
Tagi:
28
Pod ostatnim rozdziałem, pojawił się dość nie miły komentarz, tak przyjmuję krytykę, ale to nie była krytyka tylko jakieś bzdury.
- człowieku naucz się pisać zanim coś będziesz chciała skomentować
- NAUCZ się czytać !! Gdybyś chciała wiedzieć, to pod notką o bohaterach, było wyraźnie napisane, ze wszystkie informacje są zmyślone !
- Miley Cyrus, to nie Hanna Montana, ona tylko grała ją w serialu
- Jak mogę o niej pisać ? Normalnie ! Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Tak przyznaję się jestem wielką fanką Justina Biebera, ale Miley Cyrus jest w tym opowiadaniu tylko ze względu na opowiadanie MileyJustinLove, strasznie spodobało mi się jej opowiadanie, więc sama też zaczęłam o niej pisać
- pisze to opowiadanie i nie zmuszam nikogo do jego czytania, więc naprawdę nie musisz tu wchodzić !
- wiesz co jeszcze ciekawego ci powiem ? Jeśli ten komentarz miał na celu zniechęcenie mnie do pisania tego opowiadanie, to sory nie udało ci się, musisz się bardziej starać.
- człowieku naucz się pisać zanim coś będziesz chciała skomentować
- NAUCZ się czytać !! Gdybyś chciała wiedzieć, to pod notką o bohaterach, było wyraźnie napisane, ze wszystkie informacje są zmyślone !
- Miley Cyrus, to nie Hanna Montana, ona tylko grała ją w serialu
- Jak mogę o niej pisać ? Normalnie ! Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Tak przyznaję się jestem wielką fanką Justina Biebera, ale Miley Cyrus jest w tym opowiadaniu tylko ze względu na opowiadanie MileyJustinLove, strasznie spodobało mi się jej opowiadanie, więc sama też zaczęłam o niej pisać
- pisze to opowiadanie i nie zmuszam nikogo do jego czytania, więc naprawdę nie musisz tu wchodzić !
- wiesz co jeszcze ciekawego ci powiem ? Jeśli ten komentarz miał na celu zniechęcenie mnie do pisania tego opowiadanie, to sory nie udało ci się, musisz się bardziej starać.
Tagi:
komentarz
Kiedy wypowiedział te słowa ogarnął mnie strach, nie wiedziałam co robić, próbowałam wyrwać się z jego uścisku, ale na marne. Zaczęłam krzyczeć, miałam nadzieję, że Justin mnie usłyszy, chyba właśnie tak było, bo po chwili Mike dostał od niego w twarz, w skutek czego on mnie puścił i upadłam. Nie widziałam co się dzieje, bo było zbyt ciemno. Słyszałam tylko odgłosy. Po paru minutach, sytuację oświetliła mi nadjeżdżająca taksówka, na którą wcześniej czekałam, spojrzałam na chłopaków, ale jedyne co mogłam jeszcze zobaczyć, to uciekający psychopata i Justin skulony w bezruchu. Podbiegłam do niego i od razu zaczęłam panikować.
- Boże Justin ja przepraszam, ja nie chciałam cię do tego wciągać, boże nic ci nie jest - mówiłam jak opętana, wtedy chłopak podniósł na mnie wzrok i wtedy dopiero zobaczyłam do czego doprowadziłam. On miał pół twarzy we krwi, widok był straszny, zasłoniłam rękoma twarz i zaczęłam płakać. Po chwili taksówkarz wysiadł i przybiegł do nas.
- Trzeba jechać z tym do szpitala - oznajmił spoglądając na nas - zawiozę was - zaproponował, Jus, nie odzywał się wcale.
- Justin jedźmy, proszę cię, to wszystko moja wina ! - zaczęłam się obwiniać. Pomogłam Biebsowi wstać i wsiedliśmy do taksówki, całą drogę do szpitala, przepraszałam go, a on nawet się nie odzywał. Dałam mu chusteczkę, którą wytarł twarz. Na miejscu zapłaciłam za podwiezienie nas i ruszyliśmy do środka. Mnie nie pozwolono wejść do sali wiec czekałam przed drzwiami. Kiedy chłopak wyszedł miał nos w takim dziwnym czymś, zakładam, ze jest złamany.
- Boże Justin ja przepraszam - zaczęłam ponownie, Justin podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
- Odezwij się chociaż, wiem, ze jesteś zły - poprosiłam
- Nie jestem zły na ciebie tylko na siebie, gdyby coś ci się stało nie darowałbym tego sobie - powiedział, teraz to mnie odebrało mowę. Staliśmy tak przytuleni.
- Ja wiem, że cię zraniłem i nigdy mi tego nie wybaczysz, ale chcę żebyś wiedziała, że mimo wszystko ja będę cię kochał i nigdy nie przestane - powiedział szeptem prosto do mojego ucha.
- Chodźmy już stąd - powiedziałam, chciałam powiedzieć, że go kocham, ale to wydawałoby się zbyt poste.
- Dobrze - powiedział smutno i wypuścił mnie z uścisku. - Mogę cię odwieźć pod hotel jeśli chcesz - zaproponował
- Ale twój samochód jest przed studiem - inteligencja nigdy nie zawodzi ^^
- Wiem, ale to tylko 10 minut drogi, a ja chciałbym z tobą porozmawiać
- Czyli proponujesz spacer ? - spytałam
- Dokładnie - odpowiedział.
Szliśmy więc na "spacerek" nocą.
- Wybaczysz mi kiedyś to co zrobiłem i powiedziałem ? - spytał
- Justin.. Nie wiem czy potrafię, próbowałam zapomnieć, ale nie da się to mnie zbyt bolało - odpowiedziałam
- Czyli chcesz żebym zniknął z twojego życia ? - spytał ponownie
- Tak. To znaczy nie, nie umiem tego wytłumaczyć - odparłam
- Powiedz, że chociaż coś do mnie czujesz - powiedział z bólem w głosie.
- Bo czuje, ale mnie jest łatwo zranić i trudno zdobyć zaufanie ponownie - powiedziałam szczerze
- To co mam zrobić, żebyś znów mogła powiedzieć, ze mnie kochasz ? - spytał z nadzieją
- Musisz pokazać, że ci zależy, że kochasz, a jak kochasz to nie zranisz i nie zostawisz - powiedziałam
- Dasz mi drugą szansę, jeśli udowodnię ci, że mi zależy ?
- To nie takie proste, straciłam do ciebie zaufanie Justin - odpowiedziałam. Z daleka można było już dostrzec auto Biebsa.
- Zrobię wszystko byle by cie odzyskać - mówił z przekonaniem
- Szkoda, że o tym nie myślałeś wcześniej - wypomniałam chłopakowi
- Masz rację, niewątpliwie spierdoliłem - powiedział. Staliśmy przed jego autem. Justin podszedł najpierw do moich drzwi i otworzył je przede mną, następnie poszedł od strony kierowcy i ruszyliśmy. Justin wyraźnie nad czymś się zastanawiał, nic nie mówił tylko co chwila szczerzył się jak debil. W niecałe 20 minut byliśmy już pod hotelem. Staliśmy przed wejściem.
- Jutro wyjeżdżam - powiedziałam
- Ja razem z tobą - odparł
- Przecież jeszcze nie skończyliście nagrywać, ja już wam sie nie przydam raczej - zauważyłam
- Nie zostawię cię temu psychopacie, wolę rzucić wszystko byle byś była bezpieczna - powiedział
- Wiem, ze chcesz się starać, ale same słowa nie dadzą zbyt wiele - powiedziałam
- Kiedy mi tak cholernie zleży - powiedział. Zaczęliśmy jeszcze gadać tak z pół godziny, wreszcie poczułam się senna.
- Dobra, ja już będę iść, muszę się wyspać skoro masz zamiar być tu już o 10 - uśmiechnęłam się, już się odwróciłam i chciałam odejść, jednak Justin złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- A buzi na pożegnanie ? - spytał, cmoknęłam go w policzek i walnęłam smajla.
- Nie dało mi to satysfakcji, ale to i tak cud, że chociaż chcesz ze mną rozmawiać po tym wszystkim - stwierdził
- Każdy zasługuje na drugą szanse - powiedziałam na odchodne i zniknęłam za drzwiami hotelowymi...
____________________________________________________________
Wiem, ze ten rozdział się kupy nie trzyma, ale strasznie mnie głowa boli i myśleć nie mogę. Przepraszam ; *
- Boże Justin ja przepraszam, ja nie chciałam cię do tego wciągać, boże nic ci nie jest - mówiłam jak opętana, wtedy chłopak podniósł na mnie wzrok i wtedy dopiero zobaczyłam do czego doprowadziłam. On miał pół twarzy we krwi, widok był straszny, zasłoniłam rękoma twarz i zaczęłam płakać. Po chwili taksówkarz wysiadł i przybiegł do nas.
- Trzeba jechać z tym do szpitala - oznajmił spoglądając na nas - zawiozę was - zaproponował, Jus, nie odzywał się wcale.
- Justin jedźmy, proszę cię, to wszystko moja wina ! - zaczęłam się obwiniać. Pomogłam Biebsowi wstać i wsiedliśmy do taksówki, całą drogę do szpitala, przepraszałam go, a on nawet się nie odzywał. Dałam mu chusteczkę, którą wytarł twarz. Na miejscu zapłaciłam za podwiezienie nas i ruszyliśmy do środka. Mnie nie pozwolono wejść do sali wiec czekałam przed drzwiami. Kiedy chłopak wyszedł miał nos w takim dziwnym czymś, zakładam, ze jest złamany.
- Boże Justin ja przepraszam - zaczęłam ponownie, Justin podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
- Odezwij się chociaż, wiem, ze jesteś zły - poprosiłam
- Nie jestem zły na ciebie tylko na siebie, gdyby coś ci się stało nie darowałbym tego sobie - powiedział, teraz to mnie odebrało mowę. Staliśmy tak przytuleni.
- Ja wiem, że cię zraniłem i nigdy mi tego nie wybaczysz, ale chcę żebyś wiedziała, że mimo wszystko ja będę cię kochał i nigdy nie przestane - powiedział szeptem prosto do mojego ucha.
- Chodźmy już stąd - powiedziałam, chciałam powiedzieć, że go kocham, ale to wydawałoby się zbyt poste.
- Dobrze - powiedział smutno i wypuścił mnie z uścisku. - Mogę cię odwieźć pod hotel jeśli chcesz - zaproponował
- Ale twój samochód jest przed studiem - inteligencja nigdy nie zawodzi ^^
- Wiem, ale to tylko 10 minut drogi, a ja chciałbym z tobą porozmawiać
- Czyli proponujesz spacer ? - spytałam
- Dokładnie - odpowiedział.
Szliśmy więc na "spacerek" nocą.
- Wybaczysz mi kiedyś to co zrobiłem i powiedziałem ? - spytał
- Justin.. Nie wiem czy potrafię, próbowałam zapomnieć, ale nie da się to mnie zbyt bolało - odpowiedziałam
- Czyli chcesz żebym zniknął z twojego życia ? - spytał ponownie
- Tak. To znaczy nie, nie umiem tego wytłumaczyć - odparłam
- Powiedz, że chociaż coś do mnie czujesz - powiedział z bólem w głosie.
- Bo czuje, ale mnie jest łatwo zranić i trudno zdobyć zaufanie ponownie - powiedziałam szczerze
- To co mam zrobić, żebyś znów mogła powiedzieć, ze mnie kochasz ? - spytał z nadzieją
- Musisz pokazać, że ci zależy, że kochasz, a jak kochasz to nie zranisz i nie zostawisz - powiedziałam
- Dasz mi drugą szansę, jeśli udowodnię ci, że mi zależy ?
- To nie takie proste, straciłam do ciebie zaufanie Justin - odpowiedziałam. Z daleka można było już dostrzec auto Biebsa.
- Zrobię wszystko byle by cie odzyskać - mówił z przekonaniem
- Szkoda, że o tym nie myślałeś wcześniej - wypomniałam chłopakowi
- Masz rację, niewątpliwie spierdoliłem - powiedział. Staliśmy przed jego autem. Justin podszedł najpierw do moich drzwi i otworzył je przede mną, następnie poszedł od strony kierowcy i ruszyliśmy. Justin wyraźnie nad czymś się zastanawiał, nic nie mówił tylko co chwila szczerzył się jak debil. W niecałe 20 minut byliśmy już pod hotelem. Staliśmy przed wejściem.
- Jutro wyjeżdżam - powiedziałam
- Ja razem z tobą - odparł
- Przecież jeszcze nie skończyliście nagrywać, ja już wam sie nie przydam raczej - zauważyłam
- Nie zostawię cię temu psychopacie, wolę rzucić wszystko byle byś była bezpieczna - powiedział
- Wiem, ze chcesz się starać, ale same słowa nie dadzą zbyt wiele - powiedziałam
- Kiedy mi tak cholernie zleży - powiedział. Zaczęliśmy jeszcze gadać tak z pół godziny, wreszcie poczułam się senna.
- Dobra, ja już będę iść, muszę się wyspać skoro masz zamiar być tu już o 10 - uśmiechnęłam się, już się odwróciłam i chciałam odejść, jednak Justin złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- A buzi na pożegnanie ? - spytał, cmoknęłam go w policzek i walnęłam smajla.
- Nie dało mi to satysfakcji, ale to i tak cud, że chociaż chcesz ze mną rozmawiać po tym wszystkim - stwierdził
- Każdy zasługuje na drugą szanse - powiedziałam na odchodne i zniknęłam za drzwiami hotelowymi...
____________________________________________________________
Wiem, ze ten rozdział się kupy nie trzyma, ale strasznie mnie głowa boli i myśleć nie mogę. Przepraszam ; *
Tagi:
27
- Panna Cyrus, proszę ze mną - odezwał się mężczyzna który przedtem dawał mi klucz do pokoju. Bez słowa wsiadłam do czarnej limuzyny, w której spędziłam kolejne 15 minut mojego życia. W trakcie drogi dowiedziałam się, że facet za kierownicą to John i bd się mną opiekować na czas pobytu. Kiedy limuzyna się zatrzymała stanęliśmy przed wysokim szarym budynkiem. Wokół było pełno ludzi, wszyscy zabiegani, jednak spoglądali na ekskluzywny samochód, bo nie są one często widywane na ulicach. John odprowadził mnie do szatni i powiedział, którędy mam dojść na salę. Kiedy założyłam już na siebie zestaw(bez okularów, pierścionka i bejsbolówki ;D) poszłam na salę, z której dobiegała dość głośna muzyka. Popchnęłam drzwi, muzyka momentalnie ucichła wszystkie oczy były skierowane na mnie. Ale mnie zestresowali, nie mogłam nic powiedzieć.
- Tak więc to jest Miley, będzie tańczyła w teledysku - mój wybawiciel John się odezwał, zaraz potem zostałam zapoznana z wszystkimi po kolei; reżyserem, kamerzystą, tancerzami, choreografką, ale naszej gwiazdki nie było... Kobita pokazała nam kroki i zaczęliśmy tańczyć. Pół godziny minęło nagle do sali wpadł zdyszany nie kto inny jak.. JUSTIN ?! (dop. od aut. Wiem, że się spodziewałyście ;d), kiedy go zobaczyłam przestałam tańczyć i uciekłam za tancerzy na koniec sali, byłam przerażona ! Czułam jak strach i zdenerwowanie we mnie rosną. Wszyscy zaczęli sie na mnie dziwnie patrzeć, Justin powoli zbliżał się do mnie. Serce waliło mi jak oszalałe. Nie mogłam złapać oddechu. W końcu był tuż obok.
- Cześć, jestem Justin - powiedział wyciągając w moją stronę dłoń. Niepewnie podałam mu swoja a on ją ucałować.
- Miley - powiedziałam cicho. Miałam ochotę drzeć się. To było okropne ! Poprosiłam o 5 minut przerwy, musiałam ochłonąć. Usiadłam samotnie w kącie sali i popijałam wodę.
- Dawno cię nie widziałem, stęskniłem się - odezwał się Justin siadając obok mnie.
- Odejdź - powiedziałam oschle
- Czemu mam odejść ? - spytał
- Bo chce o tobie zapomnieć - odpowiedziałam cicho
- Jeśli mnie kochasz to nie zapomnisz - odparł pewien swoich słów
- A nie kocham - skłamałam
- To powiedź szczerze co czułaś ostatniego razu kiedy u ciebie byłem - poprosił. Wzięłam głęboki wdech i patrząc w sufit powiedziałam :
-Tego wieczoru byłam smutna , w oczach miałam łzy . nawet światło wydawało mi się być szare . żadna muzyka , żaden film , nawet przyjaciel nie był mi w stanie pomóc . płakałam przez Ciebie , siebie i przez to wszystko co być mogło , a czego nie ma i nigdy nie będzie - momentalnie przypomniały mi się wszystkie chwile, które razem spędziliśmy.
- A teraz ? Spójrz mi prosto w oczy i powiedź, że już nic do mnie nie czujesz i chcesz żebym zniknął z twojego życia, zrobię to jeśli tylko zechcesz - polecił. Oczy zaszkliły mi się, uniosłam lekko wzrok tak aby patrzeć na niego.
- Ja..Nie potrafię.. - wyjąkałam w siebie, w tym momencie choreografka zawołała nas, więc korzystając z okazji wstałam i poszłam na swoje miejsce. Przetarłam oczy i próbowałam zapomnieć, że 20 cm. przede mną stoi osoba, którą kocham i potrzebuję..
5 dni później
Nie odzywamy się do siebie z Justinem. Tak będzie lepiej, choć nie do końca w to wierzę. Kiedy patrzę w jego oczy nie widzę w nich tego "drania, dupka, debila" tylko Justina, którego kocham. Dziś znów go zobaczę, znów dotknę i spojrzę w oczy. Musimy patrzeć sobie prosto w oczy, bo w teledysku będziemy tańczyć razem, mam udawać jego dziewczynę, skąd ja to znam..Właśnie jestem na sali i wszyscy czekamy na pana gwiazdę. W końcu wszedł. Wyglądał bosko, ciężko mi to mówić, ale to prawda. Zaczęliśmy kręcić klip, teraz reżyser mówił nam co dalej..
- Justin obejmie Miley i będziecie powoli się obracać razem, na koniec kiedy piosenka będzie się kończyć we będziecie się całować - łaskawie nas oznajmił.Spojrzałam na chłopaka, na jego twarzy widniało zdziwienie, ale zaraz przerodziło się w uśmiech. Ja za to byłam przerażona.
- Dobra do roboty - pośpieszył nas jakiś gościu. Wszystko zaczęło lecieć jak miało, najpierw tańczyliśmy wszyscy w grupie, potem ja z Jusem, a teraz ta scena, której najbardziej się obawiałam. Chyba nie dam rady. Zaczęliśmy się obracać, w końcu zbliżać do siebie.
- Nie mogę ! Proszę o 5 minut przerwy - wrzasnęłam, reżyser opuścił ręce i dał znak, ze robimy przerwę. Wybiegłam z sali i usiadłam przed drzwiami. Zaraz za mną wybiegł chłopak.
- Zostaw mnie - powiedziałam zdenerwowana, łzy już napływały mi do oczu.
- Miley, ja wiem, że cię zraniłem, ale ja żałuję, naprawdę, proszę wybacz mi. Wiem, że nie mam już szans żeby cię odzyskać, ale nie chce żebyś mnie tak zapamiętała - Nie odpowiedziałam, zaczęłam płakać. Justin przytulił mnie do siebie. Nie zareagowałam.
- Jeśli naprawdę nie chcesz mnie całować, to poproszę o zmianę z inną tancerką - zaproponował
- To zrób tak - odpowiedziałam sucho, spojrzałam na jego twarz. Widać było na niej smutek i rozczarowanie jakby spodziewał się innej odpowiedzi. Wstał i mocno popchnął drzwi, wytarłam oczy i odczekałam jeszcze 5 minut. W końcu weszłam na salę. Musieliśmy powtórzyć układ od początku. Znów miała być scena, w której Justin całuję, tym razem nie mnie.. Kiedy nastąpiła ta chwila, poczułam jakby ukucie w sercu, zabolało mnie to...
Kiedy skończyliśmy nagrywać był już późny wieczór. Czekałam na taksówkę siedząc na krawężniku przed budynkiem. Właśnie dosiadł się do mnie Justin.
- Może ja cię zawiozę - zaproponował
- Dam sobie rade - powiedziałam. Wiedziałam, że jeśli będziemy dłużej prowadzić tą rozmowę to znów się popłaczę więc wstałam i zaczęłam wędrować ścieżką. Skręciłam w pierwszą lepszą uliczkę. Nagle poczułam, że ktoś mocno ściska moją dłoń, odwróciłam się myślałam, że to Justin, ale myliłam się - to był Mike !
- Teraz już mi nie uciekniesz..
____________________________________________________________
Dodałam kolejny beznadziejny rozdział, ostatecznie postanowiłam ciągnąć to opowiadanie na ile wyobraźnia mi pozwoli. Czekam na komy ; ***
- Tak więc to jest Miley, będzie tańczyła w teledysku - mój wybawiciel John się odezwał, zaraz potem zostałam zapoznana z wszystkimi po kolei; reżyserem, kamerzystą, tancerzami, choreografką, ale naszej gwiazdki nie było... Kobita pokazała nam kroki i zaczęliśmy tańczyć. Pół godziny minęło nagle do sali wpadł zdyszany nie kto inny jak.. JUSTIN ?! (dop. od aut. Wiem, że się spodziewałyście ;d), kiedy go zobaczyłam przestałam tańczyć i uciekłam za tancerzy na koniec sali, byłam przerażona ! Czułam jak strach i zdenerwowanie we mnie rosną. Wszyscy zaczęli sie na mnie dziwnie patrzeć, Justin powoli zbliżał się do mnie. Serce waliło mi jak oszalałe. Nie mogłam złapać oddechu. W końcu był tuż obok.
- Cześć, jestem Justin - powiedział wyciągając w moją stronę dłoń. Niepewnie podałam mu swoja a on ją ucałować.
- Miley - powiedziałam cicho. Miałam ochotę drzeć się. To było okropne ! Poprosiłam o 5 minut przerwy, musiałam ochłonąć. Usiadłam samotnie w kącie sali i popijałam wodę.
- Dawno cię nie widziałem, stęskniłem się - odezwał się Justin siadając obok mnie.
- Odejdź - powiedziałam oschle
- Czemu mam odejść ? - spytał
- Bo chce o tobie zapomnieć - odpowiedziałam cicho
- Jeśli mnie kochasz to nie zapomnisz - odparł pewien swoich słów
- A nie kocham - skłamałam
- To powiedź szczerze co czułaś ostatniego razu kiedy u ciebie byłem - poprosił. Wzięłam głęboki wdech i patrząc w sufit powiedziałam :
-Tego wieczoru byłam smutna , w oczach miałam łzy . nawet światło wydawało mi się być szare . żadna muzyka , żaden film , nawet przyjaciel nie był mi w stanie pomóc . płakałam przez Ciebie , siebie i przez to wszystko co być mogło , a czego nie ma i nigdy nie będzie - momentalnie przypomniały mi się wszystkie chwile, które razem spędziliśmy.
- A teraz ? Spójrz mi prosto w oczy i powiedź, że już nic do mnie nie czujesz i chcesz żebym zniknął z twojego życia, zrobię to jeśli tylko zechcesz - polecił. Oczy zaszkliły mi się, uniosłam lekko wzrok tak aby patrzeć na niego.
- Ja..Nie potrafię.. - wyjąkałam w siebie, w tym momencie choreografka zawołała nas, więc korzystając z okazji wstałam i poszłam na swoje miejsce. Przetarłam oczy i próbowałam zapomnieć, że 20 cm. przede mną stoi osoba, którą kocham i potrzebuję..
5 dni później
Nie odzywamy się do siebie z Justinem. Tak będzie lepiej, choć nie do końca w to wierzę. Kiedy patrzę w jego oczy nie widzę w nich tego "drania, dupka, debila" tylko Justina, którego kocham. Dziś znów go zobaczę, znów dotknę i spojrzę w oczy. Musimy patrzeć sobie prosto w oczy, bo w teledysku będziemy tańczyć razem, mam udawać jego dziewczynę, skąd ja to znam..Właśnie jestem na sali i wszyscy czekamy na pana gwiazdę. W końcu wszedł. Wyglądał bosko, ciężko mi to mówić, ale to prawda. Zaczęliśmy kręcić klip, teraz reżyser mówił nam co dalej..
- Justin obejmie Miley i będziecie powoli się obracać razem, na koniec kiedy piosenka będzie się kończyć we będziecie się całować - łaskawie nas oznajmił.Spojrzałam na chłopaka, na jego twarzy widniało zdziwienie, ale zaraz przerodziło się w uśmiech. Ja za to byłam przerażona.
- Dobra do roboty - pośpieszył nas jakiś gościu. Wszystko zaczęło lecieć jak miało, najpierw tańczyliśmy wszyscy w grupie, potem ja z Jusem, a teraz ta scena, której najbardziej się obawiałam. Chyba nie dam rady. Zaczęliśmy się obracać, w końcu zbliżać do siebie.
- Nie mogę ! Proszę o 5 minut przerwy - wrzasnęłam, reżyser opuścił ręce i dał znak, ze robimy przerwę. Wybiegłam z sali i usiadłam przed drzwiami. Zaraz za mną wybiegł chłopak.
- Zostaw mnie - powiedziałam zdenerwowana, łzy już napływały mi do oczu.
- Miley, ja wiem, że cię zraniłem, ale ja żałuję, naprawdę, proszę wybacz mi. Wiem, że nie mam już szans żeby cię odzyskać, ale nie chce żebyś mnie tak zapamiętała - Nie odpowiedziałam, zaczęłam płakać. Justin przytulił mnie do siebie. Nie zareagowałam.
- Jeśli naprawdę nie chcesz mnie całować, to poproszę o zmianę z inną tancerką - zaproponował
- To zrób tak - odpowiedziałam sucho, spojrzałam na jego twarz. Widać było na niej smutek i rozczarowanie jakby spodziewał się innej odpowiedzi. Wstał i mocno popchnął drzwi, wytarłam oczy i odczekałam jeszcze 5 minut. W końcu weszłam na salę. Musieliśmy powtórzyć układ od początku. Znów miała być scena, w której Justin całuję, tym razem nie mnie.. Kiedy nastąpiła ta chwila, poczułam jakby ukucie w sercu, zabolało mnie to...
Kiedy skończyliśmy nagrywać był już późny wieczór. Czekałam na taksówkę siedząc na krawężniku przed budynkiem. Właśnie dosiadł się do mnie Justin.
- Może ja cię zawiozę - zaproponował
- Dam sobie rade - powiedziałam. Wiedziałam, że jeśli będziemy dłużej prowadzić tą rozmowę to znów się popłaczę więc wstałam i zaczęłam wędrować ścieżką. Skręciłam w pierwszą lepszą uliczkę. Nagle poczułam, że ktoś mocno ściska moją dłoń, odwróciłam się myślałam, że to Justin, ale myliłam się - to był Mike !
- Teraz już mi nie uciekniesz..
____________________________________________________________
Dodałam kolejny beznadziejny rozdział, ostatecznie postanowiłam ciągnąć to opowiadanie na ile wyobraźnia mi pozwoli. Czekam na komy ; ***
Tagi:
26
Wysiadłam z taksówki i zapłaciłam, teraz stałam pod dużym hotelem czekając, aż ktoś mnie tu odbierze. Usiadłam na walizce i podparłam głowę na dłoniach.
- Pani Miley Cyrus ? - spytał jakiś gościu. Wreszcie po 15 minutach ktoś jest !
- Tak - odpowiedziałam krótko
- Proszę ze mną - powiedział i zaczął mnie prowadzić do hotelu. Ciągnęłam za sobą bagaż po holu pełnym ludzi. Wszyscy biegali w te i z powrotem, śpieszyli się wszędzie dając wrażenie jakby sami nie wiedzieli dokąd zmierzają. Czekałam na mężczyznę stojąc przy ścianie.
- Proszę twój klucz do pokoju, a to mój numer skontaktujemy się z tobą jutro z rana - powiedział i odszedł. Jakoś nie zachęcająco się to zaczęło no trudno.. Poszłam do mojego pokoju, nie był tak bardzo luksusowy jak ten, w którym byłam z Justinem. Ale to przecież nie jest pokój prezydencki w 5 gwiazdkowym hotelu, co nie ? Właściwie to czego mogłam się spodziewać ? Eh.. No cóż czas zwiedzić Salvador tak jestem w Brazylii. Ale najpierw sie przebiorę... Wyciągnęłam z walizki zestaw i ubrałam się w niego w małej łazience. Wyszłam przed hotel biorąc telefon i klucz do pokoju. Przypomina mi się Paryż. A dokładniej moment, w którym wyszłam wkurwiona z hotelu, bo myślałam, ze chłopaki coś przede mną ukrywają, pamiętam to dokładnie usiadłam wtedy w parku na ławce...
Zimny wiatr dmuchnął w moją stronę. Był wyjątkowo chłodny. Założyłam kaptur na glowę, zeby włosy nie zachodziły mi na twarz. Siedziałam tak tępo patrzac się w moje buty. W oddali zobaczyłam chłopaka zmierzającego w tę stronę. Nie musi to oznaczać, że idzie do mnie. Przypatrywałam się mu i miałam ochotę podejść i przyjrzeć się, a jednocześnie odejść zeby mnie nie widział. Jednak siedziałam spoglądając na postać. Chłopak był już praktycznie przedemną. Nie znałam go jednak jego twarz wydała się dziwnie znajoma. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął. Rysy jego twarzy były zasłonięte dużym kapturem. Wstałam idc prosto przed siebie czyli prosto na chłopaka. W ostatniej chwili wyminęłam go i przyśpieszyłam kroku. Odwróciłam się jeszcze, aby wiedzieć czy on także się obejrzał. Patrzył na mnie. Było w nim coś interesującego co nakazywało mi patrzeć i nie odchodzić dalej. Odwróciłam się i odchodziłam coraz dalej...
Ciekawe czemu ten niebieskooki nie daje mi o sobie zapomnieć, jest w nim coś interesującego co bardzo mnie intryguje. te rysy twarzy, jestem pewna, że go znam...Nie widziałam całej twarzy, ale jestem pewna, że nie spotkaliśmy się pierwszy raz w życiu. Moje rozmyślania przerwał Chris, który dzwonił na moją komórkę. Odebrałam i pogadałam z nim pare minut i rozłączyłam się. Weszłam do małej kawiarenki i usiadłam przy stoliku. Po paru minutach przyszła kelnerka, zamówiłam dużą ilość lodów mimo, ze jest już późna jesień. Zajadałam się tymi pysznościami niestety ktoś mi przerwał dzwoniąc, numer nieznany. Olałaby to, ale nie potrafię nie odebrać telefonu jak dzwoni..
Rozmowa telefoniczna
- Halo ? - odebrałam
- Gdzie mi uciekłaś piękna ? - spytał ten psychopata
- Mike ?! Po co dzwonisz ? - spytałam przerażona choć nie chciałam znać odpowiedzi
- Wiesz, że i tak ja cię znajdę i będziesz już tylko moja ! - wykrzyczał do słuchawki
- Nie boję się ciebie - odparłam choć w głębi duszy bałam sie jak cholera on jest psychiczny !
- Możesz być pewna, że spotkamy się szybciej niż myślisz, to spotkanie moze nie być dla ciebie przyjemne - warknął i rozłączył się. Byłam w lekkim szoku, postanowiłam wyjść stąd i jak najszybciej znaleźć się w hotelu. Nie dokańczając deseru zapłaciłam i wybiegłam stamtąd. Jakoś tak źle się czułam. Było mi strasznie gorąco i kręciło mi się w głowie. Szybkim truchtem dotarłam pod hotel w 5 minut. Szybko też znalazłam sie w pokoju. Zasłoniłam okna i skuliłam się na łóżku. Potrzebowałam wsparcia. Potrzebowałam osoby, która teraz by przy mnie była i mnie wspierała, chroniła i przytulała...Ja potrzebuję Justina ! Zranił mnie - fakt, ale ja nie potrafię bez niego żyć ! Ja go kocham ! Nie wytrzymuję tego psychicznie, bo najgorsze jest przeczucie kiedy wiesz, że się nie uda, a mimo wszystko z dnia na dzień bardziej go kochasz. Jeszcze ten Mike.. Chce Justina tu, teraz ! Przy mnie..
*Następnego dnia*
Obudziłam się w ubraniach wiec poszłam zmienić strój i odświeżyć się. Kiedy już skończyłam wszystkie te poranne czynności usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Odebrałam więc..
rozmowa telefoniczna
- Halo ?
- Za 20 minut podjedziemy po panią pod hotelem, proszę na nas czekać
- Dobrze, dziękuję
***
Ehh.. Głodna będę. No trudno. Przeczesałam jeszcze włosy przed lustrem, spakowałam torebkę i powoli zmierzałam ku windzie. Weszłam do tego małego pomieszczenia z denerwującą muzyczką i nacisnęłam guzik. 5 minut późnej stałam juz pod hotelem czekając na.. No właśnie na kogo ja czekałam..
____________________________________________________________
Wiem, ze w troszkę dziwnym momencie urwałam, ale cóż.. Nie miałam wyboru rozdziału miało nie być, ale ttruskafce obiecałam, ze postaram sie dodawać codziennie.
Teraz WAŻNE !!!!
Słuchajcie jest pytanie ! I są dwie opcje..
a). Opowiadanie kończę gdzieś tak w 30-35 rozdziale
b). Opowiadanie piszę jak najdłużej
Odp. Jest dla mnie ważna, bo chce wiedzieć czy mam już zmierzać ku końcowi, czy nie ? A mam jeszcze mnóstwo pomysłów ! ; **
- Pani Miley Cyrus ? - spytał jakiś gościu. Wreszcie po 15 minutach ktoś jest !
- Tak - odpowiedziałam krótko
- Proszę ze mną - powiedział i zaczął mnie prowadzić do hotelu. Ciągnęłam za sobą bagaż po holu pełnym ludzi. Wszyscy biegali w te i z powrotem, śpieszyli się wszędzie dając wrażenie jakby sami nie wiedzieli dokąd zmierzają. Czekałam na mężczyznę stojąc przy ścianie.
- Proszę twój klucz do pokoju, a to mój numer skontaktujemy się z tobą jutro z rana - powiedział i odszedł. Jakoś nie zachęcająco się to zaczęło no trudno.. Poszłam do mojego pokoju, nie był tak bardzo luksusowy jak ten, w którym byłam z Justinem. Ale to przecież nie jest pokój prezydencki w 5 gwiazdkowym hotelu, co nie ? Właściwie to czego mogłam się spodziewać ? Eh.. No cóż czas zwiedzić Salvador tak jestem w Brazylii. Ale najpierw sie przebiorę... Wyciągnęłam z walizki zestaw i ubrałam się w niego w małej łazience. Wyszłam przed hotel biorąc telefon i klucz do pokoju. Przypomina mi się Paryż. A dokładniej moment, w którym wyszłam wkurwiona z hotelu, bo myślałam, ze chłopaki coś przede mną ukrywają, pamiętam to dokładnie usiadłam wtedy w parku na ławce...
Zimny wiatr dmuchnął w moją stronę. Był wyjątkowo chłodny. Założyłam kaptur na glowę, zeby włosy nie zachodziły mi na twarz. Siedziałam tak tępo patrzac się w moje buty. W oddali zobaczyłam chłopaka zmierzającego w tę stronę. Nie musi to oznaczać, że idzie do mnie. Przypatrywałam się mu i miałam ochotę podejść i przyjrzeć się, a jednocześnie odejść zeby mnie nie widział. Jednak siedziałam spoglądając na postać. Chłopak był już praktycznie przedemną. Nie znałam go jednak jego twarz wydała się dziwnie znajoma. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął. Rysy jego twarzy były zasłonięte dużym kapturem. Wstałam idc prosto przed siebie czyli prosto na chłopaka. W ostatniej chwili wyminęłam go i przyśpieszyłam kroku. Odwróciłam się jeszcze, aby wiedzieć czy on także się obejrzał. Patrzył na mnie. Było w nim coś interesującego co nakazywało mi patrzeć i nie odchodzić dalej. Odwróciłam się i odchodziłam coraz dalej...
Ciekawe czemu ten niebieskooki nie daje mi o sobie zapomnieć, jest w nim coś interesującego co bardzo mnie intryguje. te rysy twarzy, jestem pewna, że go znam...Nie widziałam całej twarzy, ale jestem pewna, że nie spotkaliśmy się pierwszy raz w życiu. Moje rozmyślania przerwał Chris, który dzwonił na moją komórkę. Odebrałam i pogadałam z nim pare minut i rozłączyłam się. Weszłam do małej kawiarenki i usiadłam przy stoliku. Po paru minutach przyszła kelnerka, zamówiłam dużą ilość lodów mimo, ze jest już późna jesień. Zajadałam się tymi pysznościami niestety ktoś mi przerwał dzwoniąc, numer nieznany. Olałaby to, ale nie potrafię nie odebrać telefonu jak dzwoni..
Rozmowa telefoniczna
- Halo ? - odebrałam
- Gdzie mi uciekłaś piękna ? - spytał ten psychopata
- Mike ?! Po co dzwonisz ? - spytałam przerażona choć nie chciałam znać odpowiedzi
- Wiesz, że i tak ja cię znajdę i będziesz już tylko moja ! - wykrzyczał do słuchawki
- Nie boję się ciebie - odparłam choć w głębi duszy bałam sie jak cholera on jest psychiczny !
- Możesz być pewna, że spotkamy się szybciej niż myślisz, to spotkanie moze nie być dla ciebie przyjemne - warknął i rozłączył się. Byłam w lekkim szoku, postanowiłam wyjść stąd i jak najszybciej znaleźć się w hotelu. Nie dokańczając deseru zapłaciłam i wybiegłam stamtąd. Jakoś tak źle się czułam. Było mi strasznie gorąco i kręciło mi się w głowie. Szybkim truchtem dotarłam pod hotel w 5 minut. Szybko też znalazłam sie w pokoju. Zasłoniłam okna i skuliłam się na łóżku. Potrzebowałam wsparcia. Potrzebowałam osoby, która teraz by przy mnie była i mnie wspierała, chroniła i przytulała...Ja potrzebuję Justina ! Zranił mnie - fakt, ale ja nie potrafię bez niego żyć ! Ja go kocham ! Nie wytrzymuję tego psychicznie, bo najgorsze jest przeczucie kiedy wiesz, że się nie uda, a mimo wszystko z dnia na dzień bardziej go kochasz. Jeszcze ten Mike.. Chce Justina tu, teraz ! Przy mnie..
*Następnego dnia*
Obudziłam się w ubraniach wiec poszłam zmienić strój i odświeżyć się. Kiedy już skończyłam wszystkie te poranne czynności usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Odebrałam więc..
rozmowa telefoniczna
- Halo ?
- Za 20 minut podjedziemy po panią pod hotelem, proszę na nas czekać
- Dobrze, dziękuję
***
Ehh.. Głodna będę. No trudno. Przeczesałam jeszcze włosy przed lustrem, spakowałam torebkę i powoli zmierzałam ku windzie. Weszłam do tego małego pomieszczenia z denerwującą muzyczką i nacisnęłam guzik. 5 minut późnej stałam juz pod hotelem czekając na.. No właśnie na kogo ja czekałam..
____________________________________________________________
Wiem, ze w troszkę dziwnym momencie urwałam, ale cóż.. Nie miałam wyboru rozdziału miało nie być, ale ttruskafce obiecałam, ze postaram sie dodawać codziennie.
Teraz WAŻNE !!!!
Słuchajcie jest pytanie ! I są dwie opcje..
a). Opowiadanie kończę gdzieś tak w 30-35 rozdziale
b). Opowiadanie piszę jak najdłużej
Odp. Jest dla mnie ważna, bo chce wiedzieć czy mam już zmierzać ku końcowi, czy nie ? A mam jeszcze mnóstwo pomysłów ! ; **
Tagi:
25
Te słowa nie wzbudząły we mnie entuzjazmu, a raczej strach.
- Co się stało ? - spytałam nieco przestraszona
- Muszę wyjechać, to pilne - powiedział niby spokojnie jednak było słyhcać, ze boi sie mojej reakcji
- Na długo ? - spytałam, w sumie to przecież dałabym sobie radę ile by go nie było
- Dwa miesiące, no góra 5 - odpowiedział, yyy.. no troszkę mnie zamurowało
- Mmmhmm - odpowiedziałam przeciągając, kurdę co ja niby mam powiedzieć ?! "A tak spoko jedź i nie wracaj !" ? Czy moze raczej " O nie nie wolno ci !" ?
- W jakiej sprawie jeśli mogę wiedzieć ? - spytałam
- Widzisz wczoraj był u nas Justin, Sccoter i dwóch mężczyzn właśnie z tego powodu muszę wyjechać - powiedział i co teraz ? niby ja wszystko zrozumiałam -,-, moze jakieś szczegóły by tak ?!
- Może jaśniej ? - spytałam sarkastycznie
- Nie mogę ci powiedzieć wszystkiego dowiesz się jak tylko wrócę - powiedział mężczyzna, spojrzałam pytająco na Chrisa on tylko wzruszył ramionami. Dojechaliśmy pod dom, weszłam do srodka, a Ush od razu pojechał na lotnisko. Nie długo musiałam czekać, aż zadzwonił mój telefon, to była Jessica.
M- Halo ?
J- Słuchaj Monic wybrała ciebie ! Będziesz atńczyć w teledysku !!
M- Serio ?!
J- Taaak !
M- Dobrze tylko nie drzyj się tak
J -No dobrze juz...
(...)
M- No dobra to pa
J- Pa
Gadałam z Jess dwie godziny, tak sie cieszę z tego klipu, jednak nadal nie wiem z kto jest tą gwiazdką. Chciałabym, zeby była to Rihanna albo.. Nicki Minaj ! Taak.. Ale mam zaciesz !
Tydzień później
Minął tydzień od kiedy wyjechał Usher.. Radzę sobie sama, ale on nawet do mnie nie dzwoni, ani nie odbiera ode mnie połączeń to jest więcej niż dziwne, bo zostawił mi dom pod i wpłaca mi kasę na kartę. Zaczynam się nieco o niego martwić. A właśnie zapomniałabym ! W końcu wyjaśniłam sobie z Jessicą, tak ona i Chris są parą. Wyglądając razem słodko choć wydawałoby się, ze do siebie nie pasują. Co do Justina to teoretycznie mam na niego wyjebane, ale praktycznie to przygryzam wargi kiedy ktoś wypowie jego imię. Robi mi się gorąco i mam motyle w brzuchu gdy widzę jego zdjęcie w internecie lub w TV. Koniec tych rozmyślań, bo się jeszcze znów rozkleję, a zaraz ma tu być Chris i Jess, ponieważ muszę iść do szkoły. Dzisiaj jest już piątek, tak to dzisiaj wyjeżdżam i dowiem się z kim będę kręciła ten teledysk.
- Miley !! Rusz swoją chudą dupe i idziemy ! - wydarł się Chris kiedy tylko im otworzyłam drzwi.
- Tak też miło mi cię dzisiaj widzieć, cześć Jess - pierwsze słowa skierowałam do chłopaka, a drugie do witającej sie ze mną przyjaciółki. (..)
Dzień minął mi świetnie, cały czas śmiałam się, zapomniałam już częściowo o Justinie, teraz to już są tylko przelotne wspomnienia i nieudany romans.
- Proszę pani bilet - odezwała się stwardessa, kiedy wchodziłam do samolotu. Podałam kobiecie druczek i weszłam do kabiny. Zajęłam miejsce i zapięłam pasy, turbulencje przy starcie zawsze mnie przerażały wiec postanowiłam odprężyć się więc włożyłam słuchawki do uszu. Kiedy złapaliśmy odpowiednią wysokość, a samolot leciał już wydawałoby się powoli przecinając niebo ja po prostu usnęłam. Miałam pewien sen..
Biegłam uśmiechnięta przed siebie, nie patrząc na ludzi wokoło, mijałam ich nie oglądając się za siebie. Wpadłam prosto w ramiona wysokiego bruneta o czekoladowych oczach, wtuliłam się mocno w jego tors. Zaczęłam tracić grunt pod nogami i spadać w dół wyciągnęłam rękę w stronę ukochanego, ale on tylko spojrzał i uśmiechnął się i odszedł, pozwolił mi upaś i już nigdy nie pomógł wstać...
Obudziłam się się wystraszona rozejrzałam się, tak nadal byłam zapięta w pasy i leciałam samolotem. To był tylko sen, mimowolnie zebrało mi się na płacz, jedna łza, za nią druga i trzecia, nie pozwolę sobie płakać przez niego..Już nigdy więcej. Będę szczęśliwa choćbym miała sobie ten uśmiech kurwa dokleić ! Czas zapomnieć, że był. Zniszczyć w sobie wspomnienia, które wciąż jeszcze ranią. Wyrzucić z serca wszystkie słowa, wszystkie gesty, najsłodsze pocałunki i najpiękniejsze spojrzenia. Pozbyć się widocznych śladów jego obecności. Czas żyć życiem. Nie Nim.....
____________________________________________________________
Hejo ! Przepraszam, ze tak krótki i beznadziejny rozdział, ale bloga zawiesiłam jak same wiecie, a przecież nie chciałam żebyście mnie opuściły, wiec tak a szybko coś nabazgrałam.. Do nn ; * (oby)
Rozdział powstał dzięki interwencji ttruskafki ; *
- Co się stało ? - spytałam nieco przestraszona
- Muszę wyjechać, to pilne - powiedział niby spokojnie jednak było słyhcać, ze boi sie mojej reakcji
- Na długo ? - spytałam, w sumie to przecież dałabym sobie radę ile by go nie było
- Dwa miesiące, no góra 5 - odpowiedział, yyy.. no troszkę mnie zamurowało
- Mmmhmm - odpowiedziałam przeciągając, kurdę co ja niby mam powiedzieć ?! "A tak spoko jedź i nie wracaj !" ? Czy moze raczej " O nie nie wolno ci !" ?
- W jakiej sprawie jeśli mogę wiedzieć ? - spytałam
- Widzisz wczoraj był u nas Justin, Sccoter i dwóch mężczyzn właśnie z tego powodu muszę wyjechać - powiedział i co teraz ? niby ja wszystko zrozumiałam -,-, moze jakieś szczegóły by tak ?!
- Może jaśniej ? - spytałam sarkastycznie
- Nie mogę ci powiedzieć wszystkiego dowiesz się jak tylko wrócę - powiedział mężczyzna, spojrzałam pytająco na Chrisa on tylko wzruszył ramionami. Dojechaliśmy pod dom, weszłam do srodka, a Ush od razu pojechał na lotnisko. Nie długo musiałam czekać, aż zadzwonił mój telefon, to była Jessica.
M- Halo ?
J- Słuchaj Monic wybrała ciebie ! Będziesz atńczyć w teledysku !!
M- Serio ?!
J- Taaak !
M- Dobrze tylko nie drzyj się tak
J -No dobrze juz...
(...)
M- No dobra to pa
J- Pa
Gadałam z Jess dwie godziny, tak sie cieszę z tego klipu, jednak nadal nie wiem z kto jest tą gwiazdką. Chciałabym, zeby była to Rihanna albo.. Nicki Minaj ! Taak.. Ale mam zaciesz !
Tydzień później
Minął tydzień od kiedy wyjechał Usher.. Radzę sobie sama, ale on nawet do mnie nie dzwoni, ani nie odbiera ode mnie połączeń to jest więcej niż dziwne, bo zostawił mi dom pod i wpłaca mi kasę na kartę. Zaczynam się nieco o niego martwić. A właśnie zapomniałabym ! W końcu wyjaśniłam sobie z Jessicą, tak ona i Chris są parą. Wyglądając razem słodko choć wydawałoby się, ze do siebie nie pasują. Co do Justina to teoretycznie mam na niego wyjebane, ale praktycznie to przygryzam wargi kiedy ktoś wypowie jego imię. Robi mi się gorąco i mam motyle w brzuchu gdy widzę jego zdjęcie w internecie lub w TV. Koniec tych rozmyślań, bo się jeszcze znów rozkleję, a zaraz ma tu być Chris i Jess, ponieważ muszę iść do szkoły. Dzisiaj jest już piątek, tak to dzisiaj wyjeżdżam i dowiem się z kim będę kręciła ten teledysk.
- Miley !! Rusz swoją chudą dupe i idziemy ! - wydarł się Chris kiedy tylko im otworzyłam drzwi.
- Tak też miło mi cię dzisiaj widzieć, cześć Jess - pierwsze słowa skierowałam do chłopaka, a drugie do witającej sie ze mną przyjaciółki. (..)
Dzień minął mi świetnie, cały czas śmiałam się, zapomniałam już częściowo o Justinie, teraz to już są tylko przelotne wspomnienia i nieudany romans.
- Proszę pani bilet - odezwała się stwardessa, kiedy wchodziłam do samolotu. Podałam kobiecie druczek i weszłam do kabiny. Zajęłam miejsce i zapięłam pasy, turbulencje przy starcie zawsze mnie przerażały wiec postanowiłam odprężyć się więc włożyłam słuchawki do uszu. Kiedy złapaliśmy odpowiednią wysokość, a samolot leciał już wydawałoby się powoli przecinając niebo ja po prostu usnęłam. Miałam pewien sen..
Biegłam uśmiechnięta przed siebie, nie patrząc na ludzi wokoło, mijałam ich nie oglądając się za siebie. Wpadłam prosto w ramiona wysokiego bruneta o czekoladowych oczach, wtuliłam się mocno w jego tors. Zaczęłam tracić grunt pod nogami i spadać w dół wyciągnęłam rękę w stronę ukochanego, ale on tylko spojrzał i uśmiechnął się i odszedł, pozwolił mi upaś i już nigdy nie pomógł wstać...
Obudziłam się się wystraszona rozejrzałam się, tak nadal byłam zapięta w pasy i leciałam samolotem. To był tylko sen, mimowolnie zebrało mi się na płacz, jedna łza, za nią druga i trzecia, nie pozwolę sobie płakać przez niego..Już nigdy więcej. Będę szczęśliwa choćbym miała sobie ten uśmiech kurwa dokleić ! Czas zapomnieć, że był. Zniszczyć w sobie wspomnienia, które wciąż jeszcze ranią. Wyrzucić z serca wszystkie słowa, wszystkie gesty, najsłodsze pocałunki i najpiękniejsze spojrzenia. Pozbyć się widocznych śladów jego obecności. Czas żyć życiem. Nie Nim.....
____________________________________________________________
Hejo ! Przepraszam, ze tak krótki i beznadziejny rozdział, ale bloga zawiesiłam jak same wiecie, a przecież nie chciałam żebyście mnie opuściły, wiec tak a szybko coś nabazgrałam.. Do nn ; * (oby)
Rozdział powstał dzięki interwencji ttruskafki ; *
Tagi:
24
Tak wiem w odpowiednim miejscu urwałam ;) przykro mi, ale będzie mały problem ! Muszę zawiesić bloga ;( ! Na 2-3 tygodnie.. Chodzi o to, że w pewnych powodów nie chodziłam do szkoły przez ponad 3 tygodnie i teraz muszę nadrobić wszystkie lekcje i sprawdziany....kartkówki.. Masakra ;/.. Przepraszam, mam nadzieję, że jak wrócę, to zostanie kilka osób, które nadal będą chciały czytać moje opowiadanie, mogę na was liczyć ? Bo wydaję mi się, że i tak wam nie zależy ;( może jak wrócę zacznę od nowa opowiadanie co wy na to ??
Tagi:
przemyślenia
Chłopak przeszedł obok mnie zostawiając mnie z myślami. Trzasnęłam za nim drzwimi i usiadłam opierając plecy o miękkie poduszki. Łza, jedna samotna spłynęła po moim policzku, widok jego nigdyś tylko moich oczu był zbyt ciężki do zniesienia. Nie mogłam patrzyć na niego z błyskiem w oku, kiedy smutek z powodu, że własnie on ten który dawał mi ten błysk zranił mnie. Ja po prostu nie potrafię żyć bez niego. Czy to tak trudno zrozumieć ?! Rozmyślając na ten temat przeniosłam się do pozycji leżącej i niedługo potem zwyczajnie usnęłam.
RANO..
Obudziałam się w niby dobrym nastroju jednak myśl o Justinie od razu zepsuła mi go. Przeciągnęłam sie leniwie. Poszłam do łazienki i wykonałam tam wszystkie codzienne czynności. Zeszłam na dół - nikogo tam nie było jedynie karteczka na blacie stołu w kuchni. " Wrócę jutro wieczorem - przepraszam zadzwonie jak tylko będę mógł - Usher " .Fajnie ^^ mam dom Ushera na własność. Nie odpowiadam za to co się tu może stać. W końcu... Impreza taka mała nie zaszkodzi niby, nie ? No dobra chyba musze to przemyśleć... Taa.. Usiadłam do stołu i zjadłam przyrządone przez szefa kuchni - MNIE płatki z mlekiem. Niedługo po tym jak już posprzątałam do domu wparował Chris..
- Sieema - wydarł się
- Jak ty tu wszedłeś ? Drzwi były na zamek zamknięta ! - oznajmiłam zdziwiona
- Działam jak ninja ! - stwierdził zadowolony
- Kurde nie dość, ze mnie tu zostawia samą to jeszcze nie zamknie drzwi za sobą normalnie, aż sam się o tą imprezę prosi - powiedziałam pod nosem sama do siebie
- Dobra o imprezie pogadamy potem teraz rusz ten swój chydy zadek ! - powiedział.
- I jeszcze jak słuch ma dobry - mruknęłam prawie niesłyszalnie
- Węch też - uśmechnął się. Kurde, aż się boje myśleć przy nim.. Próbując powstrzymać myśli wzięłam torbę i ruszyliśmy w stronę szkoły.
W szkole było tak jak zwykle - kilka nudnych lekcji teraz czas na moją ulubioną - lekcja tańca. Przebrałam się w szatni i ledwo zdążyłam przed dzwonkiem wejść na salę. Monic właśnie sprawdzała listę obecność.
- Dobrze wiec chciałabym wam coś ogłosić - oznajmiła, wszystkie czekałyśmy na to co powie.
- Dzisiaj muszę wybrać jedną z was, która będzie miała szansę zagrać w teledysku u pewnej gwiazdy - ogłosiła
- O jakiej gwieździe mówisz ? - spytała jedna z dziewczyn
- To już niespodzianka - odpowiedziała - Teraz do roboty, musicie się postarać jeśli chcecie zagrać w tym klipie - ta.. super.. Nigdy tam nie pójdę chociaż chciałabym. Myślę, ze Monic wybierze Jessice - świetnie tańczy i ładna jest przy okazji.
Minęła pierwsza godzina lekcji, byłam trochę zmęczona, ale nadal miałam ochotę ćwiczyć. Monic uważnie nas obserwuje, za pare minut ogłosi nam wyniki. Szczerze miałam nadzieję, że to właśnie mnie wybierze. Uwielbiałam tańczyć, bo to właśnie sprawiało mi radość. Nagle do sali wpadł nieco zmęczony Chris.
- Dobry ja przyszedłem po Miley, Usher mówił, ze już ja zwolnił - wydarł się na pół sali, dziewczyny zaczęły miedzy sobą szeptać dość głośno. Jedna z nich głośno powiedziała, że prawie krzyknęła "Ej jaki przystojny chłopak wśród nas się znalazł" - taa to chyba o Chrisie.
- Odwal sie od niego to mój chłopak - powiedziała Jess
- Ej ja o czymś nie wiem ?! - spytałam oburzona patrząc raz na chłopaka raz na przyjaciółkę.
- Potem pogadamy ! Śpiesz się Usher czeka ! - pośpieszał mnie
- Miley idź - poleciła Monic.. No ok.. Już idę. Wszyscy chcą sie mnie pozbyć ! Bez słowa wyszłam z sali kierując się do szatni. Chris wszedł od razu za mną do pomieszczenia.
- Yyy.. Wiesz mam zamiar si przebrać - powiedziałam
- Wiec... - spojrzał na mnie pytającym wzrokiem
- No won mi stąd - wygoniłam go. Po jakiś 20 minutach wyszłam z szatni odświeżona. Ej no.. Teraz nie będę wiedziała kto wygrał. Dobra i tak na pewno nie ja..
Zmierzaliśmy z Chrisem do samochodu, właściwie tak to mój opiekun nie miał wrócić jutro wieczorem ? Hmm.. Dziwna sprawa. Wsiedliśmy do auta, gdzie czekał Ush i od razu zaczął mówić :
- Miley muszę ci coś powiedzieć....
____________________________________________________________
Ymmm.. Wiem, ze nudny i wgl. się kupy nie trzyma, ale chciałam dodać, bo w końcu było już 19 kom. tylko szkoda, ze wszystkie prawie od jednej osoby ;(
15 kom = nn
____________________________________________________________
RANO..
Obudziałam się w niby dobrym nastroju jednak myśl o Justinie od razu zepsuła mi go. Przeciągnęłam sie leniwie. Poszłam do łazienki i wykonałam tam wszystkie codzienne czynności. Zeszłam na dół - nikogo tam nie było jedynie karteczka na blacie stołu w kuchni. " Wrócę jutro wieczorem - przepraszam zadzwonie jak tylko będę mógł - Usher " .Fajnie ^^ mam dom Ushera na własność. Nie odpowiadam za to co się tu może stać. W końcu... Impreza taka mała nie zaszkodzi niby, nie ? No dobra chyba musze to przemyśleć... Taa.. Usiadłam do stołu i zjadłam przyrządone przez szefa kuchni - MNIE płatki z mlekiem. Niedługo po tym jak już posprzątałam do domu wparował Chris..
- Sieema - wydarł się
- Jak ty tu wszedłeś ? Drzwi były na zamek zamknięta ! - oznajmiłam zdziwiona
- Działam jak ninja ! - stwierdził zadowolony
- Kurde nie dość, ze mnie tu zostawia samą to jeszcze nie zamknie drzwi za sobą normalnie, aż sam się o tą imprezę prosi - powiedziałam pod nosem sama do siebie
- Dobra o imprezie pogadamy potem teraz rusz ten swój chydy zadek ! - powiedział.
- I jeszcze jak słuch ma dobry - mruknęłam prawie niesłyszalnie
- Węch też - uśmechnął się. Kurde, aż się boje myśleć przy nim.. Próbując powstrzymać myśli wzięłam torbę i ruszyliśmy w stronę szkoły.
W szkole było tak jak zwykle - kilka nudnych lekcji teraz czas na moją ulubioną - lekcja tańca. Przebrałam się w szatni i ledwo zdążyłam przed dzwonkiem wejść na salę. Monic właśnie sprawdzała listę obecność.
- Dobrze wiec chciałabym wam coś ogłosić - oznajmiła, wszystkie czekałyśmy na to co powie.
- Dzisiaj muszę wybrać jedną z was, która będzie miała szansę zagrać w teledysku u pewnej gwiazdy - ogłosiła
- O jakiej gwieździe mówisz ? - spytała jedna z dziewczyn
- To już niespodzianka - odpowiedziała - Teraz do roboty, musicie się postarać jeśli chcecie zagrać w tym klipie - ta.. super.. Nigdy tam nie pójdę chociaż chciałabym. Myślę, ze Monic wybierze Jessice - świetnie tańczy i ładna jest przy okazji.
Minęła pierwsza godzina lekcji, byłam trochę zmęczona, ale nadal miałam ochotę ćwiczyć. Monic uważnie nas obserwuje, za pare minut ogłosi nam wyniki. Szczerze miałam nadzieję, że to właśnie mnie wybierze. Uwielbiałam tańczyć, bo to właśnie sprawiało mi radość. Nagle do sali wpadł nieco zmęczony Chris.
- Dobry ja przyszedłem po Miley, Usher mówił, ze już ja zwolnił - wydarł się na pół sali, dziewczyny zaczęły miedzy sobą szeptać dość głośno. Jedna z nich głośno powiedziała, że prawie krzyknęła "Ej jaki przystojny chłopak wśród nas się znalazł" - taa to chyba o Chrisie.
- Odwal sie od niego to mój chłopak - powiedziała Jess
- Ej ja o czymś nie wiem ?! - spytałam oburzona patrząc raz na chłopaka raz na przyjaciółkę.
- Potem pogadamy ! Śpiesz się Usher czeka ! - pośpieszał mnie
- Miley idź - poleciła Monic.. No ok.. Już idę. Wszyscy chcą sie mnie pozbyć ! Bez słowa wyszłam z sali kierując się do szatni. Chris wszedł od razu za mną do pomieszczenia.
- Yyy.. Wiesz mam zamiar si przebrać - powiedziałam
- Wiec... - spojrzał na mnie pytającym wzrokiem
- No won mi stąd - wygoniłam go. Po jakiś 20 minutach wyszłam z szatni odświeżona. Ej no.. Teraz nie będę wiedziała kto wygrał. Dobra i tak na pewno nie ja..
Zmierzaliśmy z Chrisem do samochodu, właściwie tak to mój opiekun nie miał wrócić jutro wieczorem ? Hmm.. Dziwna sprawa. Wsiedliśmy do auta, gdzie czekał Ush i od razu zaczął mówić :
- Miley muszę ci coś powiedzieć....
____________________________________________________________
Ymmm.. Wiem, ze nudny i wgl. się kupy nie trzyma, ale chciałam dodać, bo w końcu było już 19 kom. tylko szkoda, ze wszystkie prawie od jednej osoby ;(
15 kom = nn
____________________________________________________________
Tagi:
23
Z Maxem bawiłam się świetnie. Oboje wzięliśmy sobię po coli z lodem i poszliśmy dalej.
- A twój ulubiony piosnekarz ? - spytałam. Gadaliśmy już na tyle tematów...
- Usher. Chciałbym go kiedyś spotkać - stwierdził chłopak
- No fajny ma dom - walnełam
- Skąd wiesz ? - spytał
- Mieszkam tam - odpowiedziałam zadowolona z siebie
- Pomarzyć można.. - chyba mi nie uwieryzł
- Jak cchesz go poznać to za dwa tygodnie wraca z trasy koncertowej.. - powiedziałam
- Ale ty tak serio ? - spytał z niedowierzaniem
- No tak - odpowiedziałam w tym momencie zadzwonił mój telefon.
- Przepraszam - powiedziałam odbierając. Na wyświetlaczu : Usher
*Rozmowa telefoniczna*
m- Halo ?
u- Cześć. Radzisz sobie ?
m- Jestem tu dopiero kilka godzin nie musisz się tak marwić
u-Chciałem ci powiedzieć, ze jednak wracamy za tydzień..
m- Jak to za tydzień ?!
u- No koncert w Niemczech jest odwołany a mieliśmy być tam tydizeń wiec..
m-Usher ! Ja nie chce spotkać..WIesz o co mi chodzi !(w tym momencie Max spojrzał na mnie z wytrzeszczem)
u- Dobra pogadamy o tym kiedy indziej..
m- A właśnie jak wrócisz to obiecałam komuś, ze cię z nim zapoznam..Nie masz nic przeicwko ?
u- Jasne, ze nie
m- Dobra kończę, bo nie jestem tu sama - rozłaczyłam sie
*Koniec rozmowy telefoniczne*
- Ja pierodole !! - warknęłam
- CO sie stało? I czy ty właśnie kłuciłaś się z Usherem ?! - spytał
- Nie i tak - odpowiedziałam. Miałam ochotę krzyczeć i wyć. Złapałam głęboki oddech.
- Czemu się z nim kłuciłaś, jeśli mogę spytać..
- O to, ze on chce wrócić za tydzień...- powiedziłam
- To źle ?
- Nie..Ale wraz z nim wraca też osoba, której nie chcę na oczy widzieć..
- Dobra znajdźmy inny temat...- zaproponował chłopak....
Tak resztę dnia przegadałam z Maxem. Jest naprawdę fajny. I taki ..Przystojny ;D. Ale nie ma tych czekoladowych oczu.. Nie chwila Miley o czym ty myślisz ?! Dobra.. Ogar. Właśnie wracam do domu.. Muszę jeszcze ze Usherem pogadać. Przechodziłam obok domu mojego ex. Nagle zobacyzłam Selenę, która dobija się do drzwi Justina domu. Kurde ale to dziwnie wyglądam.. Przecież on jest w trasie.. Może oszczędze jej trudu, bo przecież i tak nikt jej nie otworzy... Eh.. Kurde czy ja zawsze muszę być miła ?!
- Selena ! - krzyknęłam, a ona spojrzała w moją stronę krzywo
- Justin jest w trasie wraca za tydzień - powiedziałam. Dziewczyna podeszła do mnie.
- Tak tylko mówisz, bo chcesz go tylko dla siebie - wytknęła mi
- Nie, wręcz przeciwnie. Jeśli będziecie razem to życzę wam jak najlepiej - powiedziałam. No bo w sumie to pasują do siebie... Cham i wariatka..
- Uwierz będziemy. A ty o nim zapomnij - powiedziała zarzucając włosami i odchodząc.
- Wątpię, że wybierze takiego paszczura jak ty - wkurwiłam się (dop.od aut. paszczur - pamiętasz Kasia ? ;p)
- Uwarzaj sobię bo zdejmę ci ten uśmeiszek z twarzy - zagroziła mi..Coś czuję, że zaraz bęzie tu wzywana policja..
- Taka odważna jesteś ? To chodź - wyrwę ci wszystkie włosy - uśmiechnęłam się sarkastycznie. Paszczur podszedł do mnie powrotnie i próbowała wymierzyć we mnie pięścią. Złapałam jej rękę mocnym uściskiem. Ścisnęłam mocniej jej rękę.
- Puszczej paznokieć mi złamałaś idiotko ! - wydarła się. Po chwili zobaczyłam blask fleszy więc obie uciekłyśmy - ja do domu - ona do samochodu. Kurwa mać ! Jutro rano będzie to w gazetach.. Osunęłam się po drzwiach. Słyszałam jeszcze piski i widziałam blaski od aparatów w oknach. Uciekłam na piętro. Rzuciłam się na łózko i czekałam, aż nikogo nie będzie pod oknami. Było już ciemno, a ja byłam zmęczona. Zasunełam rolety w moim pokoju i postanowiłam zrobić to też na parterze. Zeszłam i szybkim ruchem obiegłam cały dom. Teraz jest tu ciemno jak w dupie. Lubię siedzieć po ciemku. Wtedy najlepiej się mysli. Szłam w stronę chyba kuchni i potknęłam się o coś. Nie dobra jednak jest tu za ciemno. Podeszłam chyba do drzwi wejściowych i po omacku szukałam włącznika. Jest ! Światłość. Teraz mogę coś zjeść...
Po skończonym poisłku udałam się do łazienki. Umyłam włosy, ciało i zęby - czyli zrobiłam to co zwykle. Ubrałam pidżamkę i udałam się do ciepłego łóżka.....
RANO
Obudziłam sie za pomocą szatańskiego przedmiotu - budzika. Myśłam, że zaraz go rozwalę, ale ostatecznie tylko rzuciłam go o ziemię. Wstałam przeciągając się. Zrobiłam poranne czynności w łazience i zasiadłam do komputera. Włączyłam kilka stron plotkarskich. Przelotnie patrzyłam na tytuły plotrk. W najczęściej wyświetlanych znalazł się tytuł : "Selena Gomez mało nie pobiła się z Miley Cyrus o Justina Biebera !". Kolejna strona..Podobny tytuł..i następna. Zła zamknęłam wszystkie strony i zeszłam do kuchni i zjadłam płatki z mlekiem. Usłyszłam pukanie do drzwi wejściowych. Wgapiałam się w nie przez dobre 3 minuty. Pukanie nie ustawało. Kurde..Powinnam chyba otworzyć. Tak też zrobiłam..
- Miley co tak długo ? - odezwał się Chris
- Przepraszam, gdzi ereszta chłopaków ? - spytałam
- Musieli wyjechać - powiedział
- Jak to, gdzie ? - spytałam
- Chaz musiał wyjechać do Australii, bo bliska mu osoba jest w szpitalu w ciężkim stanie, a Ryan postanowił pojechać z nim i go wspierać - oznajmił chłopak
- Dziękuję, ze ty mi zostałeś - powiedizałam niewiedząc co miałam tak na prawdę odpowiedzieć.
- Dobra chodź, bo do szkoły się spóźnimy ! - pośpieszył mnie
- Okej już - powiedziałam sięgajactorbę i zakładając tramki. Szliśmy w stronę szkoły. Bosz..Jak ja się boje teg dnia ! Przecież ludzie na pewno widzeli ten wywiad u Ellen... Wiedzą kim musiałm być i z kim byłam jeszcze 3 dni temu.
- Gotowa ? - spytał Chris stojąc ze mn przed drzwiami budynku.
- CHyba - powiedziałam popychając odwaznie drzwi. Oczy wszystkich wokół skierowały się na nas. Pociągnęłam chłopaka za sobą prosto do mojej szafki. Wyjęłam z niej książki od matmy i poszliśmy pod salę. Usiedlismy na parapecie. Chciałam aby ta przerwa skończyła się jak najszybciej ! Podeszła do mnie Jess.
- Cześć - powiedziałam krótko, bo wiedziałam, że zaraz zacznie pytać o różne rzeczy.
- Cześć - odpowiedziała - Widziałam wywiad i...- nie dałam jej skończyć
- I uważasz mnie za nic niewartą dziwkę ? - spytałam ironicznie
- Nie.. I współczuję ci - zamurowało mnie.Nie spodizewałam się tego..Myślałam, ze mnie wyśmeije czy cos..
- Ja..Przepraszam.. Jestem strasznie zestresowana cała.. - przerwała mi
- Wiem.cała szkoła na ciebie patrzy i nie masz za co przepraszać - uśmeichneła się. Zupełnie jakby mi czytała w myślach.
- To jest Chris, Chris to Jest Jessica - przedstawiłam ich sb
- Znamy się już - uśmiechnął sie chłopak. Ja takie wtf, ze jak ?!
- Co, skąd ? - spytałam zdziwiona
- Długa historia - odpowiedziała Jess wpatrując się głęboko w oczy Chrisa.. Kurde, mnei coś chyba w życiu pominęło..
- Dawno cię nie widziałem - powiedział do zielonookiej
- Ja Ciebie też - odpowiedziała. Nadal patrzyli sobie prosto w oczy. Bosz..Ja o czymś nie wiem /
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Jestem strasznie zdenerwowana.. Siedzę w salonie i czekam, aż wróci Usher. Nerwowo ściskałam bluzkę zagniatając ją. Patrzyłam tępo w podłogę. Byłam jakby przerażona. Justin był osobą, której mogłam bezgranicznie i bezwarunkowo zaufać, tak mi się wydawało. Ja..Go kochałam. A on ? Wykorzystał mnie... Nie mogę uwierzyć, ze on może być takim..Idiotą. Nie mogę uwierzyć, że chłopak, który wydawał się być jedynym ideałem chodzącym po ziemi, który zrobił dla mnie więcej niż ktokolwiek inny mógł okazać się zwykłym draniem. Słysząc dźwięki kluczy wkładanych do zamka wyprostowałam się patrząc w stronę drzwi. Chwila nie minęła zobaczyłam uśmeichniętą twarz Ushera. Wstałam prostują ubranie. Podeszłam do niego i przywitałam się. Ponieważ on miał zajęte ręce walizkami, to ja postanowiłam zamknąć za nim drzwi. Miałam w tym swój interes.. Zobaczyć Justina. Tak zranił mnie, tak nienawidzę go, tak kocham go.. Wychyliłam się i dostrzegłam wzrokiem Biebsa. Serce zaczęło mi bić mocniej. Miałam motylki w brzuchu. Wtedy nasze spojrzenia spotkały się. Ja spanikowałam.. Zamknęłam po prostu drzwi.
Pobiegłam do pokoju Ushera.
- Jak podróż ? - spytałam chcąc nawiązać jakiś kontakt
- Bez problemu - uśmeichną się. Pogadaliśmy jeszcze przez parę minut. usher postanowił wziąść prysznic więc ja poszłam na górę. Leżałam bezczynnie na łóżku i myśliałam o Justinie.. Podeszłam do balkonu z niego widać było balkon wychodzący od pokoju Justina. Usiadłam na krześle i wpatrywałam się w jego okna. Łza spłynęła mi po policzku. Zobaczyłam cień posuwający się za zasłonami chłopaka. Wytężyłam wzrok jednak nic nie zdołałam zobaczyć. Po chwili cień zniknął. Ślęczałam tak jeszcze około 5 minut, kiedy nagle poczułam ten wyjątkowy i dobrze mi znany zapach, delikatny i dobrze mi znany dotyk.... Justin.. Nie odwróciłam się. Czułam się jak kołek.
- Kogo tak obsewujesz ? - spytał.. Jego aksamitny głos przeszedł przezemnie w postaci dreszczy.
- Osobę, której kiedyś mogłam zaufać, która jednak okazała się zwykłym chujem, którą kocham mimo, że mnie zraniła - odpowiedziałam, cicho i szczerze..
- A on co do ciebie czuje ? - spytał
- Nie wiem, Justin...Ty mi powiedz - odparłam i wyminęłam go zbiegając po schodach, do Usha. Jak on wgl. mógł go tu wpuścić. Schodzę na dół i co widzę ?! Usher siedzi w salonie z Sccoterem i dwoma nieznanymi mi osobami. Nie lubię wchodzić w pół zdania z kłótnią, ale z resztą.. To u mnie normalne..
- Jak mogłeś go tu wpuścić ?! - wydarłam się
- Miley spokojnie, porozmawiamy o tym późnie, dobrze ? Nie martw się - powiedizął opiekuniczo. Nie powiem ale to mnie uspokoiło niestety.. Czemu niestety ? Bo lubię się czasem na kogoś powydzierać. Tak bez powodu...
Poszłam spowrotem na górę myśląc, że będę tam już sama. Przypominam sobie słowa " I tak będziesz moja czy ci się to podoba czy nie" i zaczynam sie bać, czy on nie zrobi mi krzywdy? Złapałam nerwowo powietrze w płuca i pchnęłam drzwi pokoju. Justin siedział na moim łóżku.
- Wypierdalaj stąd - powiedizałam niby cicho i spokojnie jednak z nutką złości w głosie
- Nie wyjdę, przecież mnie kochasz, to czmeu mam wyjść ? - spytał
- Pomyliłam się, już mi przeszło, zrozumiałam, że ty jesteś zwykłym...nawet nie wiem jak to określić.. - stwierdziąłm nie do końca szczerze
- Wierzysz w to, że ludzie się zmieniają? - spytał znacząco
- Ciebie to chyba nie dotyczy - odpowiedziałam
- Nie chcesz sprawdzić ? - spytał - Pomogłem ci - dodał
- Nie zapomnij też, że mnie wykorzystałeś i zraniłeś... - odpowiedziałam cicho
- Zobaczysz, że jeszcze będziesz ze mną - powiedział
- Wyjdź i zrób coś dla mnie..Nie wracaj ! - krzyknęłam z łzą w oku, ciężko było mi to powiedzieć szczególnie, że ja go kochałam i nadal kocham......
____________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo czekałyście, ale miałam pewne komplikacje wszystko dobrze się skończyło, myślę, ze teraz rozdziały powinny być częściej, ale to zależy od was ;**
15 kom = nn przepraszam, że 15, ale chce wiedzieć czy czyta wiecej niż 10 osób ;**
- A twój ulubiony piosnekarz ? - spytałam. Gadaliśmy już na tyle tematów...
- Usher. Chciałbym go kiedyś spotkać - stwierdził chłopak
- No fajny ma dom - walnełam
- Skąd wiesz ? - spytał
- Mieszkam tam - odpowiedziałam zadowolona z siebie
- Pomarzyć można.. - chyba mi nie uwieryzł
- Jak cchesz go poznać to za dwa tygodnie wraca z trasy koncertowej.. - powiedziałam
- Ale ty tak serio ? - spytał z niedowierzaniem
- No tak - odpowiedziałam w tym momencie zadzwonił mój telefon.
- Przepraszam - powiedziałam odbierając. Na wyświetlaczu : Usher
*Rozmowa telefoniczna*
m- Halo ?
u- Cześć. Radzisz sobie ?
m- Jestem tu dopiero kilka godzin nie musisz się tak marwić
u-Chciałem ci powiedzieć, ze jednak wracamy za tydzień..
m- Jak to za tydzień ?!
u- No koncert w Niemczech jest odwołany a mieliśmy być tam tydizeń wiec..
m-Usher ! Ja nie chce spotkać..WIesz o co mi chodzi !(w tym momencie Max spojrzał na mnie z wytrzeszczem)
u- Dobra pogadamy o tym kiedy indziej..
m- A właśnie jak wrócisz to obiecałam komuś, ze cię z nim zapoznam..Nie masz nic przeicwko ?
u- Jasne, ze nie
m- Dobra kończę, bo nie jestem tu sama - rozłaczyłam sie
*Koniec rozmowy telefoniczne*
- Ja pierodole !! - warknęłam
- CO sie stało? I czy ty właśnie kłuciłaś się z Usherem ?! - spytał
- Nie i tak - odpowiedziałam. Miałam ochotę krzyczeć i wyć. Złapałam głęboki oddech.
- Czemu się z nim kłuciłaś, jeśli mogę spytać..
- O to, ze on chce wrócić za tydzień...- powiedziłam
- To źle ?
- Nie..Ale wraz z nim wraca też osoba, której nie chcę na oczy widzieć..
- Dobra znajdźmy inny temat...- zaproponował chłopak....
Tak resztę dnia przegadałam z Maxem. Jest naprawdę fajny. I taki ..Przystojny ;D. Ale nie ma tych czekoladowych oczu.. Nie chwila Miley o czym ty myślisz ?! Dobra.. Ogar. Właśnie wracam do domu.. Muszę jeszcze ze Usherem pogadać. Przechodziłam obok domu mojego ex. Nagle zobacyzłam Selenę, która dobija się do drzwi Justina domu. Kurde ale to dziwnie wyglądam.. Przecież on jest w trasie.. Może oszczędze jej trudu, bo przecież i tak nikt jej nie otworzy... Eh.. Kurde czy ja zawsze muszę być miła ?!
- Selena ! - krzyknęłam, a ona spojrzała w moją stronę krzywo
- Justin jest w trasie wraca za tydzień - powiedziałam. Dziewczyna podeszła do mnie.
- Tak tylko mówisz, bo chcesz go tylko dla siebie - wytknęła mi
- Nie, wręcz przeciwnie. Jeśli będziecie razem to życzę wam jak najlepiej - powiedziałam. No bo w sumie to pasują do siebie... Cham i wariatka..
- Uwierz będziemy. A ty o nim zapomnij - powiedziała zarzucając włosami i odchodząc.
- Wątpię, że wybierze takiego paszczura jak ty - wkurwiłam się (dop.od aut. paszczur - pamiętasz Kasia ? ;p)
- Uwarzaj sobię bo zdejmę ci ten uśmeiszek z twarzy - zagroziła mi..Coś czuję, że zaraz bęzie tu wzywana policja..
- Taka odważna jesteś ? To chodź - wyrwę ci wszystkie włosy - uśmiechnęłam się sarkastycznie. Paszczur podszedł do mnie powrotnie i próbowała wymierzyć we mnie pięścią. Złapałam jej rękę mocnym uściskiem. Ścisnęłam mocniej jej rękę.
- Puszczej paznokieć mi złamałaś idiotko ! - wydarła się. Po chwili zobaczyłam blask fleszy więc obie uciekłyśmy - ja do domu - ona do samochodu. Kurwa mać ! Jutro rano będzie to w gazetach.. Osunęłam się po drzwiach. Słyszałam jeszcze piski i widziałam blaski od aparatów w oknach. Uciekłam na piętro. Rzuciłam się na łózko i czekałam, aż nikogo nie będzie pod oknami. Było już ciemno, a ja byłam zmęczona. Zasunełam rolety w moim pokoju i postanowiłam zrobić to też na parterze. Zeszłam i szybkim ruchem obiegłam cały dom. Teraz jest tu ciemno jak w dupie. Lubię siedzieć po ciemku. Wtedy najlepiej się mysli. Szłam w stronę chyba kuchni i potknęłam się o coś. Nie dobra jednak jest tu za ciemno. Podeszłam chyba do drzwi wejściowych i po omacku szukałam włącznika. Jest ! Światłość. Teraz mogę coś zjeść...
Po skończonym poisłku udałam się do łazienki. Umyłam włosy, ciało i zęby - czyli zrobiłam to co zwykle. Ubrałam pidżamkę i udałam się do ciepłego łóżka.....
RANO
Obudziłam sie za pomocą szatańskiego przedmiotu - budzika. Myśłam, że zaraz go rozwalę, ale ostatecznie tylko rzuciłam go o ziemię. Wstałam przeciągając się. Zrobiłam poranne czynności w łazience i zasiadłam do komputera. Włączyłam kilka stron plotkarskich. Przelotnie patrzyłam na tytuły plotrk. W najczęściej wyświetlanych znalazł się tytuł : "Selena Gomez mało nie pobiła się z Miley Cyrus o Justina Biebera !". Kolejna strona..Podobny tytuł..i następna. Zła zamknęłam wszystkie strony i zeszłam do kuchni i zjadłam płatki z mlekiem. Usłyszłam pukanie do drzwi wejściowych. Wgapiałam się w nie przez dobre 3 minuty. Pukanie nie ustawało. Kurde..Powinnam chyba otworzyć. Tak też zrobiłam..
- Miley co tak długo ? - odezwał się Chris
- Przepraszam, gdzi ereszta chłopaków ? - spytałam
- Musieli wyjechać - powiedział
- Jak to, gdzie ? - spytałam
- Chaz musiał wyjechać do Australii, bo bliska mu osoba jest w szpitalu w ciężkim stanie, a Ryan postanowił pojechać z nim i go wspierać - oznajmił chłopak
- Dziękuję, ze ty mi zostałeś - powiedizałam niewiedząc co miałam tak na prawdę odpowiedzieć.
- Dobra chodź, bo do szkoły się spóźnimy ! - pośpieszył mnie
- Okej już - powiedziałam sięgajactorbę i zakładając tramki. Szliśmy w stronę szkoły. Bosz..Jak ja się boje teg dnia ! Przecież ludzie na pewno widzeli ten wywiad u Ellen... Wiedzą kim musiałm być i z kim byłam jeszcze 3 dni temu.
- Gotowa ? - spytał Chris stojąc ze mn przed drzwiami budynku.
- CHyba - powiedziałam popychając odwaznie drzwi. Oczy wszystkich wokół skierowały się na nas. Pociągnęłam chłopaka za sobą prosto do mojej szafki. Wyjęłam z niej książki od matmy i poszliśmy pod salę. Usiedlismy na parapecie. Chciałam aby ta przerwa skończyła się jak najszybciej ! Podeszła do mnie Jess.
- Cześć - powiedziałam krótko, bo wiedziałam, że zaraz zacznie pytać o różne rzeczy.
- Cześć - odpowiedziała - Widziałam wywiad i...- nie dałam jej skończyć
- I uważasz mnie za nic niewartą dziwkę ? - spytałam ironicznie
- Nie.. I współczuję ci - zamurowało mnie.Nie spodizewałam się tego..Myślałam, ze mnie wyśmeije czy cos..
- Ja..Przepraszam.. Jestem strasznie zestresowana cała.. - przerwała mi
- Wiem.cała szkoła na ciebie patrzy i nie masz za co przepraszać - uśmeichneła się. Zupełnie jakby mi czytała w myślach.
- To jest Chris, Chris to Jest Jessica - przedstawiłam ich sb
- Znamy się już - uśmiechnął sie chłopak. Ja takie wtf, ze jak ?!
- Co, skąd ? - spytałam zdziwiona
- Długa historia - odpowiedziała Jess wpatrując się głęboko w oczy Chrisa.. Kurde, mnei coś chyba w życiu pominęło..
- Dawno cię nie widziałem - powiedział do zielonookiej
- Ja Ciebie też - odpowiedziała. Nadal patrzyli sobie prosto w oczy. Bosz..Ja o czymś nie wiem /
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Jestem strasznie zdenerwowana.. Siedzę w salonie i czekam, aż wróci Usher. Nerwowo ściskałam bluzkę zagniatając ją. Patrzyłam tępo w podłogę. Byłam jakby przerażona. Justin był osobą, której mogłam bezgranicznie i bezwarunkowo zaufać, tak mi się wydawało. Ja..Go kochałam. A on ? Wykorzystał mnie... Nie mogę uwierzyć, ze on może być takim..Idiotą. Nie mogę uwierzyć, że chłopak, który wydawał się być jedynym ideałem chodzącym po ziemi, który zrobił dla mnie więcej niż ktokolwiek inny mógł okazać się zwykłym draniem. Słysząc dźwięki kluczy wkładanych do zamka wyprostowałam się patrząc w stronę drzwi. Chwila nie minęła zobaczyłam uśmeichniętą twarz Ushera. Wstałam prostują ubranie. Podeszłam do niego i przywitałam się. Ponieważ on miał zajęte ręce walizkami, to ja postanowiłam zamknąć za nim drzwi. Miałam w tym swój interes.. Zobaczyć Justina. Tak zranił mnie, tak nienawidzę go, tak kocham go.. Wychyliłam się i dostrzegłam wzrokiem Biebsa. Serce zaczęło mi bić mocniej. Miałam motylki w brzuchu. Wtedy nasze spojrzenia spotkały się. Ja spanikowałam.. Zamknęłam po prostu drzwi.
Pobiegłam do pokoju Ushera.
- Jak podróż ? - spytałam chcąc nawiązać jakiś kontakt
- Bez problemu - uśmeichną się. Pogadaliśmy jeszcze przez parę minut. usher postanowił wziąść prysznic więc ja poszłam na górę. Leżałam bezczynnie na łóżku i myśliałam o Justinie.. Podeszłam do balkonu z niego widać było balkon wychodzący od pokoju Justina. Usiadłam na krześle i wpatrywałam się w jego okna. Łza spłynęła mi po policzku. Zobaczyłam cień posuwający się za zasłonami chłopaka. Wytężyłam wzrok jednak nic nie zdołałam zobaczyć. Po chwili cień zniknął. Ślęczałam tak jeszcze około 5 minut, kiedy nagle poczułam ten wyjątkowy i dobrze mi znany zapach, delikatny i dobrze mi znany dotyk.... Justin.. Nie odwróciłam się. Czułam się jak kołek.
- Kogo tak obsewujesz ? - spytał.. Jego aksamitny głos przeszedł przezemnie w postaci dreszczy.
- Osobę, której kiedyś mogłam zaufać, która jednak okazała się zwykłym chujem, którą kocham mimo, że mnie zraniła - odpowiedziałam, cicho i szczerze..
- A on co do ciebie czuje ? - spytał
- Nie wiem, Justin...Ty mi powiedz - odparłam i wyminęłam go zbiegając po schodach, do Usha. Jak on wgl. mógł go tu wpuścić. Schodzę na dół i co widzę ?! Usher siedzi w salonie z Sccoterem i dwoma nieznanymi mi osobami. Nie lubię wchodzić w pół zdania z kłótnią, ale z resztą.. To u mnie normalne..
- Jak mogłeś go tu wpuścić ?! - wydarłam się
- Miley spokojnie, porozmawiamy o tym późnie, dobrze ? Nie martw się - powiedizął opiekuniczo. Nie powiem ale to mnie uspokoiło niestety.. Czemu niestety ? Bo lubię się czasem na kogoś powydzierać. Tak bez powodu...
Poszłam spowrotem na górę myśląc, że będę tam już sama. Przypominam sobie słowa " I tak będziesz moja czy ci się to podoba czy nie" i zaczynam sie bać, czy on nie zrobi mi krzywdy? Złapałam nerwowo powietrze w płuca i pchnęłam drzwi pokoju. Justin siedział na moim łóżku.
- Wypierdalaj stąd - powiedizałam niby cicho i spokojnie jednak z nutką złości w głosie
- Nie wyjdę, przecież mnie kochasz, to czmeu mam wyjść ? - spytał
- Pomyliłam się, już mi przeszło, zrozumiałam, że ty jesteś zwykłym...nawet nie wiem jak to określić.. - stwierdziąłm nie do końca szczerze
- Wierzysz w to, że ludzie się zmieniają? - spytał znacząco
- Ciebie to chyba nie dotyczy - odpowiedziałam
- Nie chcesz sprawdzić ? - spytał - Pomogłem ci - dodał
- Nie zapomnij też, że mnie wykorzystałeś i zraniłeś... - odpowiedziałam cicho
- Zobaczysz, że jeszcze będziesz ze mną - powiedział
- Wyjdź i zrób coś dla mnie..Nie wracaj ! - krzyknęłam z łzą w oku, ciężko było mi to powiedzieć szczególnie, że ja go kochałam i nadal kocham......
____________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo czekałyście, ale miałam pewne komplikacje wszystko dobrze się skończyło, myślę, ze teraz rozdziały powinny być częściej, ale to zależy od was ;**
15 kom = nn przepraszam, że 15, ale chce wiedzieć czy czyta wiecej niż 10 osób ;**
Tagi:
22
- Miley ! Wstawaj ! - szturchał mnie Ryan
- No dobra.. - przeciągnęłam się
- Jesteśmy już na miejscu czy jak ? - spytałam zaspana
- Nie ale nie śpij - wyszczerzył się Chris
- No dobra, co robicie ? - spytałam
- No właśnie się nudzimy więc cię obudziliśmy - oznajmił Chaz
- Serio ?! - spytałam z miną "AYFKM??"
- Nie tak na serio to własnie wylądowaliśmy - powiedział Ryan
- Było mnie zanieść do taksówki - uśmiechnęłam się
- No dobra - powiedział Chris
- Co dobra ? - spytałam zdezorientowana. Po chwili wyszodziłam z samolotu. A raczej mnie z niego wyniesiono...
***
- Dziękuję wam. Za wszystko - powiedziałam stojąc przed domem ushera czyli również i moim domem.
- Ej nie ma za co, ale spotkamy się jeszcze dzisiaj ? - spytał Chris
- Jasne - uśmeichnęłam się.Spojrzałam w lewo. Na dom Justina.. Zrobiło mi się ponownie smutno. To okropne uczucie.. Chociaż co ja się będę przejmować.. On i tak w domu pewnie jest kilka razy w roku.. Jednak zbyt wiele do niego cuzję by o nim zapomnieć. Kocham tego idiote ! Pożegnałam się z Christianem i weszłam od razu do łazienki na parterze i wrzuciłam ciuchy do prania. Reszte ubrań, które miałam mieć na trasę pochowałam u mnie w garderobie. Zeszłam powtórnie do salonu. Podeszłam do małej komody na której były różne płyty i statułetki. Coż mieszkam między celebrytami -,-. No tak już pamiętam co miałam zrobić.. Weszłam na górę po schodach prosto do mojego pokoju. Wziełam telefon do ręki. Po trzech sygnałach odebał Usher.
U- No hej co tak długo ?
M- Zapomniałam zadzwonić
U- Jesteś już w domu ?
M- Tak, a za ile wy wracacie ?
U- Za dwa tygodnie
M- Kurr..Ahh..to wspaniale
U- Coś nie tak ?
M- Nie nic będę kończyć paa
Rozłączyłam się. Dwa tygodnie... I znów zobaczę jego czekoladowe oczy i malinowe usta. Jednocześnie jestem zadowolona, że się zobacyzmy, ale nie jesteśmy razem.. Nie mogę spojrzeć mu w oczy i szczerze się uśmiechnąć na jego widok. Moje przemyślenia przerwał Chris wpadajacy do pokoju.
- Idziemy gdzieś ? - spytał trzymając deskę do skateboardingu w ręku.
- Tak tylko wezmę prysznic - oznajmiłam znikając w łazience...
Po 15 minutach wyszłam ubrana.
- Łaał - wydusił Chris
- Dziękuję - powiedziałam dumnie - To gdzie idziemy ? - spytałam
- No nie wiem. Chodź przejdziemy się i pogadamy - zaproponował
- Jasne - odpwoiedziałam i po chwili byliśmy już na zewnątrz. Szliśmy śmiejąc się i wygłupiając. Poszliśmy do parku, w którym jest skatepark. W oddali można było zauważyć duży blask fleszy i tłum ludzi. Spojrzałam pytającym wzrokiem na chłopaka, a ten wzruszył tylko ramionami. Oboje zaciekawieni podeszliśmy bliżej.
- Boże znowu ona -walną Chris widząc Gomezową. Nie przepadałam za nią szczerze mówiąc..
- Chodź stąd - powiedziałam ciągnąc go za sobą. Poszliśmy do tego skateparku. Było tam kilka osób. Chris wskoczył na deskę i ruszył na rampę. Ja usiadłam na ławce na przeciwko. Po chwili dosiadł się do mnie pewien chłopak.
- Cześć piękna dawno cię nie widziałem - odezwał sie znajomy głos, odwróciłam się i zobaczyłam Matta. Tak to jeden z tych, którzy podrywali mnie w szkole.
- Cześć. Też cię dawno nie widziałam - odpowiedziałam
- Gdzie byłaś ? - spytał zaciekawiony
- Ymm..Tu i tam. Długa historia. Wolę tego nie wspominać - powiedziałam nieco smutniej
- Przepraszam - powiedział
- Nie masz za co nie twoja wina - powiedziałam podnosząc wzrok. Spojrzałam prosto w oczy chłopakowi. On również patrzył w moje. Zbliżył się do mnie. Jego twarz oddalona od mojej nieco więcej od 5 milimetrów... W tym momencie przypomniałam sobię co ja robię. Spuściłam głowę.
- Przepraszam - przeprosiłam - Za szybko jak dla mnie - dodałam
- Nie przepraszaj to ja zacząłem - pocieszył mnie, na co ja tylko się uśmeichnęłam.
- Jestem dopiero po rozstaniu i za wcześnie na kolejny związek- wytłuamczyłam
- Rozumiem. Moze zmieńmy temat, bo nie lubię patrzeć keidy się smucisz. Sama tu jesteś ? - spytał zmieniając temat
- Nie. Z przyjacielem - odpowiedziałam i w tym momencie spojrzałam na Chrisa. Właśnie robił jakiś zajebiście skomplikowany trick na desce. I własnie się z niej wypierdolił. Podbiegłam do niego i nachyliłam się nad nim.
- Chris.. Nic ci nie jest ? - spytałam chłopaka
- Jeśli to jest godizna mojej śmeirci to moim ostatnim zyczeniem jest kilo żelek - powiedział udając chrypę, a ja wybuchłam głośnym śmeichem.
- Wstatwaj ! - powiedziałam
- Wiesz.. Może zaraz dostanę w twarz, ale fajne masz cycki - powiedział uśmiechając sie. Tak jak mówił - dostał w twraz z "liścia".
- Dziękuję - powiedziałam dumna z siebie.
- Ej no teraz to może mi pomożesz wstać ? - spytał sarkastycznie
- Zastanowie się - powiedziałam siadjąc na ławce
- Ejj !
- No dobra - mruknęłam podnosząc się, a następnie jego. Ponownie zasiadłam obok Matta. Chris dołączył się do nas. Nie posiedziałam zbyt długo gdyż podszedł do nas kolejny chłopak.
- Hej. Pojeździsz ze mną ? - spytał mnie
- Nie bardzo.. Nie potrafię - przyznałam
- Nauczę cię - powiedizał. Spojrzałam na chłopaków. Chris siedział z bananem na ryju.
- No idź - zachęcił Matt
- Jestem Max - przedstawił się
- Miley - również się przedstawiłam. Staneliśmy obok rampy. Chłopak dawał mi wskazówki co mam robić. Szło mi całkiem nieźle.
- Co nie, ze ma fajne te cycki ? - szepnął Chris do Matta
- Ej słyszałam to ! - krzyknęłam do chłopaka, a on zaczerwienił się i spuścił wzrok.
- No ma - odpowiedział mu również szeptem
- Ej serio głucha nie jestem ! - ponownie krzyknełam. On się tylko uśmiechnął. Po jakimś czasie byłam ju nieźle zmęczona.
- Moze pójdziemy się czegoś napić ? - zaproponował Max
- Jasne - odpowiedziałam.
- Ej chłopaki spotkamy się jutro ! - krzyknęłam do nich. Oni pokiwali głowami na znak że mnie słyszą. Odeszliśmy więc we dwoje......
____________________________________________________________
Przepraszam, miałam dodać wczoraj, ale jestem w totalnej załamce ! Jestem w rozsypce i mam podły nastrój ;(.. Wiem, ze nudny rozdział, ale następne 2 lub 3 takie zapewne będą. Nie wiem czemu tak mam ;( po prostu... Dziękuję za te 11 kometarzy ;** Jesteście najlepsze ;**
- No dobra.. - przeciągnęłam się
- Jesteśmy już na miejscu czy jak ? - spytałam zaspana
- Nie ale nie śpij - wyszczerzył się Chris
- No dobra, co robicie ? - spytałam
- No właśnie się nudzimy więc cię obudziliśmy - oznajmił Chaz
- Serio ?! - spytałam z miną "AYFKM??"
- Nie tak na serio to własnie wylądowaliśmy - powiedział Ryan
- Było mnie zanieść do taksówki - uśmiechnęłam się
- No dobra - powiedział Chris
- Co dobra ? - spytałam zdezorientowana. Po chwili wyszodziłam z samolotu. A raczej mnie z niego wyniesiono...
***
- Dziękuję wam. Za wszystko - powiedziałam stojąc przed domem ushera czyli również i moim domem.
- Ej nie ma za co, ale spotkamy się jeszcze dzisiaj ? - spytał Chris
- Jasne - uśmeichnęłam się.Spojrzałam w lewo. Na dom Justina.. Zrobiło mi się ponownie smutno. To okropne uczucie.. Chociaż co ja się będę przejmować.. On i tak w domu pewnie jest kilka razy w roku.. Jednak zbyt wiele do niego cuzję by o nim zapomnieć. Kocham tego idiote ! Pożegnałam się z Christianem i weszłam od razu do łazienki na parterze i wrzuciłam ciuchy do prania. Reszte ubrań, które miałam mieć na trasę pochowałam u mnie w garderobie. Zeszłam powtórnie do salonu. Podeszłam do małej komody na której były różne płyty i statułetki. Coż mieszkam między celebrytami -,-. No tak już pamiętam co miałam zrobić.. Weszłam na górę po schodach prosto do mojego pokoju. Wziełam telefon do ręki. Po trzech sygnałach odebał Usher.
U- No hej co tak długo ?
M- Zapomniałam zadzwonić
U- Jesteś już w domu ?
M- Tak, a za ile wy wracacie ?
U- Za dwa tygodnie
M- Kurr..Ahh..to wspaniale
U- Coś nie tak ?
M- Nie nic będę kończyć paa
Rozłączyłam się. Dwa tygodnie... I znów zobaczę jego czekoladowe oczy i malinowe usta. Jednocześnie jestem zadowolona, że się zobacyzmy, ale nie jesteśmy razem.. Nie mogę spojrzeć mu w oczy i szczerze się uśmiechnąć na jego widok. Moje przemyślenia przerwał Chris wpadajacy do pokoju.
- Idziemy gdzieś ? - spytał trzymając deskę do skateboardingu w ręku.
- Tak tylko wezmę prysznic - oznajmiłam znikając w łazience...
Po 15 minutach wyszłam ubrana.
- Łaał - wydusił Chris
- Dziękuję - powiedziałam dumnie - To gdzie idziemy ? - spytałam
- No nie wiem. Chodź przejdziemy się i pogadamy - zaproponował
- Jasne - odpwoiedziałam i po chwili byliśmy już na zewnątrz. Szliśmy śmiejąc się i wygłupiając. Poszliśmy do parku, w którym jest skatepark. W oddali można było zauważyć duży blask fleszy i tłum ludzi. Spojrzałam pytającym wzrokiem na chłopaka, a ten wzruszył tylko ramionami. Oboje zaciekawieni podeszliśmy bliżej.
- Boże znowu ona -walną Chris widząc Gomezową. Nie przepadałam za nią szczerze mówiąc..
- Chodź stąd - powiedziałam ciągnąc go za sobą. Poszliśmy do tego skateparku. Było tam kilka osób. Chris wskoczył na deskę i ruszył na rampę. Ja usiadłam na ławce na przeciwko. Po chwili dosiadł się do mnie pewien chłopak.
- Cześć piękna dawno cię nie widziałem - odezwał sie znajomy głos, odwróciłam się i zobaczyłam Matta. Tak to jeden z tych, którzy podrywali mnie w szkole.
- Cześć. Też cię dawno nie widziałam - odpowiedziałam
- Gdzie byłaś ? - spytał zaciekawiony
- Ymm..Tu i tam. Długa historia. Wolę tego nie wspominać - powiedziałam nieco smutniej
- Przepraszam - powiedział
- Nie masz za co nie twoja wina - powiedziałam podnosząc wzrok. Spojrzałam prosto w oczy chłopakowi. On również patrzył w moje. Zbliżył się do mnie. Jego twarz oddalona od mojej nieco więcej od 5 milimetrów... W tym momencie przypomniałam sobię co ja robię. Spuściłam głowę.
- Przepraszam - przeprosiłam - Za szybko jak dla mnie - dodałam
- Nie przepraszaj to ja zacząłem - pocieszył mnie, na co ja tylko się uśmeichnęłam.
- Jestem dopiero po rozstaniu i za wcześnie na kolejny związek- wytłuamczyłam
- Rozumiem. Moze zmieńmy temat, bo nie lubię patrzeć keidy się smucisz. Sama tu jesteś ? - spytał zmieniając temat
- Nie. Z przyjacielem - odpowiedziałam i w tym momencie spojrzałam na Chrisa. Właśnie robił jakiś zajebiście skomplikowany trick na desce. I własnie się z niej wypierdolił. Podbiegłam do niego i nachyliłam się nad nim.
- Chris.. Nic ci nie jest ? - spytałam chłopaka
- Jeśli to jest godizna mojej śmeirci to moim ostatnim zyczeniem jest kilo żelek - powiedział udając chrypę, a ja wybuchłam głośnym śmeichem.
- Wstatwaj ! - powiedziałam
- Wiesz.. Może zaraz dostanę w twarz, ale fajne masz cycki - powiedział uśmiechając sie. Tak jak mówił - dostał w twraz z "liścia".
- Dziękuję - powiedziałam dumna z siebie.
- Ej no teraz to może mi pomożesz wstać ? - spytał sarkastycznie
- Zastanowie się - powiedziałam siadjąc na ławce
- Ejj !
- No dobra - mruknęłam podnosząc się, a następnie jego. Ponownie zasiadłam obok Matta. Chris dołączył się do nas. Nie posiedziałam zbyt długo gdyż podszedł do nas kolejny chłopak.
- Hej. Pojeździsz ze mną ? - spytał mnie
- Nie bardzo.. Nie potrafię - przyznałam
- Nauczę cię - powiedizał. Spojrzałam na chłopaków. Chris siedział z bananem na ryju.
- No idź - zachęcił Matt
- Jestem Max - przedstawił się
- Miley - również się przedstawiłam. Staneliśmy obok rampy. Chłopak dawał mi wskazówki co mam robić. Szło mi całkiem nieźle.
- Co nie, ze ma fajne te cycki ? - szepnął Chris do Matta
- Ej słyszałam to ! - krzyknęłam do chłopaka, a on zaczerwienił się i spuścił wzrok.
- No ma - odpowiedział mu również szeptem
- Ej serio głucha nie jestem ! - ponownie krzyknełam. On się tylko uśmiechnął. Po jakimś czasie byłam ju nieźle zmęczona.
- Moze pójdziemy się czegoś napić ? - zaproponował Max
- Jasne - odpowiedziałam.
- Ej chłopaki spotkamy się jutro ! - krzyknęłam do nich. Oni pokiwali głowami na znak że mnie słyszą. Odeszliśmy więc we dwoje......
____________________________________________________________
Przepraszam, miałam dodać wczoraj, ale jestem w totalnej załamce ! Jestem w rozsypce i mam podły nastrój ;(.. Wiem, ze nudny rozdział, ale następne 2 lub 3 takie zapewne będą. Nie wiem czemu tak mam ;( po prostu... Dziękuję za te 11 kometarzy ;** Jesteście najlepsze ;**
Tagi:
21
Po tych słowach myślałam, ze zaraz strzelę mu z liscia. Odepchnęłam go mocno i wyślizgnęłam się z wanny. Wzięłam bluzke z podłogi i zarzuciłam ja na mokry stanik.
- Powiedziałem coś nie tak ? - spytał jakby kurwa zdizwiony miałam ochotę mu jebnąc i nawrzeszczeć na niego. Emocje we mnie buzowały jak cola pod ciśnieniem.
- Ty w oglę siebie słyszysz ??!!!!!!! - wrzasnęłam, że aż mnei gardło zabolało
- Ej spokojnie..
- Ja mam być spokojna ?!!!!!!! - ponownie wydarłam się jak głupia.
- Kochanie..
- NIE MÓW DO MNIE KOCHANIE !!!! - teraz to aż sie zakrztusiłam. Po chwili w pokoju był już Sccoter, Usher, CHris, Chaz i Ryan.
- Co się dzieje? Czemu się tak drzecie ? - spytał spokojnie Sccot
- Spytaj się tego dupka ! - powiedziałam zdenrwowana. Byłam calutka mokra, a woda kapała ze mnie ciurkiem.
- Justin moze wytłumaczysz ? - powiedizał Usher nieco zły
- No miałem ochote na seks w wannie,a Miley się zdenerwowała - walnął prosto z mostu
- Ten idiota nazwał mnie łatwą dziwką i myśli, ze to nic - powiedziałam łzy płynęły mi po policzkach
- Miley więc czemu tak krzyczysz ? - spytał głupio Sccoter
- Czemu krzycze ?! Powiem ci czemu krzycze ! Bo mój chłopak myśli, że jestem jego dziwką - krzyknęłam wściekła
- To ty nie wiedziałaś, ze jesteś jego laską od tych spraw ? - spytał Sccoter./ Mnei zrobiło sie słabo. Spojrzałam na chłopaków którzy stali jak wryci..
- I wy wszyscy o tym wiedzieliście ?! Pieprz się sam Bieber ! - wykrzyczałam i zapłakana, cała mokra wybiegłam z pokoju. Przeszłam kawałek korytarza i tuż za zakrętem osunełam się po ścianie zostawiając na niej mokry ślad. Wybuchłam głośnym płaczem. Mam szczęscie, ze na tym piętrze jesteśmy tylko my.. Nie wiedziałam co mam teraz zrobić.. Byłam jego zabawką.. Jedno pytanei mnie męczy.. Czemu wyciągał mnie z tego burdelu ? Po co ? Tam sam płacił za to żebym była jego dziwką, a wtedy się nawet sprzeciwić nei mogłam.. Schowałam twarz w dłonie i nadal płakałam. Nie mam co zrobić ! Poczułam ciepło obok siebie..
- Kimkolwiek jesteś odejdź stąd ! - powiedziałam łykając słone łzy
- Miley ja przysięgam, że my nic o tym nie wiedzieliśmy - powiedział znajomy głos należacy do Ushera. Podniosłam wzrok. Okazało się, że nade mną stoją : Chaz, Chris, Ryan, a obok mnie siediz Usher.
- Wiedzieliście ! - nadal trzymałam swojego
- Justin powiedział nam tylko, że ma dla ciebie niespodziankę, a my myśleliśmy, ze on wtedy był obrażony żebyś potem sie dowiedziała, ale nie mieliśmy pojecia, ze on chciał cie no wiesz...- powiedział Ryan
- A Sccoter ? - spytałam już mniej zła na chłopaków
- On napewno to wymyślił razem z Justinem - stwierdził Chaz
- Chcę stąd wyjechać - powiedziałam cicho
- Miley wiesz, ze nie mozesz przynejmniej teraz - oznajmił Ush.
- Nie będę mieszkała z tym.. nawet nie wiem jak go nazwać - powiedziałam ponownie wybuchając płaczem
- Ej u nas jest jedno wolne łóżko ! - stwierdził Chris patrzac na reszte
- No widzisz będzie dobrze.. - pocieszał mnie Usher
- Nic nie będzie dobrze ! Kiedy będę mogła już stąd wyjechać ? - spytałam
- Dobra zróbmy tak jutro jest ten koncert.. Jakbyś dała rade to zatańczysz tam, a potem z samego rana pozwole ci wyjechać jeśli obiecasz, ze zostaniesz u mnei w domu - powiedział mój opiekun
- Zgoda, ale nie pójdę spać w tym stanie - powiedziałam spoglądając na siebie
- Pójdziemy po twoje rzeczy - powiedział Ryan spoglądajac na Chaza, który kiwnął głową na znak, ze się zgadza.
- Dziekuje wam...za wszystko - podziękowałam choć nie wiem za co
- Chłopaki mają pokój 302 a ja 303 więc będę niedaleko jak coś to przyhcodź nawet w nocy - powiedizał pocieszajac mnie Ush
- Czemu on mi to zrobił ? - spytałam cicho
- Widzisz zmienił się kiedy cię poznał myśleliśmy, ze będzie już wszystko dobrze jednak sama widzisz...- ponownie płacz
- Mamy twoje rzeczy - stwierdził bez entuzjazmu Chaz
- Dzięki - równie entuzjastycznie odpowiedziałam
***
Rano obudziłm się w okropnym humorze. Chłopaki już nie spali z ato siedzieli z grobowymi mianmi na lóżkach. Była totalna cisza. Podeszłam do mojej walizki i wyjęłam jakieś ciuchy.
- Cześć - powiedziałam w masakryczną chrypą. To chyba przez wczorajsze wrzaski i ten płacz... Weszłam do łazienki. Umyłam zęby nie patrząc w lustro. Wolałam uniknąć tego widoku. Weszłam pod prysznic i umyłam dokładnie sowje ciało i włosy. Wyszłam i owinęłam się ręcznikiem.. Nadszedł czas prawde.. Jak bardzo źle wyglądam.. Podeszłam niepewnie do lustra. Oczy mam jeszcze trochę napuchnięte, ale to znknie czyli nie jest, aż tak źle.. Wysuszyłam włosy i ubrana wyszłam z toalety. Oczy chłopaków skierowały się od razu na mnie. Otworzyli usta i nie wiem czemu się tak gapili.
- Ale laska...- stwierdził Chaz
- Gdzie ? - spytałam odwracjac się za siebie. Kurde jakaś psychiczna baba mnie podglądała czy jak ?!
- Wiesz co lepiej załóż bluzę, bo wygladasz zbyt seksownie - stwierdził Ryan
- O kim wy mówicie ?! - spytałam
- O tobie ! - powiedzieli równocześnie
- Ale nie zakłądaj bluzy ! Tak jest zajebiście niech Justin wie co straci i przy okazji mamy na co patrzeć - walną Chris
- Dzięki chłopaki - powiedziałam przytulając się do nich
- Jędrne masz te cycki - stwierdził Chris na co ja palnęłam go w łeb. W końcu zeszliśmy na snaidanie. Przy stoliku siedizał Justin. Od razu zrobiło mi się smutno i coś zakuło mnie w sercu. Spojrzął na mnie i przygryzł dolną wargę. Ja spojrząłam na niego z obrzydzeniem i poszłam w przeciwną stronę. Musze przyznać, ze wyglądam dzisiaj bosko... Usiedliśmy do osobnego stolika zmaówiliśmy śniadanie, a po chwili dołaczył do nas róznież Ush.
- Miley tak jak obiecałem będziesz mogła wyjechać jutro rano więc byłem właśnei w banku i tu masz swoją kartę na którą przelałem ci akse jak ci zabraknie to dzwoń - powiedział podajac mi kartę
- Dziękuję - powiedziałam z czymś na podobiznę uśmeichu
- A i jeszcze jedno będziesz musiała wrócić do szkoły - dodał
- Ej a mozemy też ?! - spytali chłopcy
- Chcecie ? - spytał ich zdziwiony
- Nie co wy nie pozwalam wam.. Macie sie tu dobrze bawić - powiedziałam
- Ej chcemy jechać z tobą
- Ale ja musze tam chodzić do szkoły - stwierdziałam
- To będzimey chodzić z tobą - pwoeidzieli. Ej w sumei to dobry pomysł.. Będę miała kogoś kto będzie mnei bronił przed głupimi komentarzami dotyczącymi wywiadu...
- Ja też bym pojechał z wami ale nie mogę - stwierdził Usher
- Szkoda.. - stwirdziałm
- No wiec jutro rano jedziemy ! - walnął zadowolony Chris
- Dobra teraz jedzcie, bo Miley musi mieć siłę na koncert - stwierdził mój opiekun zaczynając posiłek
NA KONCERCIE
- Dobra słuchajcie teraz będzie "Down to earth" więc wiecie jaki układ do tego mamy - spytał, a raczej stwierdził Bob - jeden z tancerzy
- Jasne - odpowiedzieliśmy churem
- Dobra 3,2,1....- w tym momencie wbiegliśmy na scenę tańcząc aktualny układ. To była już ostatnia piosenka. Justin porzegnał się z fanami i zaczęliśmy zchodzić ze sceny. Szłam w kierunku naszej garderoby, ale ktoś zatrzymał mnie łąpiac za nadgarstek.
- Wiesz, że i tak będziesz moja czy ci sie to podoba czy nie - syknął Bieber
- Skoro zależało ci tylko na jednym to po co wyciagałeś mnie od Jamesa ? - spytałam
- Bo media by się skapneły, ze na dziwnki chodze - powiedział arogancko. Wyrwałam swoja rękę i zła odeszłam od niego. Teraz mam dwóch psychicznych byłych.. Zajebiście. Weszłam do garderoby gdzie przebierały się dziewczyny. usiadłam zrezygnowana na ławce obok szafki.
- Co jest Mils ? - spytała Alex
- Nic - burknęłam zdejmując bluzkę. Owinęłam się ręcznikiem i zdjełam bieliznę. Poszłam pod prysznic i szybko się umyłam z potu. Wyszłam i ubrałam się w normalne ciuchy. Gotowa poszłam szukac Ushera i chłopaków. Wsiedliśmy wszyscy łacznie z panem gwiazdą do autokaru i pojechaliśmy do hotelu. Wszyscy jutro wyjeździaliśmy, ale w inne miejsca. Ja i chłopaki do LA, a Justin i ekipa chyba do Włoch czy gdzieś.. Usiadłam pomiedzy tancerzami. Czułam wrogie spojrzenie czekoladowookiego. Zajełam się jednak rozmową. Po 15 minutach byliśmy pod hotelem. Było ciemno jak w dupie, ale bez trudu i komplikacj doczłapałam się do hotelu.
Chłopaki pozwolili mi iść pierwszej się myć więc oczywiście tak zrobiłam. odświerzona i nieco zdołowana stratą chłopaka wyszłam z łazienki i zobacyzłam takich trzechco grzebali mi w rzeczach, a mianowicie oglądali sobie moje staniki...
- Yyyyy - zaciełam się
- O Miley wyszłaś już - powiedział zaczerwieniony Chris
- Mogę wiedzieć co wy robicie ?! - spytałam
- Yyy..
- Pakowlaismy cię ! - wymyślił Chaz
- Ale ja byłam spakowana - zauważyłam
- Ale było nie równo poukładane teraz jest lepiej - stwierdził uśmeichając się Ryan
- Okej powiedzmy, ze wam wierzę i, że to normalne..- powiedziałam - A teraz jakbyście mogli zostawić moją bieliznę to byłabym wam wdzięczna.. - dodałam
- Aa tak - powiedzieli uśmeichnieci i odeszli. Popatrzyłam na nich z lekkim fochem i położyłam się. Nieświadoma łza spłynęła po moim policzku gdy tylko przypomniałam sobie o Justinie. Nie byliśmy długo razem, ale ja go kochałam. On tewierdził tak samo niestety..kłamał.. A miało być tak cudownie.. Wszystko rozsypało się w pył.. Rozmyśłam jeszcze tak dość długo i nie mogłam zasnąć. W końcu po jakimś czasie wiercenia się i kręcenia usnęłam...
RANO
Obudizłam się w mega podłym nastroju. Chłopaków nie było w pokoju więc korzystając z okazji poszłam do łazienki biorąc ze sobą ubrania. Wykąpałam się, umyłam zęby itd... Wyszłam nadal w złym humorze i wyszłam z pokoju na śnaidanie. Przy stolikach nie widziałam Chrisa, Chaza i Ryana za to zauważyłam Justina, który patrzył na mnie jakby z pożądaniem. To jest chore ! W oddali zobacyzłam Ushera więc szybko się do neigo przysiadłam unikając wzroku bruneta.
- Cześć - powiedział krótko
- Cześć wiesz moze gdzie są chłopaki ? - spytałam
- Tak wyszli kupić bilety na lot do Los Angeles - odpowiedział
- Aha - powiedziałam obojętnie
- Coś się stało ? - spytał
- Justin.. - poiwedziałam cicho
- Jeste moim przyjecielem ale sądzę, ze zachował się jak.. - i tu się zaciął
- Debil, skończony pajac, idiota, bachor - zaczęłam wymieniać zła, ale mi przerwał..
- No niech będzie i tak - uśmiechnął się, mnei do śmeichu nie było łza spłynęła mi po policzku
- Ej no sory nie wiem jak mam cię pocieszyć - powiedział smutno
- I tak już dużo dla mnie zrobiłeś - odpowiedziałam ocierając policzek
* * *
Po skończonym śniadaniu udałam sie do pokoju gdzie stali chłopcy ubrani i gotowi z walizkami w rękach.
- Yyyy - zatkało mnie troche
- Zakładaj lepeij buty i zarzuć jakąś bluze bo piździ a zaraz wychodzimy - pośpieszył mnie Chris
- Yyyy..Okeeej - powiedziałam troche zmeiszana. Wzięlam do ręki trampki i zawiazałam je na nogach, do ręki złapałam bluzę i czym prędzej chciałam stad spierdolić.
- Ej tak wgl. to skąd moje rzeczy były na wierzchu? - pytałam podejrzliwie
- Ymm.. Nie czas na to wychodzimy ! - powiedział nieśmiało Chaz
- A moją walizkę gdzie wcięło ? - spytałam rozglądając sie
- Ja ją mam a teraz wychodzimy, bo mało czasu jest !
- Okej ale ja ją mogę wziasć..
- Miley !
- Dobra już.. - wkońcu postanowiłam wyjść z pomieszczenia. Tak jak chłopaki mówili pojechaliśmy na lonisko. Gdzie przebyliśmy te nudne i głupie odprawy. Byłam strasznie zdenrwowoana. Przechodząc przez bramkę coś zaczęło piszcześ.
- Musi pani zdjać wszystki metalowe elementy - powiedział ochroniarz zrobiłam minę "AYFKM ? "i zaczęłam zdejmować pokolei kolczyki, wisiorek, bransoletki itp. Trochę to potrwało ale jakoś wybrnęłam. Ledwo zdążyliśmy na ten samolot. usiedłam obok Ryana i wsadziłąm słuchawki do uszu. Pierwszy raz leciałam samolotem... Kiedy wyruszaliśmy w trasę wiec jeszcze się nie przyzwyczaiłam.. Nie długo po tym jak turbulęcje ustały po prostu odpłynełam....
____________________________________________________________
Dziękuje za wszystkie miłe komy ;** mam jeszcze mnóstwo pomysłów na to opowiadanie więc myślę, że będzie dość długie ;**
- Powiedziałem coś nie tak ? - spytał jakby kurwa zdizwiony miałam ochotę mu jebnąc i nawrzeszczeć na niego. Emocje we mnie buzowały jak cola pod ciśnieniem.
- Ty w oglę siebie słyszysz ??!!!!!!! - wrzasnęłam, że aż mnei gardło zabolało
- Ej spokojnie..
- Ja mam być spokojna ?!!!!!!! - ponownie wydarłam się jak głupia.
- Kochanie..
- NIE MÓW DO MNIE KOCHANIE !!!! - teraz to aż sie zakrztusiłam. Po chwili w pokoju był już Sccoter, Usher, CHris, Chaz i Ryan.
- Co się dzieje? Czemu się tak drzecie ? - spytał spokojnie Sccot
- Spytaj się tego dupka ! - powiedziałam zdenrwowana. Byłam calutka mokra, a woda kapała ze mnie ciurkiem.
- Justin moze wytłumaczysz ? - powiedizał Usher nieco zły
- No miałem ochote na seks w wannie,a Miley się zdenerwowała - walnął prosto z mostu
- Ten idiota nazwał mnie łatwą dziwką i myśli, ze to nic - powiedziałam łzy płynęły mi po policzkach
- Miley więc czemu tak krzyczysz ? - spytał głupio Sccoter
- Czemu krzycze ?! Powiem ci czemu krzycze ! Bo mój chłopak myśli, że jestem jego dziwką - krzyknęłam wściekła
- To ty nie wiedziałaś, ze jesteś jego laską od tych spraw ? - spytał Sccoter./ Mnei zrobiło sie słabo. Spojrzałam na chłopaków którzy stali jak wryci..
- I wy wszyscy o tym wiedzieliście ?! Pieprz się sam Bieber ! - wykrzyczałam i zapłakana, cała mokra wybiegłam z pokoju. Przeszłam kawałek korytarza i tuż za zakrętem osunełam się po ścianie zostawiając na niej mokry ślad. Wybuchłam głośnym płaczem. Mam szczęscie, ze na tym piętrze jesteśmy tylko my.. Nie wiedziałam co mam teraz zrobić.. Byłam jego zabawką.. Jedno pytanei mnie męczy.. Czemu wyciągał mnie z tego burdelu ? Po co ? Tam sam płacił za to żebym była jego dziwką, a wtedy się nawet sprzeciwić nei mogłam.. Schowałam twarz w dłonie i nadal płakałam. Nie mam co zrobić ! Poczułam ciepło obok siebie..
- Kimkolwiek jesteś odejdź stąd ! - powiedziałam łykając słone łzy
- Miley ja przysięgam, że my nic o tym nie wiedzieliśmy - powiedział znajomy głos należacy do Ushera. Podniosłam wzrok. Okazało się, że nade mną stoją : Chaz, Chris, Ryan, a obok mnie siediz Usher.
- Wiedzieliście ! - nadal trzymałam swojego
- Justin powiedział nam tylko, że ma dla ciebie niespodziankę, a my myśleliśmy, ze on wtedy był obrażony żebyś potem sie dowiedziała, ale nie mieliśmy pojecia, ze on chciał cie no wiesz...- powiedział Ryan
- A Sccoter ? - spytałam już mniej zła na chłopaków
- On napewno to wymyślił razem z Justinem - stwierdził Chaz
- Chcę stąd wyjechać - powiedziałam cicho
- Miley wiesz, ze nie mozesz przynejmniej teraz - oznajmił Ush.
- Nie będę mieszkała z tym.. nawet nie wiem jak go nazwać - powiedziałam ponownie wybuchając płaczem
- Ej u nas jest jedno wolne łóżko ! - stwierdził Chris patrzac na reszte
- No widzisz będzie dobrze.. - pocieszał mnie Usher
- Nic nie będzie dobrze ! Kiedy będę mogła już stąd wyjechać ? - spytałam
- Dobra zróbmy tak jutro jest ten koncert.. Jakbyś dała rade to zatańczysz tam, a potem z samego rana pozwole ci wyjechać jeśli obiecasz, ze zostaniesz u mnei w domu - powiedział mój opiekun
- Zgoda, ale nie pójdę spać w tym stanie - powiedziałam spoglądając na siebie
- Pójdziemy po twoje rzeczy - powiedział Ryan spoglądajac na Chaza, który kiwnął głową na znak, ze się zgadza.
- Dziekuje wam...za wszystko - podziękowałam choć nie wiem za co
- Chłopaki mają pokój 302 a ja 303 więc będę niedaleko jak coś to przyhcodź nawet w nocy - powiedizał pocieszajac mnie Ush
- Czemu on mi to zrobił ? - spytałam cicho
- Widzisz zmienił się kiedy cię poznał myśleliśmy, ze będzie już wszystko dobrze jednak sama widzisz...- ponownie płacz
- Mamy twoje rzeczy - stwierdził bez entuzjazmu Chaz
- Dzięki - równie entuzjastycznie odpowiedziałam
***
Rano obudziłm się w okropnym humorze. Chłopaki już nie spali z ato siedzieli z grobowymi mianmi na lóżkach. Była totalna cisza. Podeszłam do mojej walizki i wyjęłam jakieś ciuchy.
- Cześć - powiedziałam w masakryczną chrypą. To chyba przez wczorajsze wrzaski i ten płacz... Weszłam do łazienki. Umyłam zęby nie patrząc w lustro. Wolałam uniknąć tego widoku. Weszłam pod prysznic i umyłam dokładnie sowje ciało i włosy. Wyszłam i owinęłam się ręcznikiem.. Nadszedł czas prawde.. Jak bardzo źle wyglądam.. Podeszłam niepewnie do lustra. Oczy mam jeszcze trochę napuchnięte, ale to znknie czyli nie jest, aż tak źle.. Wysuszyłam włosy i ubrana wyszłam z toalety. Oczy chłopaków skierowały się od razu na mnie. Otworzyli usta i nie wiem czemu się tak gapili.
- Ale laska...- stwierdził Chaz
- Gdzie ? - spytałam odwracjac się za siebie. Kurde jakaś psychiczna baba mnie podglądała czy jak ?!
- Wiesz co lepiej załóż bluzę, bo wygladasz zbyt seksownie - stwierdził Ryan
- O kim wy mówicie ?! - spytałam
- O tobie ! - powiedzieli równocześnie
- Ale nie zakłądaj bluzy ! Tak jest zajebiście niech Justin wie co straci i przy okazji mamy na co patrzeć - walną Chris
- Dzięki chłopaki - powiedziałam przytulając się do nich
- Jędrne masz te cycki - stwierdził Chris na co ja palnęłam go w łeb. W końcu zeszliśmy na snaidanie. Przy stoliku siedizał Justin. Od razu zrobiło mi się smutno i coś zakuło mnie w sercu. Spojrzął na mnie i przygryzł dolną wargę. Ja spojrząłam na niego z obrzydzeniem i poszłam w przeciwną stronę. Musze przyznać, ze wyglądam dzisiaj bosko... Usiedliśmy do osobnego stolika zmaówiliśmy śniadanie, a po chwili dołaczył do nas róznież Ush.
- Miley tak jak obiecałem będziesz mogła wyjechać jutro rano więc byłem właśnei w banku i tu masz swoją kartę na którą przelałem ci akse jak ci zabraknie to dzwoń - powiedział podajac mi kartę
- Dziękuję - powiedziałam z czymś na podobiznę uśmeichu
- A i jeszcze jedno będziesz musiała wrócić do szkoły - dodał
- Ej a mozemy też ?! - spytali chłopcy
- Chcecie ? - spytał ich zdziwiony
- Nie co wy nie pozwalam wam.. Macie sie tu dobrze bawić - powiedziałam
- Ej chcemy jechać z tobą
- Ale ja musze tam chodzić do szkoły - stwierdziałam
- To będzimey chodzić z tobą - pwoeidzieli. Ej w sumei to dobry pomysł.. Będę miała kogoś kto będzie mnei bronił przed głupimi komentarzami dotyczącymi wywiadu...
- Ja też bym pojechał z wami ale nie mogę - stwierdził Usher
- Szkoda.. - stwirdziałm
- No wiec jutro rano jedziemy ! - walnął zadowolony Chris
- Dobra teraz jedzcie, bo Miley musi mieć siłę na koncert - stwierdził mój opiekun zaczynając posiłek
NA KONCERCIE
- Dobra słuchajcie teraz będzie "Down to earth" więc wiecie jaki układ do tego mamy - spytał, a raczej stwierdził Bob - jeden z tancerzy
- Jasne - odpowiedzieliśmy churem
- Dobra 3,2,1....- w tym momencie wbiegliśmy na scenę tańcząc aktualny układ. To była już ostatnia piosenka. Justin porzegnał się z fanami i zaczęliśmy zchodzić ze sceny. Szłam w kierunku naszej garderoby, ale ktoś zatrzymał mnie łąpiac za nadgarstek.
- Wiesz, że i tak będziesz moja czy ci sie to podoba czy nie - syknął Bieber
- Skoro zależało ci tylko na jednym to po co wyciagałeś mnie od Jamesa ? - spytałam
- Bo media by się skapneły, ze na dziwnki chodze - powiedział arogancko. Wyrwałam swoja rękę i zła odeszłam od niego. Teraz mam dwóch psychicznych byłych.. Zajebiście. Weszłam do garderoby gdzie przebierały się dziewczyny. usiadłam zrezygnowana na ławce obok szafki.
- Co jest Mils ? - spytała Alex
- Nic - burknęłam zdejmując bluzkę. Owinęłam się ręcznikiem i zdjełam bieliznę. Poszłam pod prysznic i szybko się umyłam z potu. Wyszłam i ubrałam się w normalne ciuchy. Gotowa poszłam szukac Ushera i chłopaków. Wsiedliśmy wszyscy łacznie z panem gwiazdą do autokaru i pojechaliśmy do hotelu. Wszyscy jutro wyjeździaliśmy, ale w inne miejsca. Ja i chłopaki do LA, a Justin i ekipa chyba do Włoch czy gdzieś.. Usiadłam pomiedzy tancerzami. Czułam wrogie spojrzenie czekoladowookiego. Zajełam się jednak rozmową. Po 15 minutach byliśmy pod hotelem. Było ciemno jak w dupie, ale bez trudu i komplikacj doczłapałam się do hotelu.
Chłopaki pozwolili mi iść pierwszej się myć więc oczywiście tak zrobiłam. odświerzona i nieco zdołowana stratą chłopaka wyszłam z łazienki i zobacyzłam takich trzechco grzebali mi w rzeczach, a mianowicie oglądali sobie moje staniki...
- Yyyyy - zaciełam się
- O Miley wyszłaś już - powiedział zaczerwieniony Chris
- Mogę wiedzieć co wy robicie ?! - spytałam
- Yyy..
- Pakowlaismy cię ! - wymyślił Chaz
- Ale ja byłam spakowana - zauważyłam
- Ale było nie równo poukładane teraz jest lepiej - stwierdził uśmeichając się Ryan
- Okej powiedzmy, ze wam wierzę i, że to normalne..- powiedziałam - A teraz jakbyście mogli zostawić moją bieliznę to byłabym wam wdzięczna.. - dodałam
- Aa tak - powiedzieli uśmeichnieci i odeszli. Popatrzyłam na nich z lekkim fochem i położyłam się. Nieświadoma łza spłynęła po moim policzku gdy tylko przypomniałam sobie o Justinie. Nie byliśmy długo razem, ale ja go kochałam. On tewierdził tak samo niestety..kłamał.. A miało być tak cudownie.. Wszystko rozsypało się w pył.. Rozmyśłam jeszcze tak dość długo i nie mogłam zasnąć. W końcu po jakimś czasie wiercenia się i kręcenia usnęłam...
RANO
Obudizłam się w mega podłym nastroju. Chłopaków nie było w pokoju więc korzystając z okazji poszłam do łazienki biorąc ze sobą ubrania. Wykąpałam się, umyłam zęby itd... Wyszłam nadal w złym humorze i wyszłam z pokoju na śnaidanie. Przy stolikach nie widziałam Chrisa, Chaza i Ryana za to zauważyłam Justina, który patrzył na mnie jakby z pożądaniem. To jest chore ! W oddali zobacyzłam Ushera więc szybko się do neigo przysiadłam unikając wzroku bruneta.
- Cześć - powiedział krótko
- Cześć wiesz moze gdzie są chłopaki ? - spytałam
- Tak wyszli kupić bilety na lot do Los Angeles - odpowiedział
- Aha - powiedziałam obojętnie
- Coś się stało ? - spytał
- Justin.. - poiwedziałam cicho
- Jeste moim przyjecielem ale sądzę, ze zachował się jak.. - i tu się zaciął
- Debil, skończony pajac, idiota, bachor - zaczęłam wymieniać zła, ale mi przerwał..
- No niech będzie i tak - uśmiechnął się, mnei do śmeichu nie było łza spłynęła mi po policzku
- Ej no sory nie wiem jak mam cię pocieszyć - powiedział smutno
- I tak już dużo dla mnie zrobiłeś - odpowiedziałam ocierając policzek
* * *
Po skończonym śniadaniu udałam sie do pokoju gdzie stali chłopcy ubrani i gotowi z walizkami w rękach.
- Yyyy - zatkało mnie troche
- Zakładaj lepeij buty i zarzuć jakąś bluze bo piździ a zaraz wychodzimy - pośpieszył mnie Chris
- Yyyy..Okeeej - powiedziałam troche zmeiszana. Wzięlam do ręki trampki i zawiazałam je na nogach, do ręki złapałam bluzę i czym prędzej chciałam stad spierdolić.
- Ej tak wgl. to skąd moje rzeczy były na wierzchu? - pytałam podejrzliwie
- Ymm.. Nie czas na to wychodzimy ! - powiedział nieśmiało Chaz
- A moją walizkę gdzie wcięło ? - spytałam rozglądając sie
- Ja ją mam a teraz wychodzimy, bo mało czasu jest !
- Okej ale ja ją mogę wziasć..
- Miley !
- Dobra już.. - wkońcu postanowiłam wyjść z pomieszczenia. Tak jak chłopaki mówili pojechaliśmy na lonisko. Gdzie przebyliśmy te nudne i głupie odprawy. Byłam strasznie zdenrwowoana. Przechodząc przez bramkę coś zaczęło piszcześ.
- Musi pani zdjać wszystki metalowe elementy - powiedział ochroniarz zrobiłam minę "AYFKM ? "i zaczęłam zdejmować pokolei kolczyki, wisiorek, bransoletki itp. Trochę to potrwało ale jakoś wybrnęłam. Ledwo zdążyliśmy na ten samolot. usiedłam obok Ryana i wsadziłąm słuchawki do uszu. Pierwszy raz leciałam samolotem... Kiedy wyruszaliśmy w trasę wiec jeszcze się nie przyzwyczaiłam.. Nie długo po tym jak turbulęcje ustały po prostu odpłynełam....
____________________________________________________________
Dziękuje za wszystkie miłe komy ;** mam jeszcze mnóstwo pomysłów na to opowiadanie więc myślę, że będzie dość długie ;**
Tagi:
20
Zimny wiatr dmuchnął w moją stronę. Był wyjątkowo chłodny. Założyłam kaptur na glowę, zeby włosy nie zachodziły mi na twarz. Siedziałam tak tępo patrzac się w moje buty. W oddali zobaczyłam chłopaka zmierzającego w tę stronę. Nie musi to oznaczać, że idzie do mnie. Przypatrywałam się mu i miałam ochotę podejść i przyjrzeć się, a jednocześnie odejść zeby mnie nie widział. Jednak siedziałam spoglądając na postać. Chłopak był już praktycznie przedemną. Nie znałam go jednak jego twarz wydała się dziwnie znajoma. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął. Rysy jego twarzy były zasłonięte dużym kapturem. Wstałam idc prosto przed siebie czyli prosto na chłopaka. W ostatniej chwili wyminęłam go i przyśpieszyłam kroku. Odwróciłam się jeszcze, aby wiedzieć czy on także się obejrzał. Patrzył na mnie. Było w nim coś interesującego co nakazywało mi patrzeć i nie odchodzić dalej. Odwróciłam się i odchodziłam coraz dalej. Teraz byłam spowrotem w punkcie wyjścia czyli pod hotelem. W mojej pamięci została zasłonięta znajoma mi twarz. Chociaż widziałam tylko jego oczy to wiem, że to spojrzenie niebieskimi tęczówkami widziałam już nie raz. Myślałam o nim i próbowałam sobie przypomnieć spojrzenie jakim patrzył na mnie ten chłopak. Niestety nie potrafię sobie przypomnieć. Wchodząc do hotelowego holu próbowałam zająć myslami coś innego. Rozejrzałam się dookoła szukając znajomej twarzy Justina tu o na pewno nie ma. Weszłam więc do windy. Byłam w niej sama. Winda dojechała na moje pientro otwierajac przedemną drzwi. Skierowałam się od razu do pokoju, z którego poprzednim razem uciekłam. Weszłam do środka i zobaczyłam tam Justina stojącego przy drzwiach balkonowych. Zamknęłam za sobą drzwi zostawaiając przy tym specyficzny odgłos. Chłopak odwrócił się, a na jego twarzy od razu zawitał uśmiech. Zdziwiła mnie ta nagła zmiana nastroju. Chłopak podszedł do mnie i objął w tali.
- Gdzie byłaś ? - sytałam zmartwiony
- Raczej gdzie byłeś ty i czemu byłeś na mnie obrażony ?! - spytałam zbulwersowana
- Sccoter chciał omówić dokładnie koncert i byliśmy obejrzeć miejsce - skłamał
- A czemu byłeś na mnie fochnięty ? - pytałam dalej
- No co ty ja ? Na ciebie ? Nigdy ! - mówił dalej
- Dobra powiedzmy.. - rzuciłam obojętnie. Chłopaka zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie. Odwzajemniłam pocałunek. Byłam pewna, że on jest tym jedynym, którego będę kochać do końca życia..czułam to.
- Masz ochotę gdzieś wyjść ? - spytał
- W sumie czemu nie - odpowiedziałam uśmeichnięta. Chłopak złapał mnie za rękę i wyszliśmy z hotelu. Postanowiliśmy pojechać razem do kina. Wsiadłam do samochodu, a Justin obok mnie na miejscu kierowcy. Przyjeżdżaliśmy obo ławki, na której siedziałam niedawno. Przypomniał mi się chłopak, którego widziałam. To spojrzenie niby mi obce jednak znajome.
- Miley jesteś tam ? - spytał rozbawiony Biebs
- Przepraszam zamyśliłam się - odpowiedziałam
- Jesteśmy na miejscu - zakomunikował wysiadajac z auta podszedł do moich drzwi i otworzył je przede mną. Złapaliśmy się za ręce i weszliśmy do budynku. Justin gadał chwilę z babką i wońcu udało nam się dostać na salę, która była wielka i było na niej pełno ludzi. Usiedliśmy na końcu. Miałam nadzieję, że nikt nie skapnie się o obecności Justina tutaj. Film okazał się nieco strasznym horrorem.
- Ja pierdole - skomentowałam krótko
- Oj co ty nie było źle - powiedział
- To jest nie ludzkie ! - powiediząłam zasłaniając oczy. No cóż właśnie na ekranie był jaiś gościu co wyprówał swojej dziewczynie wnętrzności i miał z tego powodu zaciesz. Wtuliłam sie w chłopaka. Nigdy wiecej nie pozwolę mu wybierać filmu.
- Justin wyjdźmy stąd - powiedziałam chłopakowi cichutko na ucho.
- TO JUSTIN BIEBER !!! - wrzasneła na całe kino jakaś laska. Wszyscy na sali odwrócili się w naszą stronę. Bieber wziął mnie z arękę i szybko wybiegliśmy na korytarz. Ja z zacieszem na twarz patrzyłam na JB.
- Czemu się tak uśmeichasz ? - spytał
- Bo chciałam wyjść - powiedziała - Wiesz, że nie powinniśmy wychodzić z sali to twoi fani - dodałam
- Masz rację, ale chciałem ten czas spędzić z tobą - przyznał
- Chodź będzie dobrze wynagrodzisz mi to jakoś - powiedziałam ciągnąc chłopaka na sale
- JUSTIN !! - wnów ktoś się wydarł. Ochroniarze ledwo dawali radę.
- Cześć - przywitał się Biebs z uśmeichem a na sali rozległy się piski..
- Mam nadizję, ze spotkamy sie jutro na koncercie, bo teraz musze iść miłego oglądania - powiedział wychodząc ze mną za ręke.
- Jutro ?! - spytałam zdziwiona myślałam, ze koncert jest za 2 dni
- Tak jutro coś nei tak ? - spytał
- Nie..nic - powiedziałam nieco zdezorientowana
- A co myślałaś ? - spytał obejmując mnie ręką w pasie
- Myślałam, ze za 2 dni - przyzanłam
- Za 2 dni już nas tu nie będzie - powiedział co ponownie mnie zszokowało. Jesteśmy tutaj pierwszy dzień..
- Nie mieliśmy być tutaj tydzień ? - spytałam.
- Nie - odpowiedział zdziwiony moim pytaniem
- Dobra to ja musiałam coś pomylić - powiedział uśmeichnięta
- Jutro koncert, a po koncercie jedizemy dalej - dodał
- Okej to teraz chodź do hotelu, bo jestem padnięta... Doszliśmy do samochodu i pojechaliśmy pod hotel. Szliśmy korytarzem, doszliśmy do naszego pokoju. Justin otworzył drzwi, które następnie zamknął za nami.
- Ja idę pierwsza sie myć ! - zaklepałam na co Justin tajemniczo poruszył brwiami nie wiem o co mu chodzi.. Weszłam od razu do tej toalety i odkręciłam wodę w wannie i zostawiłąm niech se leci. Wyszłam jeszcze na chwilę z łazienki i zobacyzłam mojego sexi xhłopaka w samych bokserkach. Podszedł do mnie i zaczął całować. Włożyszł ręce pod moją bluzkę. Wiedziałam, że on po raz kolejny prowadzi do jednego. Nie chcę się śpeiszyć... Chciałam powiedzieć żeby przystał. Odepchnęłam go delikatnie na co on wziął mnie na ręce i podążał do łazienki. Wrzucił mnie do wanny i zaraz wszedł sam do niej. Położył się nademną i nadal całował. Zdążył ściagnąć moją koszulkę.
- Justin ja chce żeby ansz pierwszy raz był wyjatkowy, nie jestem jeszcze gotowa - powiedziałam przerywając pocałunki
- Myślałem, że jak byłaś dziwką to łatwa będziesz.....
- Gdzie byłaś ? - sytałam zmartwiony
- Raczej gdzie byłeś ty i czemu byłeś na mnie obrażony ?! - spytałam zbulwersowana
- Sccoter chciał omówić dokładnie koncert i byliśmy obejrzeć miejsce - skłamał
- A czemu byłeś na mnie fochnięty ? - pytałam dalej
- No co ty ja ? Na ciebie ? Nigdy ! - mówił dalej
- Dobra powiedzmy.. - rzuciłam obojętnie. Chłopaka zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie. Odwzajemniłam pocałunek. Byłam pewna, że on jest tym jedynym, którego będę kochać do końca życia..czułam to.
- Masz ochotę gdzieś wyjść ? - spytał
- W sumie czemu nie - odpowiedziałam uśmeichnięta. Chłopak złapał mnie za rękę i wyszliśmy z hotelu. Postanowiliśmy pojechać razem do kina. Wsiadłam do samochodu, a Justin obok mnie na miejscu kierowcy. Przyjeżdżaliśmy obo ławki, na której siedziałam niedawno. Przypomniał mi się chłopak, którego widziałam. To spojrzenie niby mi obce jednak znajome.
- Miley jesteś tam ? - spytał rozbawiony Biebs
- Przepraszam zamyśliłam się - odpowiedziałam
- Jesteśmy na miejscu - zakomunikował wysiadajac z auta podszedł do moich drzwi i otworzył je przede mną. Złapaliśmy się za ręce i weszliśmy do budynku. Justin gadał chwilę z babką i wońcu udało nam się dostać na salę, która była wielka i było na niej pełno ludzi. Usiedliśmy na końcu. Miałam nadzieję, że nikt nie skapnie się o obecności Justina tutaj. Film okazał się nieco strasznym horrorem.
- Ja pierdole - skomentowałam krótko
- Oj co ty nie było źle - powiedział
- To jest nie ludzkie ! - powiediząłam zasłaniając oczy. No cóż właśnie na ekranie był jaiś gościu co wyprówał swojej dziewczynie wnętrzności i miał z tego powodu zaciesz. Wtuliłam sie w chłopaka. Nigdy wiecej nie pozwolę mu wybierać filmu.
- Justin wyjdźmy stąd - powiedziałam chłopakowi cichutko na ucho.
- TO JUSTIN BIEBER !!! - wrzasneła na całe kino jakaś laska. Wszyscy na sali odwrócili się w naszą stronę. Bieber wziął mnie z arękę i szybko wybiegliśmy na korytarz. Ja z zacieszem na twarz patrzyłam na JB.
- Czemu się tak uśmeichasz ? - spytał
- Bo chciałam wyjść - powiedziała - Wiesz, że nie powinniśmy wychodzić z sali to twoi fani - dodałam
- Masz rację, ale chciałem ten czas spędzić z tobą - przyznał
- Chodź będzie dobrze wynagrodzisz mi to jakoś - powiedziałam ciągnąc chłopaka na sale
- JUSTIN !! - wnów ktoś się wydarł. Ochroniarze ledwo dawali radę.
- Cześć - przywitał się Biebs z uśmeichem a na sali rozległy się piski..
- Mam nadizję, ze spotkamy sie jutro na koncercie, bo teraz musze iść miłego oglądania - powiedział wychodząc ze mną za ręke.
- Jutro ?! - spytałam zdziwiona myślałam, ze koncert jest za 2 dni
- Tak jutro coś nei tak ? - spytał
- Nie..nic - powiedziałam nieco zdezorientowana
- A co myślałaś ? - spytał obejmując mnie ręką w pasie
- Myślałam, ze za 2 dni - przyzanłam
- Za 2 dni już nas tu nie będzie - powiedział co ponownie mnie zszokowało. Jesteśmy tutaj pierwszy dzień..
- Nie mieliśmy być tutaj tydzień ? - spytałam.
- Nie - odpowiedział zdziwiony moim pytaniem
- Dobra to ja musiałam coś pomylić - powiedział uśmeichnięta
- Jutro koncert, a po koncercie jedizemy dalej - dodał
- Okej to teraz chodź do hotelu, bo jestem padnięta... Doszliśmy do samochodu i pojechaliśmy pod hotel. Szliśmy korytarzem, doszliśmy do naszego pokoju. Justin otworzył drzwi, które następnie zamknął za nami.
- Ja idę pierwsza sie myć ! - zaklepałam na co Justin tajemniczo poruszył brwiami nie wiem o co mu chodzi.. Weszłam od razu do tej toalety i odkręciłam wodę w wannie i zostawiłąm niech se leci. Wyszłam jeszcze na chwilę z łazienki i zobacyzłam mojego sexi xhłopaka w samych bokserkach. Podszedł do mnie i zaczął całować. Włożyszł ręce pod moją bluzkę. Wiedziałam, że on po raz kolejny prowadzi do jednego. Nie chcę się śpeiszyć... Chciałam powiedzieć żeby przystał. Odepchnęłam go delikatnie na co on wziął mnie na ręce i podążał do łazienki. Wrzucił mnie do wanny i zaraz wszedł sam do niej. Położył się nademną i nadal całował. Zdążył ściagnąć moją koszulkę.
- Justin ja chce żeby ansz pierwszy raz był wyjatkowy, nie jestem jeszcze gotowa - powiedziałam przerywając pocałunki
- Myślałem, że jak byłaś dziwką to łatwa będziesz.....
Tagi:
19
Czekałam pod hotelem, aż zjawił się Usher.
- Cześć mała, co jest - spytał widząc moją minę
- Nie wiem - odpowiedziałam - równie obojętnie jak i Justin
- Chodzi o Justina ? - spytał zmartwiony
- O niego i Sccota.. Coś ukrywają, a Jus siedzi obrażony nie wiem czemu... - opowiedziałam smutno. Ush wydawał się jakby wiedział o co chodzi, ale i tak by mi nie powiedział.
- Ale coś ci powiedział ? - spytał zaciekawiony
- Że może i Sccoter miał racje tylko ja nie wiem z czym - dokończyłam. Po minie opiekuna widać było, ze wiedział o co chodzi i był lekko zdenrwowany.
- Ma swoje humory przejdze mu - powiedział bez przekonania . Wiedziałam, ze on też coś ukrywa. Wsiedliśmy do samochodu i podjechaliśmy pod dużą halę, na której Biebs ma mieć koncert. Weszlismy na scenę gdzie czakała ekipa tancerzy. Przy nich czuję się jak dziecko, które patrzy i moze jedynie podziwiać i marzyć żeby też tak kiedyś umieć.
- Pokażcie jej kroki sądzę, ze szybko załapie - powiedział na odchodne i wyszedł
* * * * *
Po całym treningu byłam zmęczona więc w hotelu marzyłam, żeby paść na łóżko i nie wstawać do rana. Otworzyłam drzwi kartą i popchnęłam delikatnie. Mój chłopak leżał twarzą zanurzoną głąboko w poduszce. Położyłam się obok niego i objęłam ręką.
- Kochanie co jest ? - spytałam zmartwiona, nie usłyszałam odpowiedzi - Justin... - wołałam imię chłopaka czekając na odpowiedź. Kurde co jest on zasnął czy jak ? Zdjęłam bluzę i położyłam na szafce obok. Leżałam koło chłopaka z dobre pół godziny, aż wreszcie ten się ruszył. Wstał, poprawił włosy w lustrze i wyszedł bez słowa. Czy ja coś zrobiłam nie tak? Ej no.. Poszłam zaraz za chłopakiem, który widocznie szdł w stronę pokoju Sccotera.. Kurde.. Znów te kobiece geny.. Stanęłam więc tak żeby mnie nie widzilei. Troche to głupie, że muszę podsłuchiwać własnego chłopaka, ale co mam zrobić kiedy ona jest na mnie obrażony i nie chce ze mna gadać ?
J- hej musimy pogadać
S- wchodź
J - nie, nie tutaj jedźmy pod hale
S- po co tak daleko ?
J- Sccot..
S- dobra jedźmy
Na tym skończyło się, ponieważ oni wychodzili więc musiałam zmykać do pokoju. Strasznie mi głupio.. Czuję się jakoś tak źle.. Opadłam bezradnie na łóżko. Przecież nie będę jechała za nimi.. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Moze to Justin ! Podniosłam się szybko i otworzyłam. W drzwiach stał Christian, Chaz i Ryan.
- Sieema !! - wydarli się na pół hotelu na raz
- Cześć - odpowiedziałam niepewnie
- Właczaj tv i przygotuj dużo miejsca - polecił Chaz
- Okej. Ale czy ja o czymś nie wiem ? - spytałam zdezorientowana
- Słuchaj mamy żelki, chipsy, cole i mnóstwo filmów więc przyszliśmy do ciebie - powiedział z naciskiem na słowo 'żelki' Chris
- Dobra włazić - powiedziałam zmykając za nimi drzwi
- Ej, a Justina nie ma ? - spytał Ryan
- Nie.. Nie ma wyszedł gdzieś ogółem jest na mnei fochnięty moze wiecie co chodzi ? - spytałam, a chłopaki jakby zdrętwieli
- Niee..my nic nie wieemy - powiedział przeciągając każde słowo i odwracając wzrok Chaz, a reszta pokiwała tylko przecząco głowami. Suuper czyli wszyscy wiedzą i nikt mi nie powie.. Zajebiście.. Rozsiedliśmy się na łóżku i zaczęliśmy oglądać jakiś horror. Nagle do pokoju wpadł wściekły Usher.
- Nie zabijaj !! - wydarł się Chris
- Wy tu sobie filmy oglądacie,a ja się tam nudze ?! - spytał wkurwiony - zróbcie miejsce - dodał już zadowolony rzucając się na łóżko
- Ej a gdzie Justin ? - znów to samo pytanie
- Usher ! - syknął do niego Ryan
- No więc co oglądamy ? - spytał zmieniając temat
- Ludzie co wy przede mną ukrywacie ?! - spytałam zła i smutna jednocześnie
- Miley.. O czym tymówisz ? - mówił przez wymuszony uśmiech Chaz
- Chris...? - spojrzałam na chłopaka myśląc, ze on może mi powie
- Miley ale my nic nie ukrywamy - powiedział również wymuszając uśmiech
- Chłopaki prosze was - powiedziałam załamujacym głosem, a oni odwrócili wzrok, spojrzałam na nich
- Milczenie jednak boli bardziej niż prawda - powiedziałam wychodząc wkurwiona. Jestem typem osoby, która woli jednak zwierzyć się komuś, bo to mi pomaga. Kiedy mieszkałam z rodzicami w Polsce miałam przyjaciółkę, której zawsze wszystko mówiłam, byłam z nią zawsze szczera. Brakuje mi jej. Brakuje mi rodziców.. Został mi mój brat, który jednak zaginął rok przed wypadkiem rodziców. Teraz mam cudownego chłopaka, który ma aktualnie mnie gdzieś... Ale mogło być gorzej prawda ? Szłam nadal zła i smutna korytarzem nie wiedziałam dokąd mam iść. Odwróciłam się i zobaczyłam Chrisa biegnącego w moją stronę. Szybko podbiegłam do windy i nacisnęłam guzik. Zdążyłam ruszyć zanim on mnie dogonił. Nie wiedziałam dokąd mam iść. W sumei jeszcze miasta nie zwiedzałam.. Kobieca intuicja podpowiada mi, aby iść w lewo. Popatrzyłam jeszcze w stronę okien hotelowych i odeszłam. Doszłam do ławki przy, której nie było ulicy, a jedynie mała wąska ścieżka. Usiadłam na niej i poprawiłam bluzę. Zaczęłam rozmyślać. Czemu Justin się tak zachował? Czuję, że niedługo się dowiem i nic z tego dobrego nie będzie...
- Cześć mała, co jest - spytał widząc moją minę
- Nie wiem - odpowiedziałam - równie obojętnie jak i Justin
- Chodzi o Justina ? - spytał zmartwiony
- O niego i Sccota.. Coś ukrywają, a Jus siedzi obrażony nie wiem czemu... - opowiedziałam smutno. Ush wydawał się jakby wiedział o co chodzi, ale i tak by mi nie powiedział.
- Ale coś ci powiedział ? - spytał zaciekawiony
- Że może i Sccoter miał racje tylko ja nie wiem z czym - dokończyłam. Po minie opiekuna widać było, ze wiedział o co chodzi i był lekko zdenrwowany.
- Ma swoje humory przejdze mu - powiedział bez przekonania . Wiedziałam, ze on też coś ukrywa. Wsiedliśmy do samochodu i podjechaliśmy pod dużą halę, na której Biebs ma mieć koncert. Weszlismy na scenę gdzie czakała ekipa tancerzy. Przy nich czuję się jak dziecko, które patrzy i moze jedynie podziwiać i marzyć żeby też tak kiedyś umieć.
- Pokażcie jej kroki sądzę, ze szybko załapie - powiedział na odchodne i wyszedł
* * * * *
Po całym treningu byłam zmęczona więc w hotelu marzyłam, żeby paść na łóżko i nie wstawać do rana. Otworzyłam drzwi kartą i popchnęłam delikatnie. Mój chłopak leżał twarzą zanurzoną głąboko w poduszce. Położyłam się obok niego i objęłam ręką.
- Kochanie co jest ? - spytałam zmartwiona, nie usłyszałam odpowiedzi - Justin... - wołałam imię chłopaka czekając na odpowiedź. Kurde co jest on zasnął czy jak ? Zdjęłam bluzę i położyłam na szafce obok. Leżałam koło chłopaka z dobre pół godziny, aż wreszcie ten się ruszył. Wstał, poprawił włosy w lustrze i wyszedł bez słowa. Czy ja coś zrobiłam nie tak? Ej no.. Poszłam zaraz za chłopakiem, który widocznie szdł w stronę pokoju Sccotera.. Kurde.. Znów te kobiece geny.. Stanęłam więc tak żeby mnie nie widzilei. Troche to głupie, że muszę podsłuchiwać własnego chłopaka, ale co mam zrobić kiedy ona jest na mnie obrażony i nie chce ze mna gadać ?
J- hej musimy pogadać
S- wchodź
J - nie, nie tutaj jedźmy pod hale
S- po co tak daleko ?
J- Sccot..
S- dobra jedźmy
Na tym skończyło się, ponieważ oni wychodzili więc musiałam zmykać do pokoju. Strasznie mi głupio.. Czuję się jakoś tak źle.. Opadłam bezradnie na łóżko. Przecież nie będę jechała za nimi.. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Moze to Justin ! Podniosłam się szybko i otworzyłam. W drzwiach stał Christian, Chaz i Ryan.
- Sieema !! - wydarli się na pół hotelu na raz
- Cześć - odpowiedziałam niepewnie
- Właczaj tv i przygotuj dużo miejsca - polecił Chaz
- Okej. Ale czy ja o czymś nie wiem ? - spytałam zdezorientowana
- Słuchaj mamy żelki, chipsy, cole i mnóstwo filmów więc przyszliśmy do ciebie - powiedział z naciskiem na słowo 'żelki' Chris
- Dobra włazić - powiedziałam zmykając za nimi drzwi
- Ej, a Justina nie ma ? - spytał Ryan
- Nie.. Nie ma wyszedł gdzieś ogółem jest na mnei fochnięty moze wiecie co chodzi ? - spytałam, a chłopaki jakby zdrętwieli
- Niee..my nic nie wieemy - powiedział przeciągając każde słowo i odwracając wzrok Chaz, a reszta pokiwała tylko przecząco głowami. Suuper czyli wszyscy wiedzą i nikt mi nie powie.. Zajebiście.. Rozsiedliśmy się na łóżku i zaczęliśmy oglądać jakiś horror. Nagle do pokoju wpadł wściekły Usher.
- Nie zabijaj !! - wydarł się Chris
- Wy tu sobie filmy oglądacie,a ja się tam nudze ?! - spytał wkurwiony - zróbcie miejsce - dodał już zadowolony rzucając się na łóżko
- Ej a gdzie Justin ? - znów to samo pytanie
- Usher ! - syknął do niego Ryan
- No więc co oglądamy ? - spytał zmieniając temat
- Ludzie co wy przede mną ukrywacie ?! - spytałam zła i smutna jednocześnie
- Miley.. O czym tymówisz ? - mówił przez wymuszony uśmiech Chaz
- Chris...? - spojrzałam na chłopaka myśląc, ze on może mi powie
- Miley ale my nic nie ukrywamy - powiedział również wymuszając uśmiech
- Chłopaki prosze was - powiedziałam załamujacym głosem, a oni odwrócili wzrok, spojrzałam na nich
- Milczenie jednak boli bardziej niż prawda - powiedziałam wychodząc wkurwiona. Jestem typem osoby, która woli jednak zwierzyć się komuś, bo to mi pomaga. Kiedy mieszkałam z rodzicami w Polsce miałam przyjaciółkę, której zawsze wszystko mówiłam, byłam z nią zawsze szczera. Brakuje mi jej. Brakuje mi rodziców.. Został mi mój brat, który jednak zaginął rok przed wypadkiem rodziców. Teraz mam cudownego chłopaka, który ma aktualnie mnie gdzieś... Ale mogło być gorzej prawda ? Szłam nadal zła i smutna korytarzem nie wiedziałam dokąd mam iść. Odwróciłam się i zobaczyłam Chrisa biegnącego w moją stronę. Szybko podbiegłam do windy i nacisnęłam guzik. Zdążyłam ruszyć zanim on mnie dogonił. Nie wiedziałam dokąd mam iść. W sumei jeszcze miasta nie zwiedzałam.. Kobieca intuicja podpowiada mi, aby iść w lewo. Popatrzyłam jeszcze w stronę okien hotelowych i odeszłam. Doszłam do ławki przy, której nie było ulicy, a jedynie mała wąska ścieżka. Usiadłam na niej i poprawiłam bluzę. Zaczęłam rozmyślać. Czemu Justin się tak zachował? Czuję, że niedługo się dowiem i nic z tego dobrego nie będzie...
Tagi:
18
Obudziłam się na dużym łóżku, jak mniemam hotelowym. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Moją uwagę przykuł przestrzenny balkon z widokiem na Paryż. Podniosłam się do siadu i zrobiłam głęboki wdech. Podeszłam do drzwi z zamiarem odszukania mojego chłopaka. Otworzyłam delikatnie drzwi i powoli wyszłam. Nie mogłam iść za daleko, bo nie miałam karty do pokoju. Zobaczyłam Sccotera kłucącego się z kimś. Po chwili Dostrzegłam, że tym kimś był Justin. I tu był problem.. Powinnam ich zostawić czy babska ciekawość wygra i podsłucham chociaż kawałek ? Kurde no ! KObiece geny ! Założyłam kaptur na głowę i usiadłam na kanapie w holu za rogiem zeby mnie nie widzieli - jestem podła podsłuchuję własnego chłopaka. Ej to fajnie brzmi ! Mój chłopak, mój, chłopak. mój chłopak.. Dobra skup się Mils...
S-posłuchaj mnie !!
J-nie to ty posłuchaj ! Nie ma mowy !
S-Wiesz, że to jedyne wyjście !
J- nie ! i ty też wiesz ze to głupie !
S- Justin ! Przestań się drzeć ! Cały hotel nas słyszy !
J- Ja mam sie nie drzeć ?!!!
W tym momencie Justin wstał więc uciekłam szybko do pokoju zamykając drzwi. Jeszcze usłyszałam kilka krzyków, ale nic z tego nie zrozumiałam. usiadłam na łóżku i próbowałam ogarnąć wszystko co powiedzieli w jedną całość.. Hm. Są dwa wyjścia. Albo jestem za głupia, albo za mało usłyszałam.. Nagle do pokoju wpadł zdenerwowany Justin. Rzucił sie na łóżko i chyba nie zauważył mnie wcześniej.
- Pierdole nie robie ! - mruknął wściekły
- Okej to poopierdaliajmy się cały dzień - zaproponowałam
- O Miley nie śpisz - zauważył
- Jak widać, a teraz jakbyś mógł to zejdź ze mnie bo cięzki jesteś - powiedziałam na wydechu
- Jasne, przepraszam, wkurwiłem się na Sccotera - powiedział zchodząc ze mnie
- Za co ? - spytałam zaciekawiona
- Wole o tym nie gadać, ok ? - spytał siadajac na brzebu łóżka
- Jak chcesz, a mogę ci jakoś poprawić humor ? - spytałam siadając mu na kolanach
- Może jakoś.. - chciał coś jeszcze powiedzieć, ale zasłoniłam mu usta własnymi. Całując go czułam przyjemne dreszcze i ciepełko. Objęłam go jedną ręką, a drugą bawiłam się jego włosami. Marzenie miliona.. potargać włosy Justina Biebera :D..... Biebs zsunął ręce poniżej moich bioder czyli na tyłek. Skończylismy sie całować, a ja wtuliłam się w chłopaka. Ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę - powiedział Jus
- Nie przeszkadzam ? - spytał Usher. Kurde, dobrze, że nie wszedł sekundę temu.. nei lubię takich krępujacych sytuacji..
- Nie coś chciałeś? - spytał
- Kurde, dobrze, ze nie wszedłem sekunde temu - powiedział spoglądając na ręce chłopaka. Odwróciłam się i uśmiechnełam rumieniąc.
- Ta albo sekunde później - dodał Justin
- Otaczają mnie zboczuchy - mruknęłam prawie nie słyszalnie
- Słuchaj moę porwać ci dziewczyne ? - spytał spoglądając na mnie
- Jeśli Miley się zgodzi to jasne - powiedział.
- Miley...- wstałam więc i poszłam z moim 'tatą' wyszliśmy do holu i usiedlismy na sofie, z której poprzednio podsłuchiwałam tą kłutnię.
- Więc co chciałeś ? - spytałam prosto
- Mam dwie sprawy. 1 - dzwoniła dyrektorka twojej szkoły i będziesz musiała zaraz po trasie wrócić do nauki. 2 - dowiedziałem się, że twoją nauczycielką tańca jest Monic kiedyś ona układała choreogeafie do Justina teledysku i powiedziała, ze masz talent i dobrze ci to idzie tak więc słuchaj dalej jedna z tancerek na treningu złamała noge i bez niej układ nie będzie jak powinien, nie mamy czasu na zmianę więc chcę żebyś ją zastąpiła, chcsz ? - opowiedział zakańczając pytaniem
- W sumie to spoko - uśmeichnełam się
- Dobra bądź za godzinę na dole, ja się śpieszę pa - powiedział i odszedł w pośpiechu. Wróciłam do pokoju gdzie czekał na mnie mój boy.
- Too na czym skończyliśmy ? - spytał zabawnie poruszając brwiami
- No nie wiem..Nie pamiętam - skłamałam uśmeichając się niewinnie
- Spokojnie ja ci przypomnę - stwierdził zbliżając się do mnie. Po chwili dostałam soczystego buziaka. Uwiesiłam ręce na jego szyi.
- Kocham cię, ale muszę się wyszykować za godzinę mam próbę - powiedziałam
- Wiem, ale to godzina mamy czas - mówił nieprzerywajac pocałunków
- Muszę wziąść prysznic - powiedziałam
- Trudno, pójdę z tobą - stwierdził nieprzerwywając czynności
- Justin, proszę cie
- Dobrze - powiedział nieco zdenerwowany
- Innym razem- uśmiechnęłam się. Weszłam do łazienki biorąc ze sobą ubrania na zmiane. Wykąpana wyszłam od razu idąc w stronę walizki. Wyciągnęłam torbę podręczną i wpakowałam do niej ciuchy dobre na trening. Gotowa podeszłam do nieco naburmusoznego chłopaka, który leżał na łóżku. Zaczęłam go całować, ale on nie odwzajemniał pocałunku.
- Kochanie coś się stało? - spytałam
- Może Sccoter miał racje.. - zaczął mówić poddenerwowany
- Z czym ? - spytałam zdziwiona
- Nie ważne - odpowiedział
- Powiedz mi o co chodzi..- prosiłam
- Oj nie ważne idź, bo się spóźnisz - powiedział obojętnie, a ja nic nie mówiąc wyszłam smutna z pomieszczenia. O co mu chodziło ? Nie mam pojęcia, ale nie przeczuwam niczego dobrego....
____________________________________________________________
Nie martwcie sie że nudny powinno być w nn lepiej tak mi się bynajmniej wydaje ale za 2 nn kto wie ja już mam 3 nn napisane ale czekam tylko na wasze komy ! ;**
S-posłuchaj mnie !!
J-nie to ty posłuchaj ! Nie ma mowy !
S-Wiesz, że to jedyne wyjście !
J- nie ! i ty też wiesz ze to głupie !
S- Justin ! Przestań się drzeć ! Cały hotel nas słyszy !
J- Ja mam sie nie drzeć ?!!!
W tym momencie Justin wstał więc uciekłam szybko do pokoju zamykając drzwi. Jeszcze usłyszałam kilka krzyków, ale nic z tego nie zrozumiałam. usiadłam na łóżku i próbowałam ogarnąć wszystko co powiedzieli w jedną całość.. Hm. Są dwa wyjścia. Albo jestem za głupia, albo za mało usłyszałam.. Nagle do pokoju wpadł zdenerwowany Justin. Rzucił sie na łóżko i chyba nie zauważył mnie wcześniej.
- Pierdole nie robie ! - mruknął wściekły
- Okej to poopierdaliajmy się cały dzień - zaproponowałam
- O Miley nie śpisz - zauważył
- Jak widać, a teraz jakbyś mógł to zejdź ze mnie bo cięzki jesteś - powiedziałam na wydechu
- Jasne, przepraszam, wkurwiłem się na Sccotera - powiedział zchodząc ze mnie
- Za co ? - spytałam zaciekawiona
- Wole o tym nie gadać, ok ? - spytał siadajac na brzebu łóżka
- Jak chcesz, a mogę ci jakoś poprawić humor ? - spytałam siadając mu na kolanach
- Może jakoś.. - chciał coś jeszcze powiedzieć, ale zasłoniłam mu usta własnymi. Całując go czułam przyjemne dreszcze i ciepełko. Objęłam go jedną ręką, a drugą bawiłam się jego włosami. Marzenie miliona.. potargać włosy Justina Biebera :D..... Biebs zsunął ręce poniżej moich bioder czyli na tyłek. Skończylismy sie całować, a ja wtuliłam się w chłopaka. Ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę - powiedział Jus
- Nie przeszkadzam ? - spytał Usher. Kurde, dobrze, że nie wszedł sekundę temu.. nei lubię takich krępujacych sytuacji..
- Nie coś chciałeś? - spytał
- Kurde, dobrze, ze nie wszedłem sekunde temu - powiedział spoglądając na ręce chłopaka. Odwróciłam się i uśmiechnełam rumieniąc.
- Ta albo sekunde później - dodał Justin
- Otaczają mnie zboczuchy - mruknęłam prawie nie słyszalnie
- Słuchaj moę porwać ci dziewczyne ? - spytał spoglądając na mnie
- Jeśli Miley się zgodzi to jasne - powiedział.
- Miley...- wstałam więc i poszłam z moim 'tatą' wyszliśmy do holu i usiedlismy na sofie, z której poprzednio podsłuchiwałam tą kłutnię.
- Więc co chciałeś ? - spytałam prosto
- Mam dwie sprawy. 1 - dzwoniła dyrektorka twojej szkoły i będziesz musiała zaraz po trasie wrócić do nauki. 2 - dowiedziałem się, że twoją nauczycielką tańca jest Monic kiedyś ona układała choreogeafie do Justina teledysku i powiedziała, ze masz talent i dobrze ci to idzie tak więc słuchaj dalej jedna z tancerek na treningu złamała noge i bez niej układ nie będzie jak powinien, nie mamy czasu na zmianę więc chcę żebyś ją zastąpiła, chcsz ? - opowiedział zakańczając pytaniem
- W sumie to spoko - uśmeichnełam się
- Dobra bądź za godzinę na dole, ja się śpieszę pa - powiedział i odszedł w pośpiechu. Wróciłam do pokoju gdzie czekał na mnie mój boy.
- Too na czym skończyliśmy ? - spytał zabawnie poruszając brwiami
- No nie wiem..Nie pamiętam - skłamałam uśmeichając się niewinnie
- Spokojnie ja ci przypomnę - stwierdził zbliżając się do mnie. Po chwili dostałam soczystego buziaka. Uwiesiłam ręce na jego szyi.
- Kocham cię, ale muszę się wyszykować za godzinę mam próbę - powiedziałam
- Wiem, ale to godzina mamy czas - mówił nieprzerywajac pocałunków
- Muszę wziąść prysznic - powiedziałam
- Trudno, pójdę z tobą - stwierdził nieprzerwywając czynności
- Justin, proszę cie
- Dobrze - powiedział nieco zdenerwowany
- Innym razem- uśmiechnęłam się. Weszłam do łazienki biorąc ze sobą ubrania na zmiane. Wykąpana wyszłam od razu idąc w stronę walizki. Wyciągnęłam torbę podręczną i wpakowałam do niej ciuchy dobre na trening. Gotowa podeszłam do nieco naburmusoznego chłopaka, który leżał na łóżku. Zaczęłam go całować, ale on nie odwzajemniał pocałunku.
- Kochanie coś się stało? - spytałam
- Może Sccoter miał racje.. - zaczął mówić poddenerwowany
- Z czym ? - spytałam zdziwiona
- Nie ważne - odpowiedział
- Powiedz mi o co chodzi..- prosiłam
- Oj nie ważne idź, bo się spóźnisz - powiedział obojętnie, a ja nic nie mówiąc wyszłam smutna z pomieszczenia. O co mu chodziło ? Nie mam pojęcia, ale nie przeczuwam niczego dobrego....
____________________________________________________________
Nie martwcie sie że nudny powinno być w nn lepiej tak mi się bynajmniej wydaje ale za 2 nn kto wie ja już mam 3 nn napisane ale czekam tylko na wasze komy ! ;**
Tagi:
17
- Ty patrz przystanek - walnął Chris. Czułam się jak naćpana. Cieszyło mnie wszystko. Podeszliśmy do okienka budki obok przystanku.
- 4 ulgowe proszę - uśmeichnęłam się do psrzedawczyni zapłaciłam jej i usiedlismy na ławce pod daszkiem. Może to dziwne, że jako dziewczyna Biebera jeździ autobusem, ale to dla mnie normalne. To jest mój świat, a nie sława i cała reszta. Przyjechał autobus i wsiedliśmy. Skasowałam wcześniej kupione bilety. Autobus był pusty,ale to moze i to dlatego, ze jest 2 w nocy ? Wysiedliśmy śmiejąc się zupełnie z niczego.
- Ooo ty patrz znalazłem plaże ! - krzyknął Chris
- Debilu ! Stoimy na tym piasku od 5 minu i idziemu w stronę wody, a ty teraz dopiero to zauważasz ? - wytknął mu Chaz
- Chaz spokojnie.. On się znów naćpał żelkami ! - wydarł się Ryan
- No tak sory - przeprosił Chaz i wybuchliśmy śmiechem. Doszliśmy do wody. Chłopaki zaczęli chlapać się wodą. Spojrzałam na księżyc. Świecił mocno. Kusiło mnie aby iść do przodu prosto w jego stronę. Niczym w transie zaczęłam wchodzić powoli do ciepłej wody. Byłam w ubraniach z telefonem w kieszeni, zanużona do szyi.
- Miley ! Mileeeey ! - ktoś zaczął krzyczeć i nagle wypadłam z transu. Zrobiło mi się cholernie zimno. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina stojącego na brzegu jednak nie miałam siły tam iść. Woda zrobiła sie tak lodowata, że objęłam rękoma ciało. Zawiał zimny wiatr zwiwając moje włosy do tyłu. Biebs zdjął buty po czym zaczął do mnie iść. Podszedł do mnie.
- Nic ci nie jest ? - spytał
- Proszę, weź mnie stąd - powiedziałam zgrzytając zębami. Justin wziął mnie na ręce i wyniósł na brzeg.
- Co ci odbiło ? - spytał trochę zdenerwowany
- Jaa.. Nie wiem - powiedziałam niepewnie
- Martwiłem się - powiedział czule
- Skąd wiedziałeś gdzie jestem ? - spytałam
- Chris do mnie dzwonił - powiedział
- Możemy iść. Zimno mi - poprosiłam trzęsąc się z zimna.
- Jasne - powiedział i przytulił mnie. W drodze do naszego autokaru trzymałam sie kurczowo chłopaka. Wsiedliśmy do środka, a Kenny dał mi kocyk. Opatuliłam się nim cała. Po niecałych 40 minutach byliśmy pod hotelem. Weszliśmy na pietro 16. Brunet otworzył drzwi i weszliśmy do pokoju. Ja od razu skierowałam się do łazienki. Wykąpłam i owinęłam ręcznikiem. Zapomniałam wziąść pidżamy. Więc wyszłam tak jak bylam.
- Wyciągniesz mi pidzamkę ? - spytałam
- No nie wiem.. Tak ci też ładnie - powiedział uśmeichając się
- Justin - powiedziałam
- No dobra... - mruknął i podszedł do walizki. Podał mi ubranie, a ja ponownie skierowałam się do łazienki.
NASTĘPNEGO DNIA
- Która godzina ? - spytałam przeciagając się
- 15 kochanie - powiedział i uśmeichnał się Biebs
- Co ? - spytalam niedowierzając
- Przyniosę ci śniadanie too znaczy obiad - zaśmiał się
- Spałam od 3 do 15 czyli 12 godzin, a czuję się niewyspana- powiedziałam i opadłam na łóżko
- Wstawaj śpiochu ! - krzyknął Chris skacząc po moim łóżku
- Zamknij drzwi ja w pidzamie jestem ! - również podniosłam glos chowajac sie pod kołdre
- To ja zaraz wrócę - powiedział Jus i wyszedł zamykając drzwi
- No wstawaj szkoda dnia ! - powiedział spowrotem skacząc po mnie i ściągając ze mnie kołdrę.
- Dooobra wstanę ! - krzyknełam tak, ze pewnie na całym piętrze mnie słyszeli
- Okej jak chcesz ja ci nie zmuszam - powiedział niewinnie z uśmiechem. Spojrzałam na niego złowrogo i wyciągnęłam ciuchy z walizki. Spędziłam w łazience 40 minut i w końcu wyszłam
- A juz myślałem czy nie wywarzyć drzwi - powiedział Chris widząc mnie
- Haha.. Bardzo śmieszne - powiedziałam sarkastycznie
- Wiem - napuszył sie
- Gdzie jest Justin? Miał być za chwilę - zauważyłam
- Poszedł po siekierę do tych drzwi - mruknał pod nosem. Wziełam poduszkę i walnęłam go nią.
- No dobra żartowałem ! - przyznał się poprawiaąc koszulkę
- Idziemy go szukać - stwierdziłam biorąc kartę od pokoju. Po paru minutach znaleźliśmy go w holu. Wyglądał jakby czegoś szukał
- Cześć szukasz czegoś ? - spytałam
- Taak - odpowiedział
- Czego ? - spytał Chris
- Siekiery - odpowiedział, a Chris wpadł w atak śmiechu
- Z czego on tak cieszy ? - zapytał Bieber
- Z niczego.. Ale powiedz mi po jaką cholerę ci siekiera ? - spytałam też zaczynając się śmiać
- Siekiera do pies sąsiadki pomagam jej go znaleźć - odpowiedział. Kurde ludzie kto daje psu na imię Siekiera ? To zapewne jakiś wielki buldog lub groźny wilczór. Nagle Justin schylił sie i podniósł małą białą kuleczkę.
- Miley poznaj Siekierę - powiedział a ja i Chris zaczęlismy turlać się ze śmiechu. Justin oddał pieska starszej pani i postanowiliśmy zwiedzić okolicę. Poszliśmy w stronę parku, który był na prawdę cudowny. Pomoim, że była jesień było całkiem ciepło i słonecznie. Poszliśmy w głąb ścieżką i dotarliśmy do dużej fontanny. Usiedliśmy na jej brzegu i gadaliśmy. Nie długo trzeba było czekać, aż zebrały się jego fanki. Brunet rozdawał autografy i cykał sobie fotki, a my i Chris siedzieliśmy i przyglądaliśmy się sytuacji. Czekaliśmy tak pół godziny..godzinę...półtorej, a tłum robił sie coraz większy. Napisałam Jusowi sms-a bo inaczej bym się z nim nie skomunikowała. Napisałam tam, ze my idziemy się spakować, bo za godzine mamy być na lotnisku. Śmiejąc się wróciliśmy do hotelu i spakowałam ciuchy.
- Ym.. Gdzie jest Justin ? - spytał Sccoter wpadając do pokoju
- Zapewne rozdaje autografy w parku - stwierdziąłm
- Kurwa ! Za 20 minut musimy być na lotnisku - oznajmił
- Wiem, ale nawet nie miałam jak mu tego powiedzieć - wytłumaczyłam się
- Wróciłem - zakomunikował uśmiechnięty Biebs. Menadżer pana gwiazdy zaczął się na niego wydzierać, że mamy mało czasu itp. kiedy stwierdził, że już skończył swój twórczy monolog wyszedł trzaskając drzwiami.
- Przepraszam - przeprosił Justin
- Nie masz za co. To twoja praca - odpowiedziałam
- Wyglądasz na złą - stwierdził
- Jak mnie nie pocałujesz to dopiero będę wściekła - w tym momencie chłopak podszedł do mnie i pocałował czule. Wziął walizki, które spakowałam i poszliśmy na windy. Podjechaliśmy autokarem pod lotnisko. W pospiechu odbyliśmy odprawę i ledwo zdążyliśmy wsiąść do samolotu. Po 20 minutah drogi zrobiłam się senna. Oparłam się na ramieniu JB i usnęłam....
____________________________________________________________Przepraszam, że tak długo czekałyście n tak beznadziejny rozdział. Specjalnie napisałam trochę nudniejszy ponieważ nie chcę zeby wszystko działo się zbyt szybko niedługo będzie coś ciekawszego ;**
- 4 ulgowe proszę - uśmeichnęłam się do psrzedawczyni zapłaciłam jej i usiedlismy na ławce pod daszkiem. Może to dziwne, że jako dziewczyna Biebera jeździ autobusem, ale to dla mnie normalne. To jest mój świat, a nie sława i cała reszta. Przyjechał autobus i wsiedliśmy. Skasowałam wcześniej kupione bilety. Autobus był pusty,ale to moze i to dlatego, ze jest 2 w nocy ? Wysiedliśmy śmiejąc się zupełnie z niczego.
- Ooo ty patrz znalazłem plaże ! - krzyknął Chris
- Debilu ! Stoimy na tym piasku od 5 minu i idziemu w stronę wody, a ty teraz dopiero to zauważasz ? - wytknął mu Chaz
- Chaz spokojnie.. On się znów naćpał żelkami ! - wydarł się Ryan
- No tak sory - przeprosił Chaz i wybuchliśmy śmiechem. Doszliśmy do wody. Chłopaki zaczęli chlapać się wodą. Spojrzałam na księżyc. Świecił mocno. Kusiło mnie aby iść do przodu prosto w jego stronę. Niczym w transie zaczęłam wchodzić powoli do ciepłej wody. Byłam w ubraniach z telefonem w kieszeni, zanużona do szyi.
- Miley ! Mileeeey ! - ktoś zaczął krzyczeć i nagle wypadłam z transu. Zrobiło mi się cholernie zimno. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina stojącego na brzegu jednak nie miałam siły tam iść. Woda zrobiła sie tak lodowata, że objęłam rękoma ciało. Zawiał zimny wiatr zwiwając moje włosy do tyłu. Biebs zdjął buty po czym zaczął do mnie iść. Podszedł do mnie.
- Nic ci nie jest ? - spytał
- Proszę, weź mnie stąd - powiedziałam zgrzytając zębami. Justin wziął mnie na ręce i wyniósł na brzeg.
- Co ci odbiło ? - spytał trochę zdenerwowany
- Jaa.. Nie wiem - powiedziałam niepewnie
- Martwiłem się - powiedział czule
- Skąd wiedziałeś gdzie jestem ? - spytałam
- Chris do mnie dzwonił - powiedział
- Możemy iść. Zimno mi - poprosiłam trzęsąc się z zimna.
- Jasne - powiedział i przytulił mnie. W drodze do naszego autokaru trzymałam sie kurczowo chłopaka. Wsiedliśmy do środka, a Kenny dał mi kocyk. Opatuliłam się nim cała. Po niecałych 40 minutach byliśmy pod hotelem. Weszliśmy na pietro 16. Brunet otworzył drzwi i weszliśmy do pokoju. Ja od razu skierowałam się do łazienki. Wykąpłam i owinęłam ręcznikiem. Zapomniałam wziąść pidżamy. Więc wyszłam tak jak bylam.
- Wyciągniesz mi pidzamkę ? - spytałam
- No nie wiem.. Tak ci też ładnie - powiedział uśmeichając się
- Justin - powiedziałam
- No dobra... - mruknął i podszedł do walizki. Podał mi ubranie, a ja ponownie skierowałam się do łazienki.
NASTĘPNEGO DNIA
- Która godzina ? - spytałam przeciagając się
- 15 kochanie - powiedział i uśmeichnał się Biebs
- Co ? - spytalam niedowierzając
- Przyniosę ci śniadanie too znaczy obiad - zaśmiał się
- Spałam od 3 do 15 czyli 12 godzin, a czuję się niewyspana- powiedziałam i opadłam na łóżko
- Wstawaj śpiochu ! - krzyknął Chris skacząc po moim łóżku
- Zamknij drzwi ja w pidzamie jestem ! - również podniosłam glos chowajac sie pod kołdre
- To ja zaraz wrócę - powiedział Jus i wyszedł zamykając drzwi
- No wstawaj szkoda dnia ! - powiedział spowrotem skacząc po mnie i ściągając ze mnie kołdrę.
- Dooobra wstanę ! - krzyknełam tak, ze pewnie na całym piętrze mnie słyszeli
- Okej jak chcesz ja ci nie zmuszam - powiedział niewinnie z uśmiechem. Spojrzałam na niego złowrogo i wyciągnęłam ciuchy z walizki. Spędziłam w łazience 40 minut i w końcu wyszłam
- A juz myślałem czy nie wywarzyć drzwi - powiedział Chris widząc mnie
- Haha.. Bardzo śmieszne - powiedziałam sarkastycznie
- Wiem - napuszył sie
- Gdzie jest Justin? Miał być za chwilę - zauważyłam
- Poszedł po siekierę do tych drzwi - mruknał pod nosem. Wziełam poduszkę i walnęłam go nią.
- No dobra żartowałem ! - przyznał się poprawiaąc koszulkę
- Idziemy go szukać - stwierdziłam biorąc kartę od pokoju. Po paru minutach znaleźliśmy go w holu. Wyglądał jakby czegoś szukał
- Cześć szukasz czegoś ? - spytałam
- Taak - odpowiedział
- Czego ? - spytał Chris
- Siekiery - odpowiedział, a Chris wpadł w atak śmiechu
- Z czego on tak cieszy ? - zapytał Bieber
- Z niczego.. Ale powiedz mi po jaką cholerę ci siekiera ? - spytałam też zaczynając się śmiać
- Siekiera do pies sąsiadki pomagam jej go znaleźć - odpowiedział. Kurde ludzie kto daje psu na imię Siekiera ? To zapewne jakiś wielki buldog lub groźny wilczór. Nagle Justin schylił sie i podniósł małą białą kuleczkę.
- Miley poznaj Siekierę - powiedział a ja i Chris zaczęlismy turlać się ze śmiechu. Justin oddał pieska starszej pani i postanowiliśmy zwiedzić okolicę. Poszliśmy w stronę parku, który był na prawdę cudowny. Pomoim, że była jesień było całkiem ciepło i słonecznie. Poszliśmy w głąb ścieżką i dotarliśmy do dużej fontanny. Usiedliśmy na jej brzegu i gadaliśmy. Nie długo trzeba było czekać, aż zebrały się jego fanki. Brunet rozdawał autografy i cykał sobie fotki, a my i Chris siedzieliśmy i przyglądaliśmy się sytuacji. Czekaliśmy tak pół godziny..godzinę...półtorej, a tłum robił sie coraz większy. Napisałam Jusowi sms-a bo inaczej bym się z nim nie skomunikowała. Napisałam tam, ze my idziemy się spakować, bo za godzine mamy być na lotnisku. Śmiejąc się wróciliśmy do hotelu i spakowałam ciuchy.
- Ym.. Gdzie jest Justin ? - spytał Sccoter wpadając do pokoju
- Zapewne rozdaje autografy w parku - stwierdziąłm
- Kurwa ! Za 20 minut musimy być na lotnisku - oznajmił
- Wiem, ale nawet nie miałam jak mu tego powiedzieć - wytłumaczyłam się
- Wróciłem - zakomunikował uśmiechnięty Biebs. Menadżer pana gwiazdy zaczął się na niego wydzierać, że mamy mało czasu itp. kiedy stwierdził, że już skończył swój twórczy monolog wyszedł trzaskając drzwiami.
- Przepraszam - przeprosił Justin
- Nie masz za co. To twoja praca - odpowiedziałam
- Wyglądasz na złą - stwierdził
- Jak mnie nie pocałujesz to dopiero będę wściekła - w tym momencie chłopak podszedł do mnie i pocałował czule. Wziął walizki, które spakowałam i poszliśmy na windy. Podjechaliśmy autokarem pod lotnisko. W pospiechu odbyliśmy odprawę i ledwo zdążyliśmy wsiąść do samolotu. Po 20 minutah drogi zrobiłam się senna. Oparłam się na ramieniu JB i usnęłam....
____________________________________________________________Przepraszam, że tak długo czekałyście n tak beznadziejny rozdział. Specjalnie napisałam trochę nudniejszy ponieważ nie chcę zeby wszystko działo się zbyt szybko niedługo będzie coś ciekawszego ;**
Tagi:
16
- Czego ty odemnie chcesz ? - spytałam próbując si wyrwać
- Co ty widzisz w tym geju ? - spytał
- Nic w tobie nie widzę - zaśmiałm się
- Pozałujesz tego - zagroził
- Puść mnie ! - krzyknęłam
- Dałaś się złapać na jego czekoladowe oczy ? Też takie mam - pochwalił się
- Jak dla mnie twoje mają kolor błota - ponownie zaśmiałam się
- A kiedyś mówiłś, że kochasz w nie patrzeć - zspomniał
- Tak, to było kiedyś i nie wróci, a teraz mnie zostaw - szarpnęłam się
- Wiesz, że ja jestem zdolny do wielu rzeczy
- O czym ty mówisz - spytałam zdziwiona
- O to James nic ci nie powiedział? Jak myslisz kto pozbył się twoich rodziców ? O tym mówię ! - powiedział, łzy napłynęły mi do oczu. Zebrałam się
- Ty bydlaku ! - wrzasnełam i wyrwałam się mu. Jednym mocny kopnięciem w krocze powaliłam go na ziemię. On zaśmiał sie
- Wiesz, ze nie warto ze mną zaczynać - powiedział ostro. Zaczełam się rozglądać. W oddali zobaczyłam Kennego. Pobiegłam do wielkoluda. Chciałam mu powiedzieć o całym zajściu, ale kiedy odwróciłam się to mojego psychicznego byłego juz nie było. Przypomniałam sobie słowa chłopaka. On nasłał na mnie Jamesa i to on zabił moich rodzicow ?! Zaczęłam płakać. Zobaczyłam w oddali Justina idącego w naszą stronę. Uciekłam do łazienki żeby on nie wiedział mnie w tym stanie. Nie chciałam go martwić tuż przed występem. Moze lepiej będzie jak wcale mu nie powiem podczas trasy ? Umyłam twarz zimną wodą i przeczekałam chwilę, aż przestanę być czerwona. Pomalowałam jeszcze rzęsy tuszem i usta błyszczykiem. Wyszłam z pomieszczenia rozglądajac się czy nikt nie stoi obok. Odetchnęłam z ulgą i poszłam w kierunku sceny. Postanowiłam jak reszta dziewczyny stać pod sceną. Zeszłam więc próbując nie myśleć o tym co się stało. Biebs śpiewał już drugą piosenkę. Wzrokiem rozgladał się i kogoś widocznie szukał. Wreszcie spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Przestał błądzić wzrokiem i skupił się na muzyce. Nadszedł czas na OLLG. Jeden z ochroniarzy wzial jakąś laskę i zaprowadził ją na scenę. Posadzili ją na wysokim stołku. Justin wraz z pierwszymi słowami piosenki wręczył jej kwiaty. Śpiewał ajkby tylko dla niej. Poczułam się zazdrosna, ale przecież to jego praca. Po skończonym koncercie poszłam za kulisy razem z dziewczynami, które mialy przepustki vip. Ochroniarz przepuszczał je kolejno, aż doszedł do mnie.
- Mogę zobaczyć twoją przepustkę ? - spytał
- Ja jestem jego dziewczyną - odpowiedziałam
- Kochana nie pierwszy raz słyszę ten tekst - powiedział.. Wkurzyłam się. Żebym do własnego chłopaka przepustkę mieć muisałam. Nosz...Podeszłam do jednej z dziewczyn na końcu.
- Cześć - przywitałam się
- Cześć. Ty jesteś dziewczyną Justina widziałam was na zdjeciach - powiedziała zadowolona
- Tak. Słuchaj mam prośbę - zaczęłam
- Jasne mów - zachęciła
- Daj mi swoja przypustkę, bo muszę się dostać do Justina potem obiecuję ci, ze będziesz mogła z nim pogadać sam na sam - zaproponowałam
- Jasne weź ją - powiedziała wręcajac mi ja
- To czekaj tu na mnie zaraz wrócę - powiedziałam
- Czekam - mówiła, a raczej piszczała
- Przepchnęłam się w tej kolejce i doszłam do ochroniarza podałam mu przypustkę i weszłam zobaczyłam Justina i pobiegłam do neigo.
- Hej kotku, gdzie byłaś ? - spytał
- Miałam problem z ochroniarzem jesteś winny jednej dziewczynie spotkanie, bo pomogła mi się tu dostać mozesz zrobić sobię przerwę ? - spytałam
- Jasne - odpowiedział i sierowiliśmy się w stronę kolejki. Dziewczyny na szczęście stały za braierką. Podeszlismy do gościa, który nie chciał mnie wpuścić. On wyraźnie nie wiedział co ma powiedzieć.
- Spoko następnym razem będziesz pamiętał. Robimy krótką przerwę - powiedział Justin do niego, a on pokiwał głową.
- Czekaj ja pójdę po nią - powiedziałam i poszłam na koniec.
- Wróciłam, chodź - powiedizałam do dziewczyny
- Tak w ogóle to jestem Claudia - powiedziała dziewczyna
- Miley - przedstawiłam sie i poszłysmy spowrotem. Justin czekał za kulisami na nas. Przeszłysmy obok ochroniarza bez przeszkód.
- Justin - wydarłam się, a po chwili wyszedł TAK ubrany i podszedł do nas. Dalej to już tylko pisk Claudi. Oni poszli usiąsć i pogadć oraz porobić sobie fotki. Zobaczyłam Chrisa siedzącego pod ścianą samego. Poszłam do niegoi osunełam się po ścianie lądując obok niego.
- Co jest ? - spytałam
- Nic takiego pewnie i tak cię to nie interesuje - powiedział bez entuzjazmu
- Interesuję więc powiesz ? - spytałam
- Boję się - zaczął
- Czego ? - spytałam
- Pająków, szczurów, karaluchów, dzieci, złodziejów żelek.. - zaczął wymieniać
- I dlatego tu siedzisz ? - spytałam
- Nieeee - odpowiedział
- No więc....
- Oj no żartowałem nudziło mi się po prostu - powiedział i zaczął się śmiać
- A teraz czego tak cieszysz ? - spytałam
- Gdybyś widziała swoją poważną minę "Interesuję więc powiesz ?" - zaczął mnie przedźeźniać
- Ej ! - walnęłam go w łeb i zaczęłam łaskotać
- Dobra poddaję sie zabij mnie, ale zostaw żelki ! - wydarł się przez śmiech w pewnym momencie z kieszeni jego bluzy wypadła paczka żelek, która się rozsypała...
- Zgniesz ! - wydarł się wściekły
- To tylko żelki spokojnie - powiedziałam
- Tylko zelki ?! Drwisz z żelek ?! Marny los cię czeka ! - mówił jak opętany
- Chris.. - mówiłam całkiem poważnie
- Nie mogę z tej twojej miny - powiedział i wpadł w śmeich
- Czyli sie juz nie wściekasz ? - spytałam
- Nie, ale idziemy kupić zapasy zelek - powiedział i pociągnął mnie za sobą
- Wiesz gdzie my wgl. idziemy ? - spytałam
- Nie ale bd fajnie - powiedział. Chyba muszę najpierw powiedzieć Justinowi gdzie idę zeby się nie martwił. Odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka, który był otoczony dziewczynami.
- To w którą stronę idziemy ? - spytałam. Justin ma wystarczający tłum lasek wokół siebie więc do czego mu tam jeszcze ja?
- Zastanówmy się...- zaczał
- Przepraszam gdzie jest najbliższa plaża ? - spytałam gościa przechodzącego obok.
- Jak wyjdziecie z hali to wystarczy dojść na najbliższy przystanek i pojechać 405 dwa przystanki i wylądujecie pod samą plażą - wytłumaczył nam
- Dziękujęmy - odpowiedziałam
- Dobra szukaj Ryana i Chaza - poleciłam
- Tu jesteśmy ! - powiedzieli wyskakując mi zza pleców.
- Wiec idziemy na przystanek ! - dodałam i wyszlismy......
____________________________________________________________
Wiem, wiem.. Chujowy xD Ale mam pewien pomysł, który powinien pojawić się za jakieś 2-3 rozdziały do nn ;**
- Co ty widzisz w tym geju ? - spytał
- Nic w tobie nie widzę - zaśmiałm się
- Pozałujesz tego - zagroził
- Puść mnie ! - krzyknęłam
- Dałaś się złapać na jego czekoladowe oczy ? Też takie mam - pochwalił się
- Jak dla mnie twoje mają kolor błota - ponownie zaśmiałam się
- A kiedyś mówiłś, że kochasz w nie patrzeć - zspomniał
- Tak, to było kiedyś i nie wróci, a teraz mnie zostaw - szarpnęłam się
- Wiesz, że ja jestem zdolny do wielu rzeczy
- O czym ty mówisz - spytałam zdziwiona
- O to James nic ci nie powiedział? Jak myslisz kto pozbył się twoich rodziców ? O tym mówię ! - powiedział, łzy napłynęły mi do oczu. Zebrałam się
- Ty bydlaku ! - wrzasnełam i wyrwałam się mu. Jednym mocny kopnięciem w krocze powaliłam go na ziemię. On zaśmiał sie
- Wiesz, ze nie warto ze mną zaczynać - powiedział ostro. Zaczełam się rozglądać. W oddali zobaczyłam Kennego. Pobiegłam do wielkoluda. Chciałam mu powiedzieć o całym zajściu, ale kiedy odwróciłam się to mojego psychicznego byłego juz nie było. Przypomniałam sobie słowa chłopaka. On nasłał na mnie Jamesa i to on zabił moich rodzicow ?! Zaczęłam płakać. Zobaczyłam w oddali Justina idącego w naszą stronę. Uciekłam do łazienki żeby on nie wiedział mnie w tym stanie. Nie chciałam go martwić tuż przed występem. Moze lepiej będzie jak wcale mu nie powiem podczas trasy ? Umyłam twarz zimną wodą i przeczekałam chwilę, aż przestanę być czerwona. Pomalowałam jeszcze rzęsy tuszem i usta błyszczykiem. Wyszłam z pomieszczenia rozglądajac się czy nikt nie stoi obok. Odetchnęłam z ulgą i poszłam w kierunku sceny. Postanowiłam jak reszta dziewczyny stać pod sceną. Zeszłam więc próbując nie myśleć o tym co się stało. Biebs śpiewał już drugą piosenkę. Wzrokiem rozgladał się i kogoś widocznie szukał. Wreszcie spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Przestał błądzić wzrokiem i skupił się na muzyce. Nadszedł czas na OLLG. Jeden z ochroniarzy wzial jakąś laskę i zaprowadził ją na scenę. Posadzili ją na wysokim stołku. Justin wraz z pierwszymi słowami piosenki wręczył jej kwiaty. Śpiewał ajkby tylko dla niej. Poczułam się zazdrosna, ale przecież to jego praca. Po skończonym koncercie poszłam za kulisy razem z dziewczynami, które mialy przepustki vip. Ochroniarz przepuszczał je kolejno, aż doszedł do mnie.
- Mogę zobaczyć twoją przepustkę ? - spytał
- Ja jestem jego dziewczyną - odpowiedziałam
- Kochana nie pierwszy raz słyszę ten tekst - powiedział.. Wkurzyłam się. Żebym do własnego chłopaka przepustkę mieć muisałam. Nosz...Podeszłam do jednej z dziewczyn na końcu.
- Cześć - przywitałam się
- Cześć. Ty jesteś dziewczyną Justina widziałam was na zdjeciach - powiedziała zadowolona
- Tak. Słuchaj mam prośbę - zaczęłam
- Jasne mów - zachęciła
- Daj mi swoja przypustkę, bo muszę się dostać do Justina potem obiecuję ci, ze będziesz mogła z nim pogadać sam na sam - zaproponowałam
- Jasne weź ją - powiedziała wręcajac mi ja
- To czekaj tu na mnie zaraz wrócę - powiedziałam
- Czekam - mówiła, a raczej piszczała
- Przepchnęłam się w tej kolejce i doszłam do ochroniarza podałam mu przypustkę i weszłam zobaczyłam Justina i pobiegłam do neigo.
- Hej kotku, gdzie byłaś ? - spytał
- Miałam problem z ochroniarzem jesteś winny jednej dziewczynie spotkanie, bo pomogła mi się tu dostać mozesz zrobić sobię przerwę ? - spytałam
- Jasne - odpowiedział i sierowiliśmy się w stronę kolejki. Dziewczyny na szczęście stały za braierką. Podeszlismy do gościa, który nie chciał mnie wpuścić. On wyraźnie nie wiedział co ma powiedzieć.
- Spoko następnym razem będziesz pamiętał. Robimy krótką przerwę - powiedział Justin do niego, a on pokiwał głową.
- Czekaj ja pójdę po nią - powiedziałam i poszłam na koniec.
- Wróciłam, chodź - powiedizałam do dziewczyny
- Tak w ogóle to jestem Claudia - powiedziała dziewczyna
- Miley - przedstawiłam sie i poszłysmy spowrotem. Justin czekał za kulisami na nas. Przeszłysmy obok ochroniarza bez przeszkód.
- Justin - wydarłam się, a po chwili wyszedł TAK ubrany i podszedł do nas. Dalej to już tylko pisk Claudi. Oni poszli usiąsć i pogadć oraz porobić sobie fotki. Zobaczyłam Chrisa siedzącego pod ścianą samego. Poszłam do niegoi osunełam się po ścianie lądując obok niego.
- Co jest ? - spytałam
- Nic takiego pewnie i tak cię to nie interesuje - powiedział bez entuzjazmu
- Interesuję więc powiesz ? - spytałam
- Boję się - zaczął
- Czego ? - spytałam
- Pająków, szczurów, karaluchów, dzieci, złodziejów żelek.. - zaczął wymieniać
- I dlatego tu siedzisz ? - spytałam
- Nieeee - odpowiedział
- No więc....
- Oj no żartowałem nudziło mi się po prostu - powiedział i zaczął się śmiać
- A teraz czego tak cieszysz ? - spytałam
- Gdybyś widziała swoją poważną minę "Interesuję więc powiesz ?" - zaczął mnie przedźeźniać
- Ej ! - walnęłam go w łeb i zaczęłam łaskotać
- Dobra poddaję sie zabij mnie, ale zostaw żelki ! - wydarł się przez śmiech w pewnym momencie z kieszeni jego bluzy wypadła paczka żelek, która się rozsypała...
- Zgniesz ! - wydarł się wściekły
- To tylko żelki spokojnie - powiedziałam
- Tylko zelki ?! Drwisz z żelek ?! Marny los cię czeka ! - mówił jak opętany
- Chris.. - mówiłam całkiem poważnie
- Nie mogę z tej twojej miny - powiedział i wpadł w śmeich
- Czyli sie juz nie wściekasz ? - spytałam
- Nie, ale idziemy kupić zapasy zelek - powiedział i pociągnął mnie za sobą
- Wiesz gdzie my wgl. idziemy ? - spytałam
- Nie ale bd fajnie - powiedział. Chyba muszę najpierw powiedzieć Justinowi gdzie idę zeby się nie martwił. Odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka, który był otoczony dziewczynami.
- To w którą stronę idziemy ? - spytałam. Justin ma wystarczający tłum lasek wokół siebie więc do czego mu tam jeszcze ja?
- Zastanówmy się...- zaczał
- Przepraszam gdzie jest najbliższa plaża ? - spytałam gościa przechodzącego obok.
- Jak wyjdziecie z hali to wystarczy dojść na najbliższy przystanek i pojechać 405 dwa przystanki i wylądujecie pod samą plażą - wytłumaczył nam
- Dziękujęmy - odpowiedziałam
- Dobra szukaj Ryana i Chaza - poleciłam
- Tu jesteśmy ! - powiedzieli wyskakując mi zza pleców.
- Wiec idziemy na przystanek ! - dodałam i wyszlismy......
____________________________________________________________
Wiem, wiem.. Chujowy xD Ale mam pewien pomysł, który powinien pojawić się za jakieś 2-3 rozdziały do nn ;**
Tagi:
15


